Kupujemy bębny Tama – jak wybrać?

Dodano: 28.06.2022
Autor: Magazyn Perkusista

Problemy z orientacją w katalogu? Niniejszy poradnik pomoże w doborze odpowiedniego zestawu japońskiego producenta.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Tama jest marką japońskiej firmy Hoshino Gakki i wspólnie z siostrzaną marką gitarową Ibanez jest jednym z ważniejszych graczy na rynku sprzętu muzycznego.

Katalog Tama jest dość przejrzysty, ale w ostatnich latach nastąpiło kilka istotnych przetasowań. Po pierwsze Tama ma tendencję do rozróżniania swoich zestawów bezpośrednio poprzez nazwy gatunków drewna z jakiego bębny są wykonane. I tak drewno bubinga, tak mocno kojarzone z Tamą, kilka lat temu wylądowało na liście CITES, czyli liście gatunków zagrożonych, przez co jej wykorzystanie jest obecnie mocno ograniczone. Ten jeden ruch ostro potrząsnął katalogiem Tama i w ostatnich latach firma wprowadziła kilka zamienników wcześniejszych modeli. Po drugie dynamicznie rozwija się segment bębnów kompaktowych, czyli małych, sprytnych zestawów perkusyjnych. Tama stworzyła wiele różnych konfiguracji, które mogą się czasami mieszać, gdy przychodzi do podejmowania decyzji w kwestii wyboru.

Zamiast przechodzić przez katalog, postanowiliśmy wybrać kilka grup docelowych:

  1. Chcę kupić dzieciakowi zestaw na początek… albo może sobie.
  2. Wracam do grania po wielu, wielu latach i chcę to robić dla przyjemności.
  3. Jestem pasjonatem, gram i chcę być zawodowcem.
  4. Przecież Tama to bębny do metalu, ja gram jazz.
  5. Mam sporo funduszy i chcę kupić sobie świetny sprzęt.
  6. Gram profesjonalnie, ale są to imprezy okolicznościowe.
  7. Muszę grać cicho lub główny zestaw mam gdzie indziej.

1. Zestaw na początek?

Minęły czasy konieczności obcowania z rzęchami Polmuza czy Power Beat. Mamy teraz dwie drogi, którymi możemy podążać z Tamą w zależności od okoliczności.

Kompletny zestaw możemy dostać w cenie ok. 3,5 tys. złotych. Kompletny, gotowy do gry. Wciąż drogo? Nie do końca. Jeżeli weźmiemy pod uwagę gimnastykowanie się z kompletowaniem jakiegoś używanego sprzętu, cena może będzie i niższa, ale zawracanie głowy i jakość gratów na pewno nie będzie warta komfortu jaki mamy przy zakupie Tama Rhythm Mate. Poza tym mamy dogodne formy sprzedaży w sklepach. Rhythm Mate ma wszystko – bębny, statywy i nawet talerze. Niemal ten sam pakiet dostajemy w zestawie Imperialstar, droższym o raptem ok. 500 zł. Jak masz pewność, że gra na bębnach to nie będzie kaprys kilku tygodni, bierz któryś z tych zestawów!

Druga droga dotyczy maluchów. Tu jednak musimy się liczyć z wydatkiem 2 tys. na same bębny, które są małe gabarytowo, przez co bardzo młodzi grajkowie będą mieli wygodę gry. Do tego dochodzi konieczność zakupu talerzy. Dobra wiadomość jest taka, że te bębny sprawdzają się dobrze w „dorosłej” grze, więc nie wyrasta się z nich jak z butów. Mowa tu o zestawach Club JamClub Jam Suitcase (rozkładany bęben basowy), Club Jam Flyer (najmniejszy). Mimo wszystko radzimy sięgnąć jednak po łatwiejszy wybór jakim są Rhythm Mate lub Imperialstar – jakość wykonania i kompleksowość. A i rozmiary też są komfortowe (Imperialstar ma w ofercie bas 18”).

Tama Rhythm Mate, w nim jest wszystko co potrzebne do gry.

2. Wracasz do grania, ale nie chcesz wydać wszystkich oszczędności? Masz mało miejsca?

Żaden problem! W katalogu Tama są zestawy idealnie pasujące do powyższych przypadków.

