Nowe Meinl Classics Dual i zły Daray

Dodano: 03.11.2021
Rodzaj sprzętu: Blachy
Dostarczył: MEINL
Staszek Piotrowski i Maciej Nowak

Meinl Classics Custom Dual to jedna z największych tegorocznych nowości talerzowych na świecie. Czy zachwyty artystów nad tą serią to marketingowa pompka, czy faktycznie coś jest w tych talerzach?

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Styczność z blachami mieliśmy jako jedni z pierwszych w Polsce, jeszcze przed oficjalną premierą. Wstrzymaliśmy się chwilę w oczekiwaniu na reakcję rynku i oczywiście perkusistów. Blachy sprawdzane były w wielu okolicznościach. Ale do rzeczy!

Co to za seria, jaka rodzina talerzy Meinl?

Seria znajduje się w rodzinie blach Classics, które znane są ze swojej surowości, wybuchowości, ataku i jasności. Jeżeli chcemy więcej delikatności i bardziej rozmyte brzmienia, musimy pogrzebać w rodzinie Byzance, chociaż nasze nowe Dual mają za zadanie nieco stonować Classics. W tej chwili znajdziemy tam cztery różne serie:

  • Classics Custom Dual – wykonane z brązu B12 (jako jedyne w rodzinie)
  • Classics Custom Dark – charakterystyczne czarne talerze z brązu B10
  • Classics Custom Brilliant – błyszczące, wykonane z brązu B10
  • Classics Custom Extreme Metal – także błyszczące, grube i mocne

Nowa seria Classics Dual nie jest może najtańsza, ale Meinl ma podstawy by tak je wyceniać, o tym poniżej!

W Meinl Classics Dual możemy wybierać z palety talerzy:

  • ride 20” i 22”
  • crash 16”, 18”, 19” i 20”
  • trash crash (dziurkowany crash) 16” i 18”
  • trash china (dziurkowana chinka) 16”
  • china 18”
  • hi-hat 14” i 15”
  • splash 10”
  • trash splash (dziurkowany splash) 12”

Zestaw w pudełku Complete Cymbal Set – 14” hi-hat, 16” crash, 20” ride.
Zestaw w pudełku Expanded Cymbal Set – 14” hi-hat, 16” trash crash, 18” crash, 20” ride.

Talerze są wykonane „symetrycznie” więc od dołu mają ten sam styl co z zewnątrz. Nie jest to tak oczywiste, więc warto to podkreślić.

Z czym mamy do czynienia w przypadku Dual?

Dual to połączenie dwóch wykończeń – błyszczącego i ciemnego, co w sumie nie jest nowym pomysłem, sęk w tym, że ciemne wykończenie jest cieniutką powłoką, a nie typem surowej blachy, jak to mamy np. w pierwszym projekcie Meinl, gdzie firma postanowiła stworzyć konkretną serię o podwójnym wykończeniu (chodzi o Meinl Byzance Dual) lub w wielu innych tureckich talerzach.

Samo wykonanie jest bardzo eleganckie, precyzyjne. Otwory w dziurawych blachach nie są wyrżniętymi kółkami, tylko delikatnie wyciętymi otworami o delikatnej krawędzi. Do tego widoczne linie skrawania oraz duże ślady kucia, które są nie tylko dla efektu. Wszystko zależy oczywiście od naszego gustu, ale obiektywnie, pod kątem wizualnym i jakości wykonania, ciężko się do czegokolwiek przyczepić.

Krawędzie wycięć są delikatne i gładkie, bez szarpanych i ostrych krawędzi, co spotyka się często w wielu podobnych instrumentach.

Brzmienie Meinl Dual

Przechodzimy do najważniejszego elementu– brzmienia i w konsekwencji przydatności.

Pamiętajmy z jakiego brązu mamy blachy i jak są wykończone. Teraz grubość i profil dokładają swoje.

