Polish Drummers Days - 9-10 stycznia 2018 Bielsko-Biała

Dodano: 10.05.2018
Autor: Maciej Nowak

W zeszłym roku Krzysztof Dziedzic zorganizował kameralną imprezę perkusyjną pod nazwą Hit Like A Man, która była uszczypliwą odpowiedzią na mocno promowany zachodni konkurs Hit Like A Girl. Z racji kolejnych działań Krzyśka na polskim rynku perkusyjnym, pomysł imprezy zaczął ewoluować z początkowo mocno koleżeńskiej do szerszej, ogólnopolskiej formy.

Założyciel słynnego Polish Drummers – forum Facebook niedawno otworzył Instytut Polish Drummers, ponadto związał się z firmą Zildjian i Mapex. Dzięki wsparciu dystrybutorów (odpowiednio AdaMusic i Zibi) postanowił zorganizować konkurs perkusyjny – International Jazz Drummers Competition. Konkurs skupiający się wyłącznie na stylistyce jazzowej. Całość działań przerodziła się ostatecznie w formę Polish Drummers Days, dwudniową imprezę, łączącą konkurs, warsztaty i dżemowanie. Jak to bywa w przypadku każdej imprezy o podobnym charakterze były akcenty pozytywne, ale też pojawiło się kilka nieścisłości. Na szczęście pozytywów było znacznie więcej, co jest tym bardziej godne uznania z racji tego, że praktycznie całą organizację na swoich barkach dźwigał jedynie Krzysiek Dziedzic.

NA PLUS

Przede wszystkim atmosfera całego spotkania, bardzo przyjacielska i serdeczna. Wszyscy obecni stawili się celem miłego spędzenia czasu bez dorabiania żadnej ideologii. Miejsce wydarzenia czyli klub Metrum oraz znajdujące się w tym samym budynku pomieszczenia Instytutu Polish Drummers to świetne miejsce na tego typu spotkanie. Logistycznie jest to układ wręcz perfekcyjny, a sam klub ze swoim wnętrzem jest idealny do tego typu branżowych imprez. Zwróćmy tu uwagę również na samo miasto. Bielsko-Biała nie jest idealnie położonym miastem, by przyciągnąć tłumy, ale z drugiej strony pojawią się jedynie ci, którzy naprawdę tego chcą.

Ze swoim pokazem perkusyjnym wystąpiła także grupa Walimy w Kocioł.

Konkurs jazzowy. Świetny pomysł na zorganizowanie konkursu, który opiera się jedynie na stylistyce jazzowej. Każdy z uczestników miał do zagrania standardy, których lista była ogłoszona niedługo przed konkursem. Żeby tego typu rywalizacja miała jakikolwiek sens, Krzysztof zadbał o zespół i to właśnie w całym kontekście muzycznym gry na żywo z innymi prezentowali się kandydaci. Warto dodać, że poziom konkursu był bardzo wysoki i wspaniałe, niezwykle kompetentne jury miało się nad czym zastanawiać. Gratulujemy wszystkim uczestnikom!

Obecność dystrybutorów AdaMusic i Zibi w osobach naszych uroczych pań Katarzyny Pękali i Sylwii Korzybskiej. Było to potwierdzeniem wcześniejszych deklaracji firm o współpracy. Bardzo cieszy poważne podejście do tematu, ponieważ, żeby sprzedawać instrumenty, trzeba mieć komu to robić, a bez istnienia w miarę spójnego środowiska będzie to zdecydowanie trudniejsze. Dystrybutorzy biorą aktywny udział w budowaniu tego środowiska, dzięki czemu sklepy są odwiedzane przez coraz większą ilość fanów perkusji. Dodajmy tu jeszcze słowo o firmie Lukawski czyli werblach, które były chętnie opukiwane przez gości imprezy.

Warsztaty z dużym naciskiem na Łukasza Żytę. Mariusz Mocarski jest już uznaną „marką” na rynku, natomiast dla nas wielkim objawieniem jest to, czego dotyczą i w jaki sposób prowadzone są zajęcia przez Łukasza Żytę. Zawsze podkreślamy, że we współczesnym natłoku warsztatów perkusyjnych trzeba mieć na siebie pomysł. Krzysiek Dziedzic ma swój Natural Grip, Maciek Gołyźniak ma swoje wykłady #TrzebaCwiczyc, bardzo byśmy chcieli, żeby do tego grona dołączył ze swoimi zajęciami właśnie Łukasz. My jesteśmy kupieni!

Przyjazd Dalibora Mraza na finałowy występ. Dzień później Dali leciał do Kanady, żeby zagrać ważny pokaz w słynnym Drumeo, a mimo to znalazł czas, żeby przyjechać, rozstawić się i zagrać swój pokaz. Ten facet imponuje niesamowicie planem na rozwój swojej kariery. O ile jego gra może się komuś podobać lub nie (takie zakręcone „virgilowe” fusion) to zdecydowanie trzeba przyjrzeć się temu, jak stopniowo buduje renomę swego nazwiska.

