Konrad - Łosowski - Dąbrówka

Dodano: 14.11.2013
Michał Dąbrówka, Cezary Konrad, Tomasz Łosowski to jedne z największych osobowości polskiej perkusji. Co do tego nie ma wątpliwości.

Tylko, że panowie kompletnie nie uważają się za perkusyjnych "guru". Wręcz przeciwnie, twierdzą, że czasy perkusyjnych autorytetów powoli mijają i w dobie internetu większość młodych adeptów perkusyjnego grania nie przykłada takiej wagi do bezpośredniego czerpania z doświadczeń starszych muzyków. Czy aby na pewno? Czy ci trzej wspaniali perkusiści nie inspirują już tak, jak kiedyś?

Każdy z nich to zupełnie inna historia, ich losy były kompletnie różne. Przechodzili przez całkowicie inne życiowe perypetie, jednak wiele osób utożsamia tę trójkę ze sobą. Oprócz tego, że są to wspaniali muzycy, o dokumentnie różnych stylach, to mają z pewnością jedną jakże charakterystyczną wspólną cechę. Panowie reprezentują jedno z ostatnich pokoleń "starej szkoły". Co mam na myśli? Chodzi tu przede wszystkim o dostępność instrumentów, materiałów szkoleniowych i kontakt z perkusistami z całego świata. Nawet Tomek Łosowski, który wychowywany był w otoczeniu muzyków, jakże popularnego wówczas zespołu swojego ojca - Kombi, nie miał tak wygodnie jak jego rówieśnicy za "żelazną kurtyną". Michał Dąbrówka, który nie czekał na to, że stanie się cud w jego Łaskarzewie, tylko ruszył do Warszawy po naukę i doświadczenie. Czarek Konrad, który wychowywał się… bez salki do ćwiczeń, grając, ile się dało z innymi muzykami. Każdy z nich wylał hektolitry potu za zestawem perkusyjnym. Nie mądrzyli się na forach internetowych, nie komentowali z zajadłością fi lmików na YouTube, bo po prostu tego wtedy nie było. W zamian za to katowali do zdarcia taśmy ze swoimi idolami, tworzyli własny styl gry, grali z innymi wspaniałymi muzykami, którzy podobnie, jak oni, nie mieli łatwo. Nie chodzi tu o to, żeby pokazać jakieś męczeństwo tych trzech panów… Chodzi tu raczej o to, by pokazać, że niezastąpioną metodą do osiągnięcia celu jest ciężka praca, oparta na wielkiej pasji. Mamy nadzieję, że niniejsza rozmowa zachęci was do przemyśleń oraz stanie się inspiracją do grania i tworzenia. Ciężko było zebrać panów razem. Nie tylko grają i komponują dużo, ale muszą to przeplatać z obowiązkami rodzinnymi. Wreszcie się udało i zebraliśmy się w jednym z warszawskich studiów fotografi cznych. Gdy przyjechałem na miejsce, spotkałem czekających w komplecie muzyków i od razu… pojawiły mi się ciarki na plecach. Wiedziałem, że będzie to coś niesamowitego! Panowie rozpoczęli dyskusje na wszelkie możliwe tematy, po czym skupili się mocniej na kwestiach muzycznych. Była to przecież dla nich także okazja do wymiany doświadczeń. Tylko na jakim poziomie zaawansowania?! To było niesamowite! Szczególnie głodnym, wręcz zachłannym wiedzy był Czarek Konrad, który dopytywał o różne detale. Tak więc uczymy się całe życie i jeżeli uważacie, że tacy giganci wiedzą wystarczająco i już wiele nie jest im potrzebne do szczęścia to bardzo się mylicie. W poniższej rozmowie znajdziecie tego potwierdzenie.

Logo
Kiedy ostatni raz widzieliście się we trzech razem?


Logo
W 1410…


Logo
Tak jednocześnie?


Logo
Grodzisk Mazowiecki, Czarek był wtedy laureatem takiego przeglądu. Pamiętam, bo Czaruś fajnie zagrał.


Logo
Dawno, dawno się nie widzieliśmy. Na pewno ponad 10 lat. Z każdym z osobna częściej.


Logo
Natłok pracy nie pozwala?


