Dave Weckl i Mike Stern w Oleśnie

Dodano: 17.04.2018
Autor: Maciej Nowak

Dave Weckl odwiedza Polskę z „wecklowską” regularnością. Tym razem przyjechał do miasta, które może nie jest wielkie powierzchniowo i pod kątem ilości mieszkańców, ale pod kątem ducha muzycznego jest z pewnością wielką metropolią. Chodzi tu o opolskie Olesno.

Ponad rok temu gościliśmy Dave’a i Mike’a w Polsce i w numerze grudzień 2016 opisywaliśmy wizytę tych panów na naszej ziemi. Zespół ponownie ruszył w europejską trasę i jak słusznie zauważono na scenie podczas zapowiedzi koncertu, ekipa po miastach takich, jak Londyn, Paryż, Wiedeń, przyjechała do 10-tysięcznego miasta w województwie opolskim. Jak to możliwe? Jazzobranie z Davem i Mike’m odbyło się w ramach projektu „...i gra muzyka!”, realizowanego w ramach Marszałkowskiego Budżetu Obywatelskiego Województwa Opolskiego.

Oprócz tego duże znaczenie miała renoma imprezy oraz kilka słów polecających od przyjaciół oleskich pasjonatów jazzu, którzy wystąpili na miejscowych deskach. Wracając do głównego sponsora imprezy, nie ukrywamy, że miłym zaskoczeniem jest to, że władza skierowała się w tę stronę twórczości artystycznej, ponieważ ostatnimi czasy mieliśmy poważne wątpliwości co do przyszłości muzyki rozrywkowej w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie liczymy może na wsparcie trasy Behemoth, ale edukacja muzyczna poprzez obcowanie z takimi tuzami jak Weckl czy Stern jest bardzo wskazana, chociażby celem budowania większej wrażliwości, nie tylko muzycznej.

KONCERT

Przejdźmy jednak do koncertu. Cała impreza nie miałaby miejsca, gdyby nie praca pana dr Korneliusza Wiatra, dyrektora festiwalu. Pan Korneliusz zapewnił też bardzo interesujący suport w postaci zespołu Wind Band, miejscowego big bandu. Skład zespołu stanowią uczniowie oraz absolwenci Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Oleśnie oraz oleskiego Młodzieżowego Studium Muzyki Rozrywkowej. Była to doskonała okazja do promocji lokalnych muzyków i najważniejsze, że okazja została wykorzystana, co doceniły gwiazdy wieczoru. Zespół zabrał publiczność w ciekawą podróż przez klasyki i często wspierał się kompozycjami Mike’a Sterna. Tym samym Wind Band rewelacyjnie rozgrzał publiczność i wprowadził bardzo przyjacielską atmosferę, ale to nie koniec, bo na samym końcu big-band miał pojawić się na scenie, by wspólnie z legendarnymi gośćmi zagrać równie legendarny Chicken.

Weckl i Stern nie grali oczywiście sami, razem w zespole towarzyszyli im Tom Kennedy na basie i Bob Malach na saksie. Chwilę po godzinie 21 panowie wyszli na scenę i zrobili to, czego wszyscy oczekiwali. Dave tego dnia był mocno zmęczony, ale wychodząc na scenę całe trudy dnia zostawił w garderobie i dokonał prawdziwego dzieła zniszczenia. Publiczność szybko odwzajemniła się gromkimi owacjami po każdym solowym popisie każdego z muzyków.

WARSZTATY

Zanim na scenie świetną robotę wykonał Wind Band, mieliśmy możliwość uczestniczyć w warsztatach Dave’a, który wspomagał się zdaniem rzecz jasna Mike’a Sterna. Na hasło „Warsztaty z Wecklem” zjawiło się poważne grono odbiorców. Dave prowadzi tego typu zajęcia dość specyficznie i niezbyt chętnie siada za zestaw, żeby pograć. Bardziej skupia się na przekazaniu wiedzy i wyczerpaniu tematu warsztatów, a tego dnia tematem był „time”, czyli swobodne poruszanie się w czasie. Tym razem jednak Weckl kilka razy demonstrował przykłady i różnice. „Czy ktoś z was śpiewa swoje partie podczas ćwiczenia?” – zapytał. Raptem kilka rak uniosło się w górę. „Naprawdę? Nie śpiewacie podczas ćwiczeń? Ok, słuchajcie, Jeżeli macie wynieść jakąś konkretną rzecz z tych zajęć to właśnie to, żeby śpiewać partie perkusji, żeby śpiewać rytmy, frazy. Bo jeżeli nie będzie mieli świadomości tego, jak chcecie zabrzmieć, to raczej nic z tego nie będzie. Rytm, który przed chwilą zagrałem, mogę zaśpiewać na kilka sposobów. Bez emocji albo z takim zajęciem, w jakim chciałbym go słyszeć.”

Dave w kontekście „time’u” zahaczał także o tematy kontrastów dynamicznych, a także poruszania się za bębnami i technice Moellera. Przedstawiał kilka sposobów na radzenie sobie z ustalaniem tempa w utworze oraz dostosowania chwytu i ruchu pałeczką do konkretnych sytuacji muzycznych. Generalnie tematyka warsztatów była bardzo szeroka i żadne domowe studiowanie nie zastąpi kontaktu z artystą podczas tego typu imprez. W związku z tym, jak mantrę będziemy powtarzać – chodźmy na warsztaty z dobrymi muzykami! Unikajmy szarlatanów, szukających łatwego zarobku z racji braku możliwości gry na scenie, ale korzystajmy ze sprawdzonych „firm” takich właśnie, jak Weckl, Spears, Dziedzic czy wkrótce bracia Appice.

Olesno, gratulujemy świetnego koncertu, możecie być z siebie dumni! Patrzeć na tyle młodych twarzy, podekscytowanych obecnością tak wspaniałych muzyków, przywraca wiarę w polską scenę muzyczną.

Materiał przygotował Maciej Nowak
Foto: Robert Wilk