Bryndal / Dutkiewicz / Dziedzic / Janicki / Młynarski / Moskal / Rak / Zemler - Portrety

Dodano: 03.06.2019
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

90 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

85 /100

Portrety, czyli ośmiu perkusistów w skomponowanych specjalnie na tę okazję kompozycjach.

Napęd: Michał Bryndal, Hubert Zemler, Marcin Rak, Qba Janicki, Krzysztof Dziedzic, Łukasz Moskal, Jan Młynarski, Rafał Dutkiewicz

Typ silnika: stylistyczna składanka instrumentalna

Trasa: Ośmiu perkusistów w skomponowanych specjalnie na tę okazję kompozycjach, dodajmy, że skomponowanych przez samych siebie. To ważne, ponieważ album miał pokazać właśnie ten twórczy aspekt muzyków perkusistów.

Patrząc na nazwiska można było już antycypować zawartość, oczywiście pod warunkiem, że dysponuje się wiedzą dotyczącą środowiska perkusyjnego. Portrety mają jednak mieć zadanie wykroczyć poza ramy perkusyjne czego dowodem jest też sama forma wydawnictwa. Płyta winylowa, stylowa okładka, dwujęzyczna zawartość, opis muzyków treści z bardzo fajnym wprowadzeniem Bartka Chacińskiego. Wszystko w formie bardzo zachęcającej dla kolekcjonerów ciekawych wydawnictw winylowych. Do tego oczywiście rzecz najważniejsza, czyli treść.

Kolejnym punktem przemawiającym za łamaniem granic świata perkusji jest właśnie zawartość muzyczna. Nie ma co się spodziewać tutaj solówek perkusyjnych i pokazów technicznej mocy…. i całe szczęście! Mimo to, utwory są tak naprawdę bardzo perkusyjne albo może ujmijmy to inaczej - interesująco operujące warstwą rytmiczną. Tym samym mamy coś dla sympatyków nieszablonowego grania i stricte dla perkusistów, tylko że tych bardziej świadomych, którzy widzą i słyszą więcej niż mocne „ziemniaki” po zestawie. Bardzo ciekawy jest układ utworów, który ładnie balansuje bogatą całość.

Świetnym wyborem jest otwarcie Michała Bryndala. Dalej jest wielowarstwowa kompozycja Huberta Zemlera, kompozycja Marcina Raka aż się prosi o obrazek filmowy do towarzystwa. Pierwsza strona albumu kończy się mocno zakręconą kompozycją Qby Janickiego. Drugą stronę otwiera klasyczny jazzowy utwór Krzyśka Dziedzica, co w kontraście z kompozycją Qby daje dwa różne światy! Łukasz Moskal prezentuje chyba najbardziej perkusyjny utwór na całej płycie i robi to z niezwykłym smakiem. Z kompozycjami Janka Młynarskiego i Rafała Dutkiewicza może być dla niesprawnego ucha problem, bo stylistycznie, ale też brzmieniowo i pod kątem nawet tempa, są do siebie dość podobne. Jaśniejszy, bardziej wrzaskliwy utwór Rafała stanowi tak jakby rozwinięcie niespokojnego, bardziej stonowanego utworu Janka Młynarskiego. Oczywiście w obu są bardzo ciekawe zabiegi rytmiczne, ale to już dla tych bardziej „liczących”, z resztą tak jest na całej płycie, co jeszcze raz – podkreślmy – stanowi doskonałe połączenie kompozycji dla perkusistów oraz dla tych co na bębnach nie grają. Czekamy na kolejną odsłonę!

Wrażenia z jazdy: Stylowo wydany album, zawierający instrumentalny materiał w dużym stopniu operujący w okolicach jazzu, od klasycznego po wielką dawkę elektroniki, czasami muzykę eksperymentalną, improwizowaną. Brak epatowanie perkusyjnym łoskotem, kosztem większej zabawy rytmicznej i brzmieniowej.