Logo
Jakoś nikt nie chce mieć trzech bębniarzy w jednej kapeli (śmiech). Tu jest problem.


Logo
Kiedyś ktoś z muzyków, a pracujemy z wieloma barwnymi osobowościami i ktoś z kolegów powiedział, że wielka szkoda, że nie możemy ze sobą na trasę pojechać, bo też jakiś element umyka... Nie byliśmy ze sobą nigdy na trasie.


Logo
Chodzi o to, że wy się wszyscy lubicie...


Logo
Bardzo się lubimy.


Logo
Bardzo się lubimy, mimo, że nie przebywamy ze sobą nigdy dłużej niż parę minut. Nie byliśmy ze sobą nigdy na wspólnym wyjeździe.


Logo
Jestem z innego miasta, co też jest utrudnieniem, podczas, gdy chłopaki mogą się spotykać.


TRZECH RAZEM


Logo
Walnę od razu prosto z mostu - bitwy perkusyjne. Pomijam już tu kretyńską nazwę, ale sama idea nie ma sensu, mimo teoretycznego zabawnego ujęcia. Was trzech ludzie bardzo by chcieli zobaczyć w takiej właśnie bitwie. Ty, Michał, kiedyś powiedziałeś mi, że nie w tradycyjnej formie…


Logo
Chodziło mi tu raczej o to, żeby coś przygotować razem…


Logo
Michał miał pewnie na myśli kontekst muzyczny.


Logo
Tak, dokładnie. Nie wyobrażam sobie takiej bezsensownej napierdzielanki, kto szybciej, kto głośniej.


Logo
Czarni perkusiści zbierają się razem i grają sobie coś na zasadzie podbierania patternów, jest to swego rodzaju wyścig zbrojeń. Ja też nie lubię tych bitew. Nie kocham też takich duetów, czy to właśnie dwie perkusje, czy dwa fortepiany, bo mam takie wrażenie, że zjadają sobie alikwoty nawzajem. Nie jestem fanem, chyba, że bardzo duże bębny i jakiś mały jungle’owy zestawik, ale takie same zestawy obok siebie to miałbym problem. Nie mówiąc już o tym, że nie mógłbym pauzy zrobić, bo cały czas ktoś gra. Nie chodzi już też nawet o ten kontekst bokserski, ale nie lubię, jak grają te same instrumenty obok siebie.


Logo
Musiałoby to być coś skomponowane specjalnie na taką okazję.


Logo
Jesteście zarobieni, ale może spróbowalibyście?


Logo
Zarobieni jesteśmy, po prostu. Każdy ma swoje projekty, dużo gramy, czasu brak…


Logo
Wiesz co? Ja bym nie zrobił… Oczywiście, jeżeli trzeba by było, a mam wielki szacunek dla swoich kolegów…


Logo
…na jakimś międzynarodowym dniu perkusji…


Logo
…to bym przyjechał i zagrał, byłaby to pewnie gratka dla fanów tak, jak mówisz, ale tak poza tym to raczej nie.


Logo
Jesteście we trzech mocno kojarzeni…


Logo
To ja teraz zapytam. A z czym się kojarzymy?


Logo
Po prostu wielu czytelników i fanów łączy trzy wasze osoby.


Logo
Może dlatego, że dorastaliśmy w podobnych czasach i słuchaliśmy podobnych rzeczy.


Logo
Mieliśmy podobne inspiracje i fascynowali nas podobni bębniarze w latach młodości.


Logo
Słuchacie się wzajemnie?


Logo
Ja tak, jestem fanem YouTube’a i nie ukrywam, że co jakiś czas wpisuję Tomek Łosowski albo Michał Dąbrówka i po dacie przesłania sprawdzam, co tam się dzieje.


Logo
Ja - przyznam szczerze - mam dwóję, a obecnie pałę z YouTube’a, ale wcześniej w czasach zgłębiania swojej wiedzy byłem w pierwszym rzędzie, jak Czarek grał w różnych składach.


Logo
Ja mam tutaj ciekawą opowieść, ale to Tomek musi naprostować jakby co. Jazz Nad Odrą. Tomek, grałeś z Orange Trane, a ja z Susan Weinert. Pierwszy raz zobaczyłem Tomka na żywo i tak się załamałem, że powiedziałem, że nie wyjdę. Kupiłem później twoje szkoły na video, patrzyłem i korzystałem z nich.


