Królik

Dodano: 14.05.2018
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

85 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

80 /100

Solowy debiut Jacka Królika, zatytułowany "Królik", jest już dostępny. Edycja jubileuszowa albumu powstała z okazji 50 urodzin gitarzysty.

NAPĘD: Wojciech Fedkowicz

TYP SILNIKA: guitar rock

TRASA: Nasi koledzy z magazynu Gitarzysta bardzo mocno polecali tę płytę, dlatego mimo premiery, która miała swoje miejsce w 2017 roku, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej najnowszemu wypiekowi Jacka Królika. Nie ukrywamy, że najważniejszym argumentem jest tu oczywiście obecność za bębnami Wojtka Fedkowicza.

Dobry gitarowy album musi mieć utrzymany pewien balans. Z jednej strony nie możemy zostać powaleni „świetnością” gitarzysty, który chce nam pokazać, jak to nieziemsko wymiata. Z drugiej strony nie możemy być pitraszeni wciąż tym samym mdłym sosem, jak to robi np. Satriani. W przypadku niniejszej płyty jest czego słuchać! Dlatego albumy takie, jak ten, największy odzew mają wśród muzyków, ponieważ wymagają od słuchacza tej odrobiny świadomości, z czym mamy do czynienia. Jest to płyta różnorodna, ciekawa, świetnie wykonana, gdzie nawet humorystyczne momenty mają utrzymany wysoki poziom. Brzmieniowo wszystko jest na swoim miejscu i pracuje doskonale w parze z zawartością merytoryczną płyty, a takiego utworu, jak Pociąg do Morsów, sam Steve Morse by się nie powstydził!

Warto też podkreślić doskonałą wersję klasyka Cavalcado (z gościnnym udziałem autora). Tak powinno się robić nowe wersje. Na bębnach mamy tu wspomnianego Wojtka Fedkowicza, którego gra jest absolutnie na najwyższym poziomie, niczym nie ustępując zachodnim wytrawnym specom. Wojtek gra dla piosenek, ale nie podchodzi do tematu pasywnie i nie zanudza wciąż tym samym. Wszystko jest podane z bardzo dużym wyczuciem. Jest to gitarowa płyta, więc nie ma co się silić na solowe popisy, ale mimo wszystko można zrobić solidną bazę dla całości. Jeżeli chodzi o samo brzmienie to bardzo przypadło nam do gustu to, co słyszymy w blaszkach.

WRAŻENIA Z JAZDY: Nie ma co się obawiać stwierdzenia, że jest to instrumentalny album gitarowy na światowym poziomie, zarówno pod kątem kompozycji, jak i wykonania. Płyta raczej dla ludzi świadomych muzycznie, chociaż jest też sporo materiału tzw. towarzyszącego.

ODCINKI SPECJALNE: Groove w Suszarka w lodówce. „Drive” w Pociąg do morsów. Uroczo pokraczny w groovie Zgubiłem pieniądze…