Jeżeli mamy wolne poddasze, garaż lub piwnicę trzeba sięgnąć po bębny Tama Superstar. Mamy je w trzech stylach: egzotyczny, lakier, okleina. Korpusy wykonane z klonu. Rozmiary tomów od 8 do 13, floor tomów 14-18, a basów 20-24. Możemy mieć więc świetny zestaw, w stylu jaki lubimy. Zestaw, który szczerze mówiąc, spokojnie sprawdziłby się na profesjonalnej scenie. Wiadomo jednak, że marketing i presja wokół wywiera nacisk na modele droższe. W praktyce niepotrzebnie. Superstar to koszt ok. 4 tys. złotych, ale pamiętać trzeba o statywach talerzy i blachach. Model ten to świetna inwestycja w dobrze brzmiący zestaw na długie lata grania z kumplami, okazyjnego koncertu.

Tama Superstar – niesłusznie niedoceniany.

Robi się ciasno? Damy radę. Sięgamy po opisywane powyżej zestawy Tama Club Jam. Każdy z nich to dobra maszynka do okazyjnego i relaksacyjnego grania przy jednoczesnej oszczędności miejsca. Club Jam to bas w rozmiarze 18” z zamontowanym dodatkowym statywem oraz bardzo płytkie tomy wykonane z drewna topolowego. Wersja Suitcase dodatkowo ma opcję rozłożenia centrali i wsadzenia w nią pozostałych bębnów, co ułatwi trzymanie zestawu w mieszkaniu. Wersja Flyer to zupełna miniaturka bębnów z centralą 14" i floor tomem 10”. Co do brzmienia to standardowy Club Jam broni się wyśmienicie, co do wersji Flyer trzeba już pogodzić się z pewnymi ustępstwami. Każdy z tych zestawów to koszt ok. 2 tys., ale pamiętać trzeba jeszcze o blaszkach i statywach do nich. 

Tama Club Jam i malutki Club Jam Flyer.

3. Jestem pasjonatem i chcę w przyszłości rozwijać tę pasję.

Jeżeli już posiadasz zestaw perkusyjny z niższej półki i chcesz rozwijać się na różnych polach, lub nie masz pewności w jakim stylu wylądujesz, warto sięgnąć po klasycznego Tama Starclassic Maple. Tu już trzeba wyciągnąć z kieszeni ok. 13 tys., ale warto, bo kupujemy zestaw na lata, jak nie na zawsze, który przy odpowiednim doborze naciągów zabrzmi w zasadzie w każdym gatunku muzyki. Świetny hardware i jakość wykonania są gwarantem stabilności i trwałości. Te legendarne klonowe bębny, których brzmienie słyszysz na nagraniach wielkich perkusistów, pokroju Mike Portnoy lub Simon Phillips, są dostępne w olbrzymiej palecie rozmiarowej i kolorystycznej, łącznie z wersjami egzotycznymi, lakierowanymi i okleinowymi. Straclassic Maple jest po prostu pewniakiem. 

Tama Starclassic Maple – absolutna klasyka gatunku.

4. Tama to bębny przeznaczone do metalu i rocka, a nie jazzu.

Jedna z większych bzdur krążących w środowisku perkusyjnym. Tama stała się ofiarą sukcesu perkusistów metalowych. Lars Ulrich, Charlie Benante, Dave Lombardo to wielkie legendy, które operują w mocnym uderzeniu i w zasadzie od zawsze kojarzeni są z Tamą. Za nimi poszli kolejni. W Polsce dokłada do tego Daray, jeden z naszych perkusyjnych liderów. Perkusiści metalowi znajdą perfekcyjne zestawy Starclassic Walnut/Birch lub Starclassic Performer. Doskonałe, krótkie, ostre brzmienie, z silnym atakiem, ale też ze sporą dawką dołu i ciepła.

Tama Starclassic Walnut/Birch – idealny zestaw dla metalowców!

Tama Starclassic Performer – jego nowa odsłona w wersji klonowo-brzozowej.

To jednak tylko drobny wycinek katalogu Tama. Szkopuł tkwi nie w nazwach, tylko faktycznej budowie instrumentów. Peter Erskine i Billy Cobham korzystają z zestawów Star Bubinga. Owszem, to bardzo drogie instrumenty, ale mamy przecież, wspomniany punkt wcześniej, klonowy Starclassic, bardzo uniwersalny i w szerokiej ofercie rozmiarów. Do tego dochodzą eleganckie zestawy limitowane S.L.P. Studio Maple i S.L.P. Fat Spruce. Na tych bębnach można doskonale wyrazić swoją jazzową duszę. Mówimy tu o drogich bębnach, ale przecież opisywany tu również tańszy lakierowany Superstar to układ korpusów z cienkich klonowych warstw, dobrych do dynamicznej gry.

Trzeba jednak przyznać, że największą winę w takim zaszufladkowaniu ponosi sama Tama, która mocno szła w tym kierunku wizerunkowym z racji popularność rocka – czyli ówczesnej największej grupy docelowej - i przez długi okres używała groźnego sloganu „Strongest Name in Drums” (w wolnym tłumaczeniu – Najsilniejsza Nazwa w Bębnach). Tymczasem weźmy taki zestaw jak S.L.P. Dynamic Kapur – bębny przeznaczone do nowoczesnej, dynamicznej i aktywnej gry. Nie można ich nazwać ani metalowymi, ani jazzowymi, tylko że najpierw trzeba wyjść poza ramy nazwy.

Tama S.L.P. Studio Maple.

5. Perkusja na bogato!

Tutaj niezależnie od tego czy jesteśmy zawodowcami, czy też bardziej majętnymi amatorami, mamy w czym wybierać.

Przede wszystkim każdy z trzech zestawów o nazwie Tama Star: Bubinga, Maple, Walnut. Perkusistom zawodowym raczej nie trzeba tłumaczyć różnic między modelami, tylko co najwyżej przypomnieć by sugerować się faktycznym brzmieniem, a nie tabliczką znamionową. Natomiast mniej zorientowani, ale chętni na zakup japońskiego cacka mają przed sobą do dyspozycji trzy charaktery brzmieniowe. Najbardziej spektakularne są z drewna bubingi. Co to znaczy? Charakterne, mocne, ciepłe, czytelne, dynamiczne, czułe, przeznaczone do pewnej ręki, która wyciągnie z nich pełną esencję. Wersja klonowa, czyli maple to, podobnie jak w przypadku Starclassic, pewniak na każdą okazję, zestaw – nazwijmy to – bezpieczny, nieco mniej wymagający od bubingi. Jeżeli nie uważasz się za bardzo sprawnego perkusistę, między bubingą a klonem, wybierz klon. Opcja orzechowa, czyli walnut to instrument o ciemnym i niskim charakterze, ale jednoczesnym czytelnym ataku. Tama Star to jakość wykonania (fabryka w Japonii, co mieliśmy okazję widzieć na własne oczy) i wykorzystanie wszystkich najważniejszych i najnowocześniejszych rozwiązań. Poza tym ogromny katalog rozmiarów, a także możliwości kolorystycznych, stylu hardware oraz drobnych detali wykończenia. Tu można się pobawić w konfiguracje i… słono zapłacić. Okolice 20 tys. złotych za prosty shell-set nie powinny być zaskoczeniem. Na skonstruowanie kompletnej perkusji na bazie Tama Star, w godnym formacie, powinniśmy przeznaczyć ok. 40 tys. Do tego dochodzi jeszcze jeden problem – czas oczekiwania. Bębny na zamówienie, to nie jest kwestia miesiąca czy dwóch, szczególnie w kwestii bubingi, która jak piszemy na wstępie, jest drewnem limitowanym. Jaki może być faktyczny czas oczekiwania? Przy oryginalnym zamówieniu nawet około roku. Tylko, że dostajemy naprawdę prawdziwe perkusyjne cacko!

Tama Star Bubinga.

Druga opcja dla szukających przepychu to limitowane wersje Starclassic, jak np. oferta 2022 w postaci Starclassic Walnut/Birch in Gloss Natural Tamo Ash ze złotym hardware. Nie jest to może cena Star Bubinga, ale robi wrażenie, poza tym… powiedzmy sobie wprost – same bębny Starclassic, każdej odmiany w regularnej formie, to już spory wydatek, a ich brzmienie absolutnie pokrywa zapotrzebowanie profesjonalistów, jak i tym bardziej majętnych amatorów.