Logo
Gracie na różnych instrumentach. Zrobimy pokaz was trzech, skoro tak się ludzie domagają, ale nie na bębnach!


Logo
Ja mogę grać na klawiszach albo basy mogę grać!


Logo
Ja mogę na waltorni!


Logo
Raz grałem brunch i przyszedł Michał z żoną, i od razu dostałem "heinego medina"... Pamiętasz? W hotelu InterContinental.


Logo
A to pamiętasz? Kiedyś w świętej pamięci Akwarium (były słynny klub jazzowy w Warszawie - przyp. red.) graliśmy dżem, grałeś na pianie i improwizowałeś.


Logo
Taak? Nie pamiętałem tego!


Logo
Ja wtedy młody uczeń, coś próbowałem... Czyli widzisz, graliśmy jednak razem!


Logo
Czarek pisze duże, poważne formy, może spróbuje kiedyś coś na trzy perkusje zrobić...


Logo
Na trzy perkusje nie, te częstotliwości zjadają się razem. Nie słyszę tego. Miałbym poważny problem, jakbyś dał zlecenie, by coś takiego zrobić.


Logo
Może jeden bardzo duży set, średni i arcymalutki.


Logo
Żeby bardzo brzmieniowo się różniło.


Logo
Michał, miałeś w programach telewizyjnych swoje duety ze Sławkiem Bernym...


Logo
Ale to były perkusjonalia i dawaliśmy sobie wzajemnie miejsce.


Logo
Straszne, co powiem, ale nie lubię grać z "percussion". A wy, jak wam to idzie?


Logo
Lubię, bo mogę się wyluzować i nie zagęszczać. Grać ciosy i dać pograć koledze.


Logo
Na percussion jest trudniej time’owo grać niż na bębnach. Na zestawie można coś jeszcze zakombinować, a jak masz partię na cowbellu to słychać wyraźnie, czy jest równo, czy nierówno.


Logo
Miałem to szczęście grać głównie ze Sławkiem Bernym, który - jak wiadomo - jest także bębniarzem. Po prostu mega fajnie się z nim gra. Ma wszystko poukładane i jest niesamowicie sprawny manualnie. Tysiące brzmień z jednej congi, a on to robi bardzo dokładnie i punktualnie.


Logo
Jak ktoś nie przeszkadza to lubię grać. Mam zaufanie do time’u kolegów. Zdarzyło mi się jednak kilka razy zagrać z ludźmi na zasadach dżemowania, gdzie facet grał nierówno, nie muzycznie i naprawdę przeszkadzał. Grałem prosto, bo nie było sensu się bawić.


Logo
To zależy, jaka jest sytuacja muzyczna, bo np. w muzyce latynoskiej przeszkadzajki grają główną rolę, a bębniarz musi się wycofać i zagrać konkretne poszczególne rzeczy i tam to właśnie bębniarz nie może przeszkadzać (śmiech).


Logo
Może, Czarek, warto pojechać w tamte regiony i spróbować?


Logo
Miałbym z tym problem, bo skoro ja mam kreować przestrzeń to jak zrobię pauzę to ma być pauza, a nie słyszę, jak ktoś gra. Styl latynoski, jak mówisz Michał, to super przykład, spełniam swoją rolę i nie odpowiadam za zajęcie przestrzeni.


WARSZTATY


Logo
Tomek, jesteś tutaj w naszym gronie jedynym typowym edukatorem…


Logo
Jakoś tak wyszło.


Logo
Nie myśleliście panowie, żeby przekazać swoją wiedzę w materiałach edukacyjnych?


Logo
Mnie przez myśl coś takiego nie przeszło. Nie widzę siebie w takiej roli. Absolutnie. Gryzie się to jakoś z moją jakąś wizją... wszechświata.


Logo
Czarek, ty grasz warsztaty…


Logo
Tak, ale zdecydowanie bardziej wolę grać koncerty. Nie odmawiam jednak udziału w warsztatach. Podejmuję się głównie formy indywidualnej. Nie jestem zwolennikiem typu "clinics" chyba, że będzie w większej części koncertem plus ewentualnie parę pytań, ale ta forma mi się mało sprawdza, bo ludzie boją się zadać pytania i jak jest koniec, gdzie ja już się składam, nagle wszyscy są bardzo odważni. Jeśli więc dochodzi do warsztatów, zawsze staram się, by miało to formę zajęć indywidualnych i nie mam koncepcji takiej, jak Tomek, czyli bardzo poukładanej. Staram się otworzyć człowieka, widząc, jaki popełnia błąd, zwrócić na to uwagę. Jakby ktoś podszedł i nie zgrał żadnej nuty, po czym powiedział: "To proszę, mów", miałbym poważny problem, pochrzaniłbym rzeczy. Konspekt nauczania u mnie leży. Jestem więc bardziej w drużynie Michała, ale też tak właśnie lawiruję…


Logo
Michał, ciebie znaleźć na warsztatach to ciężka sprawa…


Logo
Chyba się nie zdarzyło… Kiedyś, na jakiś Intermediach… W Hali Ludowej…


Logo
A można u ciebie lekcje wziąć?


Logo
Nie zdarzyło mi się…


Logo
A gdybym zadzwonił, no, może nie ja, ale jakby ktoś zadzwonił?


Logo
Staram się grzecznie odmawiać. Zawsze zachęcam, że jak się spotkamy to wszystko pokażę i chętnie odpowiem na wszystkie pytania, bo ja nic nie ukrywam. Wychodzę z tego założenia, że po pierwsze - nie potrafi ę tego robić i po drugie - brak czasu. Wolę ten czas poświęcić na swoje ćwiczenia czy inne rzeczy, a jest ich mnóstwo do zrobienia zawsze.


PRZERWY


Logo
Jak to jest z przerwami w waszym graniu...


Logo
Ja w swoim przypadku widzę coś na zasadzie uzależnienia od kontaktu z instrumentem. Jak nie poćwiczę parę dni to chodzę chory. Jest to taka wręcz fizjologiczna potrzeba. Chciałbym więc mieć chociaż tę godzinę dziennie na tę potrzebę, a wiadomo, że nie ma tego czasu.


Logo
Jesteście w stanie pojechać na wakacje bez pałek?


Logo
Zdarza się już coraz częściej. Kiedyś nie wyobrażałem sobie.


Logo
Czyli potrafisz zostawić. Na ile dni?


Logo
Ostatnimi czasy potrafię i myślę, że mój rekord to 3 tygodnie.


Logo
Nie dotknąłeś pałek?


Logo
Nie dotknąłem pałek…


Logo
Wow!


Logo
Ale kiedyś nie wyobrażałbym sobie. Zawsze zabierałem jakieś pady…


Logo
Potrafisz wrócić po takim czasie, masz taki dystans do tego, że wiesz, że to zaraz wróci?


Logo
Wiem, że to zaraz wróci, na spokojnie. Potrzebuję 3-4 dni, żeby w miarę wrócić na poziomie. Ale dzięki temu zauważyłem jeszcze jedną rzecz. Miałem trzytygodniową przerwę bez bębnów i - niestety - tak się ułożyło, że trzy dni po powrocie miałem wejść do studia i nagrać materiał - nauczyć się go i nagrać na płytę. Byłem bardzo zestresowany tą sytuacją, bo raz, że nie jestem w największej formie i dwa, że nie mam ogranego materiału. W jakiś cudowny sposób to się udało, bo przestałem o tym myśleć i ten luz nabyty w wakacje mi pomógł. Być może producenci cięli to wszystko później do szesnastki (śmiech). Podejrzewam, że jest to przede wszystkim aspekt psychologiczny.


Logo
U mnie jest tak, że zabieram ze sobą ten pad. Godzinkę pogram, a później i tak dzieciaki na mnie wskakują i też grają. Tak, miałem przerwy i później… mnie ręce bolały. Nie czułem stresu muzycznie, tylko fizycznie. Jak dłużej pograłem na zestawie po przerwie to bolały mnie mięśnie. Tak, jak Konstanty Kulka powiedział, że nie poćwiczy dzień to on to czuje, dwa dni to orkiestra, z którą gra, to czuje, a trzy to publiczność to czuje. To jak w sporcie, są regularne treningi, tak i my musimy regularnie ćwiczyć.