Na nas najlepsze wrażenie wywarły blachy ride i „dziurawce”. Ten pierwszy ma wyraźny, jasny atak, a dzięki takiej formie wykonania nie wzbudza się zbyt mocno i nie dudni tłem, z drugiej strony nie jest suchym punktem. Fajne wypośrodkowanie. Talerze dziurawe w zasadzie… ciężko skopać. Spójrzmy na ten typ blachy w ogóle. Ich charakter powoduje, że oczekiwania co do ich brzmienia nie są tak skrajne, więc uzyskany efekt często wpisuje się w wizje większości perkusistów. Tu mamy blachy świetnie wykonane, więc kruszą się soczyście i płynnie. Do tej grupy można dodać jeszcze chinkę, standardową, łatwą w kontroli, wybuchową, ale ciepłą, jednak potrzebującą pewnej ręki.

Crash i hi-hat to nieco inna historia. Tu już musimy mieć świadomość tego co dostajemy. Hi-hat jest sztywny, suchy, jasny i krótki. Lepiej się zachowuje, gdy walnie w niego silna ręka, gdy zaciągnięcie zrobi sprawna noga w dobrym time’ie. Crash jest wybuchowy i ciepły, ma krótkie wybrzmienie (adekwatnie do rozmiaru), ale to wybrzmienie jak i sam atak sprawiają wrażenie jakby były skompresowane w czasie (na co ma wpływ też profil blach), przez co nieco przepalone, więc nie będziemy tu mieć czyściutkiego ataku i płynnego, klasycznego wybrzmienia. Co to wszystko oznacza?

Jakość wykonania „podwójnego” wykończenia jest na bardzo wysokim poziomie.

Gdzie się pchać z Meinl Dual?

Nagrania dostępne w necie są nierówne, więc przesłuchując prezentacje wiele z nich różni się między sobą i to znacznie. Dlatego też spróbujmy to tu jakoś zobrazować.

Jeżeli chcecie czarować solo filmikiem na YouTube i dynamizować tam w stylu Benny'ego Greba czy też snuć jazzowe pasaże a’la niezapomniany Ralph Peterson idźcie w stronę Meinl Byzance. Tomek Torres w swojej muzyce świata także może szukać innych rozwiązań.

Duale wchodzą do gry, gdy trzeba nagrać konkretnie postawione dźwięki, stanowcze akcenty, niekoniecznie w metalu, po prostu rzeczowe granie na dość równym poziomie. O ile reszta Classicsów ma zakusy rockowo-punkowo-metalowe, Duale są bardziej uniwersalne, ale też w zależności od rodzaju blachy. Dziurawce mają najszersze zastosowanie, ride podobnie. Crash i hi-hat tam, gdzie nie ma czasu na romantyczne szumienie.

Mamy do czynienia z ciekawą serią talerzy o specyficznych właściwościach. Cena blach (np. crash 18” za 955zł, hi-hat 14” za 1200zł) nie jest najniższa, ale seria jest zestawem świetnie wykonanych instrumentów, poza tym może to właśnie ich konkretna specyfika i brak przeznaczenia do wszystkiego (wtedy są to po prostu instrumenty nijakie) powoduje, że absolutnie wiemy za co płacimy.

Widoczne ślady grubego i mocnego kucia, co przekłada się na styl blach.

Nie zaczynaj z Darayem!

Muzycy Meinl, którzy dostali blachy, byli w większości zadowoleni, ale wiemy, jak to bywa w sytuacjach, gdy się jest związanym z firmą i to szczególnie taką, która dba o artystów, a Meinl – czy to się komuś podoba czy nie – patrzy co robią nasi perkusiści i reaguje na sytuacje. Skierowaliśmy się więc do Daraya (użytkownika Classics Dark) i co by nie mówić, faceta, który „coś tam wie” o graniu w studio i na żywo. Przybraliśmy rolę „tego złego”, czepiając się dosłownie wszystkiego, łącznie z podawaniem jakiś absurdalnych komentarzy, jakie kiedyś pojawiały się np. w mediach społecznościowych. Wreszcie Darek eksplodował i spuentował: „Mówicie, że Meinle to, że Meinle tamto, komuś coś nie pasuje, bo to Meinl, ale ja przecież wiem co mi się sprawdza! Muzycy, z którymi gram na scenie są zadowoleni, dźwiękowcy to już w ogóle szczęśliwi, że im nic nie wyje w mikrofonach, a ja mam czytelne wygodne akcenty i pasmo, które niczym nie zamula. Do tego jeszcze fajnie wyglądają. Co mnie obchodzi, że komuś Meinl z zasady nie pasuje?


Testował: Staszek Piotrowski i Maciej Nowak

Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"