Tama Starclassic ze złotym hardware.

6. Gram profesjonalnie, ale są to imprezy okolicznościowe lub sporadyczne.

Wybór uzależniony jest od częstotliwości gry, miejsca i funduszy.

W przypadku perkusistów weselnych, warto zerknąć na zestawy Club Jam lub mniejsze konfiguracje Superstar na centrali 18” lub 20”. Te perkusje, swoim brzmieniem i wyglądem, wpisują się doskonale w taki klimat imprez.

To samo można powiedzieć o graniu w małych pubach czy klubikach. Club Jam to dobrze skrojona topola, Superstar to znów świetne korpusy klonowe.

Dla posiadaczy większych środków finansowych kłania się kolejny raz Starclassic Maple. W przypadku grania regularnie, w klimatach bardziej stanowczych, warto sięgnąć po skoncentrowaną brzmieniowo wersję Starclassic Walnut/Birch.

W tych trzech grupach instrumentów (Club Jam – Superstar – Starclassic) powinniśmy dokonywać wyborów.

W przypadku imprez bankietowych lub w przypadku ekstremalnego braku miejsca, zarówno w transporcie jak i na scenie, pamiętać należy o zestawach Club Jam Mini oraz Club Jam Pancake. Ten pierwszy wykorzystywany był przez Maxa Ziobro w zespole Julii Pietruchy i rewelacyjnie sprawdzał się nagłośniony na dużych scenach estradowych (Max korzystał z tych bębnów z racji ich mobilności). Zestaw Pancake to tzw. concert tomy, czyli bębny bez dolnej membrany rezonansowej. Musimy pamiętać o pewnym kompromisie, na jaki trzeba pójść ze względu na rozmiary, ale miłym zaskoczeniem jest fakt, że nie jest to specjalnie bolesne.

Tama Club Jam Pancake.

Troszkę inaczej jest w przypadku Cocktail Jam i Cocktail Jam Mini. Zestawy na typowe imprezy hotelowe, firmowe, bankietowe. Gra się na nich na stojąco i są raczej punktem odniesienia w muzyce, niż dostarczycielem fajnego brzmienia. Grając na nich można tańczyć i patrzeć jak zarząd firmy robi węża wokół sali.

7. Muszę grać cicho lub główny zestaw mam gdzie indziej.

Doskonałym rozwiązaniem jest Tama True Touch Training Kit. Naszym zdaniem, obecnie (2022 r.) najlepsze bębny treningowo-rozgrzewkowe na rynku! Świetne czucie gry, przewyższające zdecydowanie wszelkie gumowe pady lub naciągi siateczkowe. Rewelacyjny werbel skonstruowany jest na bazie siateczki, ale jego konstrukcja powoduje, że gra na nim sprawia mnóstwo przyjemności. Tomy odpowiadają równie przyjemnie. W parze z jakością idzie też cena i kompletny zestaw (2 tomy, werbel, centralka, statywy mocujące) to koszt 2700 zł. A przecież trzeba jeszcze dokupić statywy blach i same blachy lub ewentualnie wykorzystać regularne blaszki, korzystając z gumowych nakładek. Do wyboru są wersje mniejsze, np. sam werbel i centralka za ok. 1400 zł. To wciąż dużo, chociaż ćwiczenie i gra mogą być na nim bardzo efektywne.

Kolejnym rozwiązaniem jest zakup wspomnianego Club Jam Pancake i założenia naciągów siateczkowych. Po złożeniu, zestaw mieści się pod łóżkiem, w pawlaczu, na dnie szafy, na półce w camperze. Można go rozstawić w swoim służbowym gabinecie, hotelu, w kuchni obok gotującego się rosołu czy też pokoju gościnnym u teściowej.

 

Dystrybutorem bębnów Tama w Polsce jest firma Meinl Distribution, która zajmuje się także dystrybucją Meinl Cymbals, Meinl Stick&Brush czy też Meinl Percussion.

Foto główne: Robert Wilk
Materiał przygotowała redakcja Magazynu Perkusista

Quiz – Pieśń o Rolandzie
1 / 12
Na rozgrzewkę – Roland to firma, która została założona w latach 70 w:
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"