Logo
Czarek, patrzysz na chłopaków z niedowierzaniem…


Logo
Nie w tym rzecz. Ja po prostu nie potrafię się tak mocno zdystansować. Boję się, że ten powrót będzie taki ciężki. A wiesz może dlaczego? Mówiłem już o tym parę razy, ale w okresie dziesięciu lat mojej największej świetności fi zycznej, nie miałem sali do ćwiczeń. Koledzy w tym czasie mieli gdzie i ćwiczyli porządne rzeczy. Trochę poszedłem inną drogą. Mieliśmy podobne wzorce na początku, ale później już każdy inaczej. Ja bym powiedział, że poszedłem bardziej tak na "hura", że jakoś to będzie, a teraz ta dorosłość wprowadziła tę świadomość, ze nie chcę ryzykować.


Logo
Czujecie jeszcze, że chcecie się rozwijać za bębnami, czy bardziej robicie to, ponieważ gramy rzeczy odpowiedzialne, więc trzeba z konieczności się przygotować? Chciałbym od was wyciągnąć, jak to jest? Czy macie też dni słabsze? Czy to jest właśnie kwestia tej psychiki, że jest to zakodowane już w głowie? Jak to u was jest?


Logo
U mnie jest tak i tak. Są chwile, gdzie nie mam ochoty nawet patrzeć na bębny, ale cieszę się i mam nadzieję, że to nie minie, że cały czas mam coś do roboty przy bębnach. Im dalej w las, tym więcej drzew. Ostatnio, mówiąc już tak szczegółowo, zakręciłem się na technikę "otwartych rąk", ćwiczenia rzeczy na mańkuta. Od paru miesięcy ćwicząc takie rzeczy, czuję rozwój tych kończyn jakże słabszych, poza tym w ogóle otwiera się głowa. To studnia bez dna, na ile zdrowie i siły pozwolą to będę siedział za bębnami, mimo, że ostatnio inspirują mnie inne rzeczy i prawie w ogóle nie słucham bębniarzy. Zacząłem ćwiczyć na basówce, trochę gitarce. Otwiera to wszystko głowę bardzo muzycznie.


Logo
Ja sądzę, że rozwijać będziemy się w tym życiu i przyszłym, trzeba się tylko wystrzegać pewnych zagrożeń, które mogą spowolnić ten rozwój. Oczywiście problemy każdy ma i czasami nie chce się usiąść do instrumentu. Dzięki Bogu, często okazuje się, że problemy są przejściowe i się kończą, a jak masz zdrowy tryb życia i w miarę poukładane sprawy rodzinne to jest chęć, o której mówi Michał. Jest ta chęć rozwoju. Z biegiem czasu są inne sytuacje, teraz np. zamiast ćwiczyć paradidle, by była "mgła" - a nie lubię sportowego grania - wolę coś skomponować. To także jest rozwój. Sami wiecie, że komponowanie wpływa na waszą grę. Myślę, że należy dbać o zdrowie fizyczne i psychiczne.


ODPOWIEDZIALNOŚĆ


Logo
Czujecie się odpowiedzialni za obecne pokolenie młodych bębniarzy?


Logo
Ja się boję, czy my wciąż jesteśmy dla nich autorytetami.


Logo
No właśnie. Dokładnie.


Logo
Kiedyś tak, ale teraz przez rozwój Internetu, nie wiem… Ja się nie czuję odpowiedzialny.


Logo
Ja też nie.


Logo
Ja z racji tego, że jeżdżę na przeglądy i czasami jestem w jury, staram się robić notatki, jak kto gra, żeby każdemu później przekazać, by pomóc. Staram się tak robić, bo czuję, że oni chcą, żeby im coś powiedzieć, doradzić. Na ile mogę. Nie jestem alfą i omegą bębnów.


Logo
Ale to fajne jest, że udzielasz się w ten sposób. Wydaje mi się, że masz to wszystko poukładane i jesteś kopalnią wiedzy. Po prostu pokazy i lekcje zmuszają cię do tego, żeby sobie te wszystkie rzeczy uporządkować w głowie. Ja mam kompletny chaos… i zazdroszczę tego porządku. Dlatego młodzież powinna to, co mówisz, wnikliwie śledzić.


