Bartosz Hadała Group - Three Short Stories

Dodano: 11.12.2019
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

80 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

80 /100

Najnowsza płyta Bartosza Hadały, zachowuje jego indywidualny styl komponowania i podejścia do muzyki.

Napęd: Marito Marques

Typ silnika: jazz

Trasa: Najnowsza płyta Bartosza Hadały, zachowująca jego indywidualny styl komponowania i podejścia do muzyki, stawia bardzo wysokie wymagania wykonawcom, jak również słuchaczom, którzy zechcą zmierzyć się z dźwiękowym wyzwaniem. Jednak kompetencja zespołu wynagradza z nawiązką wszelkie komplikacje i pułapki zarówno rytmiczne, harmoniczne czy melodyczne. Instrumentaliści przetaczają się po nich jak najwyższej klasy pojazd terenowy po wyboistej trasie. Zagłębiając się w Three Short Stories wypada wskoczyć na specjalny poziom muzycznej percepcji. Na zasadzie luźnej analogii porównałbym konstrukcję, a zwłaszcza stopień trudności niektórych fragmentów, do wybranych rodzynków z muzyki Allana Holdswortha. Jednak w związku z wykorzystanym instrumentarium i brzmieniem całości, instynkt podpowiada mi również hasło filozofii jazzowej: „harmolodics” wraz z nazwiskiem Ornette Colemana.

Wykonanie tej muzyki wymaga od perkusisty użycia pełnego spektrum dynamicznego, totalnej kontroli, wirtuozerii, szacunku do otaczającej materii dźwiękowej, inwencji brzmieniowej, groove’u, muzykalności, wrażliwości i wielu innych rzeczy z polirytmią i polimetrią włącznie. Charakter precyzyjnie napisanych kompozycji determinuje granie drummera, a emocje i intelekt nieustannie się przeplatają. Mamy tu dwie niedługie, ale wypakowane treścią solówki. Marito gra też na perkusjonaliach – równie dobrze jak na bębnach.

Wrażenia z jazdy: Muzyka na płycie jest zespołową konwersacją, gdzie każdy z uczestników ma miejsce na wyrażenie siebie. Muzycy komentują, opowiadają swoje wątki, żartują jak w The Itsy Bitsy Spider Blues, angażują się w interakcje. Treść jest wielowątkowa (12 kompozycji), zatem wielu słuchaczy może wybrać swoje ulubione klimaty.

Odcinki specjalne: True North X – jak na poziom mojej percepcji treść kompozycji trąci szaleństwem, ale rewelacyjnie zrealizowanym w każdej warstwie: melodia, harmonia, rytm i karkołomne łamańce. EST – kolejne szaleństwo na poziomie True North X oparte o rytmy ósemkowe, najeżone polirytmicznymi podziałami. Jednak w chorusach jest miejsce na otwarte granie i rozwinięcie skrzydeł. Zespół funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna.