Tata gra, gram i ja!

Dodano: 23.06.2020

Gram na bębnach, tak jak mój tata. W świecie perkusji istnieją oczywiście pokoleniowe tradycje bębnienia i na scenie zarówno polskiej jak i międzynarodowej mamy kilka ciekawych przykładów, kiedy to syn lub córka starają się iść w ślady swojego ojca.

Niekiedy dzieci bywają niespełnioną ambicją ojca, który wymarzy sobie, że ich pociecha też będzie zasuwać na bębnach. To jednak z czasem daje o sobie znać i przygoda z perkusją kończy się dość szybko. Najlepiej, gdy dzieciak sam lgnie do instrumentu i jego droga na perkusyjny stołek jest naturalna. Wydawałoby się, że w świecie muzyki takich przykładów będzie dużo z racji ciągłego obcowania ze studiem i sceną. Właśnie ten częsty kontakt z perkusyjnym ojcem powoduje, że dla dziecka bębny to coś oczywistego i nie mają tak silnego magnesu, jak w nieperkusyjnych rodzinach, przez co syn lub córka ostatecznie zajmują się czymś zupełnie innym.

W chwili, gdy już znajdzie się następca, często bywa tak, że młodsze pokolenie zostaje w cieniu swojego sławnego ojca. Jednak kilka wyjątków, które dobitnie podkreślają, że najważniejsze w tym wszystkim jest to, by grać szczerze i próbować się spełnić bez oglądania się na innych. Oto lista najbardziej znanych perkusyjnych par ojciec-syn oraz jedna ojciec-córka.

Phil Collins oraz Nicolas Collins

Na dzień dobry zaczniemy od wielkiej sceny. Nie ma wątpliwości, że Nicolas ma ogromny talent i dużą naturalność gry, jednak gwiazdorska potęga ojca jest przytłaczająca. Mimo że Nicolas zbiera bardzo pochlebne recenzje, to jednak występuje wciąż pod skrzydłami swego staruszka i to na jego scenie, w jego repertuarze czy to solowym, czy w perspektywie z Genesis. Najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie własnej marki jako perkusisty, ale będzie to niesamowicie trudne.

 

Pete Escovedo oraz Sheila E

Wspaniała perkusistka i perkusjonistka Sheila E zasłynęła głownie dzięki spektakularnym i brawurowym występom z Princem. Niesamowicie muzykalna z doskonałym wyczuciem rytmu wychowywała się w bardzo rytmicznie roztańczonej rodzinie. Jej tata Pete grał na instrumentach perkusyjnych nie tylko u Santany, ale też z wieloma jazzowymi tuzami, przez co Sheila już od dziecka obcowała z wieloma stylistykami w najlepszym wydaniu.

 

Ginger Baker oraz Kofi Baker

Tu mamy kolejny przykład wielkiego cienia rzucanego przez legendarnego ojca. Ginger Baker znany głownie z występów w zespole Cream jest uznawany za jednego z najważniejszych perkusistów w historii rocka. Kariera Kofiego nie ma szans dorównać dokonaniom kontrowersyjnego ojca i bazuje głownie na dokonaniach Gingera, i tak już chyba pozostanie.

 

Sonny Igoe oraz Tommy Igoe

Tommy znany jest u nas przede wszystkim ze wspaniałych wydawnictw edukacyjnych o nazwie Groove Essentials, które osiągnęły kolosalny światowy sukces (jak najbardziej zasłużenie). Jest to bardzo zapracowany, niesamowicie uniwersalny perkusista o ostrych poglądach (sprawdźcie jego Instagram). Jego ojcem jest wspaniały, niestety już nieżyjący artysta jazzowy, grający z wieloma amerykańskimi orkiestrami (m.in. Benny Goodman, Woody Herman). Sonny występował również jako perkusista w programach telewizyjnych i cieszył się wielkim uznaniem jako nauczyciel.

 


Joe Porcaro oraz Jeff Porcaro

Jeff to prawdziwa legenda i wzór do naśladowania dla wszystkich perkusistów, którzy myślą o pracy muzyka sesyjnego, szczególnie w muzyce pop i pop rock. Niezliczone nagrania z takimi artystami jak Michael Jackson, Madonna, Steely Dan, Elton John, a nawet Pink Floyd. Przede wszystkim fundament doskonałej sekcji Toto, gdzie na basie grał jego brat Mike. Rodzina bardzo muzykalna, a sam senior rodu stworzył świetne partie perkusji zarówno w jazzie jak i wczesnej muzyce pop. Gościnnie pojawiał się także u swoich synów w Toto.  

 

Mike Portnoy oraz Max Portnoy

Mike’a nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, ponieważ jest to jeden z najbardziej zapracowanych bębniarzy rocka progresywnego ostatnich 30 lat. Gdy odszedł z Dream Theater, zespołu, którego był współzałożycielem, świat perkusji na chwilkę wstrzymał oddech. Można go nie lubić, ale z pewnością nie da się przejść obok niego obojętnie. W ślady ojca sprawnie idzie Max. Za bębnami wygląda niczym żywa kopia Mike’a, mimo że „Portek” senior nie udziela mu żadnych lekcji gry! Max ma zupełnie innego nauczyciela, jednak geny robią swoje.

 

Max Weinberg oraz Jay Weinberg

Jay był wielkim zaskoczeniem, gdy okazało się, że Slipknot postawiło właśnie na niego. Następca Joey’a Jordisona nie uległ presji i cieszy się sporą sympatią u fanów zespołu. Głownie za sprawą dużej skromności i świetnej gry, która doskonale klei się z muzyką tej jakże energicznej kapeli. Miał dobry wzór do naśladowania, ponieważ Max grał przez lata z Brucem Springsteenem i miał spore doświadczeni w grze na żywo w telewizji, chociażby w programie Conana O’Briena.

 


Ringo Starr oraz Zak Starkey

Ciężko jest przeskoczyć popularnością kogoś takiego jak bębniarz The Beatles. Zak w sumie nigdy do tego nie dążył i pozostał przy swoim nazwisku, sumiennie budując własny wizerunek. Przez lata związany był z muzykami The Who i grał też z super gwiazdami Oasis, często porównywanymi do The Beatles. Oczywiście kilkukrotnie udzielał się w materiale muzycznym swojego słynnego ojca, ale trzeba przyznać, że mimo paradoksalnie skomplikowanej pozycji wyjściowej udało mu się wykorzystać szansę i stworzyć własną markę.

 

John Bonham oraz Jason Bonham

Przez wiele lat Jason starał się wyjść z cienia swojego wielkiego ojca, uznawanego w wielu rankingach za najważniejszych perkusistę w historii rocka. W pewnym momencie wydawało się, że odetnie się od etykiety syna Bonzo, mimo że niemal automatycznie był kojarzony z Led Zeppelin, nie tylko przez świat perkusji. Na najlepszej drodze do tego był tworząc super grupę Black Country Communion, jednak jak to bywa u takich zespołów jest to dość niestabilny grunt. Wreszcie dał sobie chyba spokój z tym szarpaniem i w pełni przejął ojcowiznę.

 

W POLSCE

Polska scena perkusyjna także ma kilka świetnych przykładów bębniarskich par pokoleniowych.

Mirosław Żyta oraz Łukasz Żyta

Pan Mirosław jako perkusyjny pedagog wychował cała masę wspaniałych bębniarzy, dzięki czemu możemy mówić o silnej bydgoskiej scenie perkusyjnej. Łukasz wychowywany w bardzo muzykalnej rodzinie wskoczył na scenę i złapał za marakasy, gdy miał raptem 3 lata, wydaje się więc, że rytm miał we krwi. Przekuwa to obecnie nie tylko jako wymagający dr hab. krakowskiej Akademii, ale też aktywny perkusista, grający z całą plejadą polskich mistrzów jazzu.

 

Józef Hajdasz oraz Artur Hajdasz

Pan Józef przecierał szlaki bluesrockowe w Polsce, współtworząc w połowie lat 60 zespół Breakout, który głośno i wyraźnie zapisał się na karatach polskiej historii muzyki. Syn Artur także wychodził poza muzyczne ramy czasów w jakich tworzył. Homo Twist czy Pudelsi to zespoły, które ciężko jednoznacznie zaszufladkować. Wychodził tez zza bębnów i łapał sam za mikrofon.  

 

Jose Torres oraz Tomek Torres

To chyba najbardziej znana w Polsce para perkusyjnych szaleńców rodzinnych! Jose to absolutna legenda polskiej sceny instrumentów perkusyjnych, z którego usług korzystała cała plejada polskich artystów. Wspaniała osobowość, której zawdzięczamy więcej niż może się to z pozoru wydawać. Dużo nas nauczył, nie tylko muzycznie. A Tomek? Jest przerażająco uniwersalnym perkusistą, którego można spotkać wbijającego gwoździe w zespole Afromental, ale też lawirującego przy wokalizach Urszuli Dudziak.

 

Quiz – Prawda czy fałsz?
1 / 12
Black Sabbath zagrało w Polsce przynajmniej jeden koncert z Billem Wardem za bębnami.
Dalej !