Logo
To życie ustawia nas, to życie wymusza pewne rzeczy, że będziesz bardziej sesyjnym, bardziej edukatorem… To życie tym kieruje. Pamiętam, jak świętej pamięci Janusz Popławski przyszedł do mnie i zaproponował nagranie mojej pierwszej szkoły. Nie wiedziałem, co z tego będzie. Osobiście wolę grać koncerty niż edukować, ale kijem nie odganiam ludzi. Staram się ich szanować i skoro do mnie przychodzą, to staram się wykonywać moją pracę najlepiej, na ile mogę. Pan Bóg dał mi ten dar, więc muszę go wykorzystać, a nie zakopać.


Logo
Młodzież na was patrzy. Fakt, że Czarek Konrad ćwiczył blasty w DrumCenter wywołało pewną reakcję. Moim zdaniem powinniście poczuć się odpowiedzialni.


Logo
No to dowiadujemy się tego tak naprawdę od ciebie! Bo ja sobie serio nie zdawałem sprawy z tego (ogólny śmiech).


Logo
Ja bym dodał jeszcze jedno. Ważniejszą chyba sprawą od perkusji jest to, by pokazywać im przykład dobrych ludzi. W tym sensie być odpowiedzialnym, żeby wskazać im drogę, jak być dobrymi ludźmi. Niezależnie, czy będą szybciej, czy wolniej grać na bębnach. W tym zakresie powiem wam, że na warsztatach próbuję przekazać im te wartości pozytywne. Nie to, żeby walić jak w bęben prosto z mostu, tylko żeby zakamuflować przekaz. Widzę, że wielu młodych ludzi jest pogubionych, naprawdę nie wiedzą, po co żyją, co robią, nie mają celu. Wydaje mi się, że takie pogubienie w życiu powoduje pogubienie się na instrumencie, to się trochę pokrywa. Gra wtedy się robi taka niepewna i nerwowa… Przekładamy na instrument nasze emocje i to, co mamy w duszy. Masz rację, że oni patrzą na nas i nie tylko na nas, na starsze pokolenie, i my powinniśmy mieć trochę tej odpowiedzialności, żeby ukierunkować ich na te tory pozytywne.


Logo
Faktem jest, że momentalnie zapamiętuje się te negatywne rzeczy niż to, że komuś sto razy pomogłeś.


Logo
Zła energia jest bardziej widoczna, jest bardziej w cenie. Wystarczy poczytać gazety. Sprzedaje się głównie zło.


Logo
Mnie w pewnym sensie to cieszy, to, co mówisz, że masz kontakt z tymi listami, głosami od ludzi, którzy tak o nas mówią. Wydaje mi się, patrząc na to, co dzieje się wokół mnie, na ulicy to jest upadek autorytetów, że młodzież jest bardziej butna. Dlatego zaskoczyło mnie to, że mówisz o nas, że jesteśmy wciąż na świeczniku, bo raczej to im się wydaje, że już wiedzą wszystko. Takie są moje obserwacje.


Logo
Dokładnie. Widzę to nawet na przykładzie moich dzieci, że młodzież ma za dużo bodźców. Po prostu za dużo się dzieje dookoła, jest za kolorowo.


Logo
Szybko coś wpada i wypada.


Logo
Ciężko im się skoncentrować na jednej rzeczy, żeby założyć klapki i robić coś konkretnie. Sam fakt, że siedzimy tutaj razem i rozmawiamy świadczy o tym, że w pewnym momencie naszego życia potrafiliśmy sobie te klapki założyć.


Logo
To taki paradoks, bo pod tym względem mieliśmy nieco ułatwione zadanie. Za naszych czasów nie mieliśmy Internetu, siedzieliśmy i ćwiczyliśmy, ile się dało to, co było (śmiech).


Logo
Nie było materiałów, odbite, skopiowane od kolegi... Podejrzane...


Logo
To jak spisane solo, a nuty dostarczone. To zupełnie inny ciężar jest. Samemu trzeba było przewijać, doszukiwać się.