Możliwe, że mało kto dostrzegł pewien niuans, ale na imprezie organizowanej przez Instytut Polish Drummers, czyli placówkę o założeniu dydaktycznym, swój kramik rozstawia inna instytucja, jaką jest Drumsetpro School. Dla nikogo nie stanowiło to absolutnie żadnego problemu i nie było powodem najmniejszego zgrzytu. Polish Drummers Days miało być spotkaniem wszystkich sympatyków bębnienia, a nie salą sejmową! Taki obrót spraw nas bardzo ucieszył.

LISTA JURY KONKURSU:

Krzysztof Dziedzic
Krzysztof Zawadzki
Łukasz Żyta
Michał Miśkiewicz
Wojtek Fedkowicz
Wiesław Jamioł
Marcin Kraszewski

UCZESTNICY WYRÓŻNIENI:

Grzegorz Pałka – 1 miejsce
Maksymilian Olszewski – 2 miejsce
Bartosz Szablowski – 3 miejsce
Kacper Kaźmierski – 3 miejsce

POZOSTALI UCZESTNICY (alfabetycznie):

Dominik Doleżyk
Bartłomiej Dybel
Tymon Janusiewicz
Mateusz Jurczyk
Jakub Krzanowski
Kuba Pastuszka
Jan Pieniążek
Kacper Skolik
Karol Żmija

 

POZA TYM…

Mimo, że sami braliśmy udział w promocji wydarzenia, nie uciekamy od wskazania słabszych elementów. Staramy się rzetelnie i wiarygodnie opisać to spotkanie, po którym, szczególnie w sieci, spodziewano się bardzo dużo. No właśnie – w sieci. Kolejny raz okazuje się, że świat online i świat realny to dwie różne historie. Tym bardziej, że Polish Drummers ma takie statystyki, jakie ma. Frekwencja była na poziomie zadowalającym, jednak można czuć mały niedosyt. Z pewnością na taki stan rzeczy wpływ miały dwie sprawy. Po pierwsze położenie miasta na odległym południu Polski, po drugie środek tygodnia, chociaż tutaj zawsze mamy ten dylemat, czy organizować imprezę w weekend, ale wtedy sporo osób gra, czy też organizować imprezę w tygodniu, tylko, że wtedy znów wiele osób pracuje w zwykłych pracach. Tak czy inaczej liczyliśmy, że tak duża aktywność przed ekranem przełoży się na większą aktywność w praktyce. Druga sprawa to rozbieżności z planem wydarzenia, ale w tej kwestii ciężko krytykować z racji wspomnianego wcześniej ciężaru organizacyjnego, spoczywającego na barkach jednej osoby. Mimo wszystko trzeba dopinać na ostatni guzik potwierdzenia od artystów.

Z naszej strony mamy dwie uwagi, przy czym pierwsza jest niezależna od samej imprezy sensu stricto, a druga jest bardzo prozaiczna. Zacznijmy od tego pierwszego. Chodzi o tych, którzy się nie stawili, a powinni być. Pomijamy tu obiektywne okoliczności, gdzie nie dało rady przyjechać, mamy kilka osób i instytucji, które powinny potwierdzać swoją rzetelność właśnie poprzez obecność podczas takich wydarzeń. Mamy sporo imprez perkusyjnych – to fakt, nie wszystkie da się odwiedzić, ale Polish Drummers Days było wydarzeniem znaczącym. Tym samym dochodzimy do podsumowania, ale zanim to zrobimy jeszcze druga uwaga. Po prostu niektórzy nie powinni się rozpędzać przy barze, jeżeli później są męczący dla innych. To akurat permanentny problem większości tego typu spotkań (np. pierwsze polskie wizyty na imprezach Meinl). Chociaż w Bielsku-Białej było to marginalne, niemniej jednak wspominamy z obowiązku.

PODSUMOWANIE

Pierwsza edycja Polish Drummers Days? Mamy nadzieję, że będą kolejne. Pierwsze spotkanie w formie takiej, na jaką pozwoliły środki, można uznać za dobry prognostyk. Wydarzenie ma bardzo konkretny charakter i może, brutalnie mówiąc, służyć naturalnej selekcji ludzi aktywnych od krzykaczy w sieci.

Każdy z punktów tego dwudniowego wydarzenia stanowi zalążek, który można rozwinąć i tym samym przyciągać kolejnych fanów, którzy będą mogli wybrać coś dla siebie. Oby Krzyśkowi starczyło sił, czego mu serdecznie życzymy samemu meldując swoją gotowość do dalszych działań!

Materiał przygotował: Maciej Nowak
Foto: Joanna Balicka