Logo
A jak się człowiek uczył przy okazji!


Logo
Nigdy nie nauczyłem się solówki dostarczonej w nutach. Albo spisywałem i to mi coś dawało, albo ją odrzucałem.


Logo
Mnogość bodźców, o których mówił Michał, może spowodować to, że w głowie będzie śmietnik i człowiek zatraci swoją osobowość, chodzi mi tu o rozwój. Zostaniesz cyborgiem, kopistą stylów. To jest właśnie niebezpieczeństwo. Powtórzę więc, że my jesteśmy tym pokoleniem, które na szczęście w nieszczęściu otarło się o płyty w stylu Toto IV czy Alan Holdsworth Secrets… Taśma kasety magnetofonowej, a wtedy kasety były, była przezroczysta… od słuchania i analizowania.


Logo
Łatwiej jest teraz nauczyć się grać, ale trudniej jest mieć osobowość.


Logo
Trudniej jest złapać ducha i mieć charakter, w sztuce jest to najważniejsza rzecz, żeby mieć osobowość i swój rozpoznawalny styl.


Logo
Niezły paradoks. Kiedyś narzekaliśmy na to, że mamy brak w dostępie do światowej muzyki, a teraz okazuje się, że nie potrafimy z tego korzystać.


Logo
Powiem pewną rzecz, może na pograniczu schizofrenii. Wolałem czasami jako słuchacz i mam to do dzisiaj, rodzaj nośności muzyki, że nie wiem, o co chodzi, co stało się w harmonii czy nawet w rytmie. Stan, że nie chciałbym tego nazywać i rozpracowywać, tylko żeby mnie to poniosło. Gdy widzę, jak ktoś przeanalizował taki utwór, rozpracował na czynniki, a wiem, że autor to z siebie wypluł, to odbiera mi to ten stan. Nie wiem... ale tak mam, że chciałbym polecieć z autorem.


Logo
Owszem, dobra jest w początkowej fazie dla młodzieży taka analiza. Kopiowanie, spisywanie, jest to rodzaj warsztatu, który gdzieś tam bardzo pomaga w rozwoju. Trzeba wiedzieć jednak później, kiedy to odpuścić.


Logo
Taki krok do dojrzałości, jak to zrobił mój ojciec, który w ogóle nie słucha obecnej muzyki. On komponuje muzykę i zapytałem go, dlaczego w ogóle nie słucha muzyki. Chodzi o to, żeby nie być kopistą i żeby mieć swój styl. On nie komponuje pod jakąś modę czy formułę - gra swoją muzykę. Fajna jest też wspomniana wcześniej kwestia wyjechania na łono przyrody, gdzie może nie poćwiczysz normalnie, jak zawsze, ale wrócisz wzbogacony tutaj (Tomek wskazał na głowę), potem siadasz za zestaw i jest inaczej. Tak, jak Michał, który może nie był w formie, ale wrócił i nagrał dobrze płytę. Może właśnie ten odpoczynek psychicznie coś zmienił...


Logo
Zmienia, zmienia, absolutnie. Doświadczyłem tego, a bałem się dopuścić do takiej sytuacji.


Logo
Jak moja żona to przeczyta, no, to jest koniec... Będzie kocówa w domu: "A widzisz, a Michał potrafi ł!" Mówię to bardzo świadomie (śmiech).


DOSTĘPNOŚĆ


Logo
Zauważam, że ciebie, Czarek, niektórzy młodzi perkusiści zainteresowani taką grą, boją się...


Logo
Och! Dlaczego? Mów mi takie rzeczy, to ważne... Dlaczego się boją?


Logo
Może inaczej - czują wielki respekt, że jesteś na tyle dobry, że pewnie nie będziesz miał ochoty przejmować się kimś początkującym.


Logo
To ciekawe... Tak, jak ktoś dzwoni i mówi, że chcieliśmy cię zaprosić, ale na pewno nie mogłeś (śmiech). Ciekawe to, co mówisz.


Logo
Ogólnie ty i Michał jesteście uważani za ludzi izolujących się, stojących z tyłu i jedynie Tomek z racji formy pracy jest z ludźmi. Są też oczywiście ludzie bezczelni z przerośniętym tup