Rick Latham

Dodano: 02.03.2018
Autor: Paweł Larysz

Gość specjalny ubiegłorocznego Integration & Groove w Błażowej obecnie mieszka głównie w Europie i zapewne jeszcze nie raz skrzyżują się nasze drogi, dlatego warto zaktualizować sobie informacje na jego temat.

Rick Latham, człowiek o powalającym groovie! Dwa lata temu gościliśmy muzyka podczas opolskiego Drumfest, gdzie zasiadał także w jury konkursu Young Drum Hero, w ubiegłym roku pojawił się ponownie, żeby podzielić się swoją wiedzą z naszą polską perkusyjną przyszłością. Tym razem opiekunem Ricka w Polsce był nasz kolega redakcyjny Paweł Larysz. „Miałem przyjemność odebrać Ricka z lotniska i być za niego odpowiedzialnym przez czas trwania warsztatów, aby wszystko było tak, jak sobie zażyczył. Podczas kolacji rozmawialiśmy o życiowych sprawach, naszych rodzinach, kulturach i co najciekawsze – najmniej o perkusji.

Dlaczego? Ponieważ najważniejszy w tej branży jest człowiek, dobry człowiek i Rick właśnie taki jest. Bardzo pozytywny, otwarty, wyluzowany, kochający życie i granie na perkusji. Jak sam mówi, granie na perkusji daje mu siłę, uśmiech i szczęście każdego dnia, a przypominam, że Rick ma 62 lata i czuje się wspaniale!”

Oto co Paweł wynotował z oficjalnej części rozmowy.

Paweł Larysz: Witaj kolejny raz w Polsce, Rick!

Rick Latham: Dziękuję, Paweł. Czuję się tutaj wspaniale, byłem już wiele razy w Polsce m.in. podczas festiwalu Drum Fest. Polska to wspaniały kraj i cieszę się, że mogłem tutaj wrócić.

Czujesz się zmęczony po podróży i zamierzasz odpocząć przed warsztatami?

Nie, absolutnie! Czuję się wspaniale, jedźmy coś zjeść i pogadajmy.

Dlaczego przeprowadziłeś się do Europy? Co było głównym powodem? Brak pracy w USA?

Przeprowadziłem się, ponieważ miałem tutaj pracę. Bardzo lubię Europę i czuję się tutaj super. Kocham poznawać nowych ludzi, ich kulturę, system, kuchnię itp. Bardzo lubię historię, dużo czytam, więc odkrywanie świata jest dla mnie przyjemnością.

Gdzie mieszkasz obecnie?

We Włoszech, w Mediolanie.

Dlaczego Włochy?

Paweł, to jest tak magiczny kraj, że nie znam takiego drugiego. I stąd mam wszędzie blisko. W Mediolanie, gdzie mieszkam, mamy bardzo dobrze rozwinięte metro, którym przemieszczam się wszędzie, a mój samochód stoi w garażu (śmiech).

Znalazłeś miejsce dla siebie. Jakie ma to przełożenie na życie osobiste? Jest ono równie ważne dla zachowania równowagi i dystansu.

Oczywiście. Moja żona jest Koreanką, jesteśmy małżeństwem od 20 lat i jest moją drugą żoną. Jest projektantką mody damskiej i jest w tym świetna. Oboje robimy to, co kochamy, więc jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Jak ją poznałeś?

Na imprezie, na której grałem.

Wróćmy do twoich początków. Zaczynałeś, gdy miałeś 12 lat. Co wtedy myślałeś, jakim chciałeś być perkusistą, wszechstronnym czy skupionym na jednym gatunku?

Zawsze chciałem grać na perkusji i być wszechstronny, ponieważ kocham grać, a po drugie, czym więcej umiesz, tym więcej masz pracy, prosta sprawa. Trzeba być otwartym i elastycznym, bo świat idzie cały czas do przodu.

Rick, masz 62 lata. W Polsce ludzie modlą się w tym wieku, żeby dożyć emerytury… A ty wciąż pracujesz, grasz. Nie myślisz, by przestać? Jak się z tym czujesz?

Masz rację, mam 62 lata i wiesz co? Czuję się świetnie, kocham to, co robię, jestem bardzo zapracowanym perkusistą i nie zamierzam przechodzić na emeryturę. Kocham moje życie i czuję się z tym bardzo dobrze.

Jak bardzo zapracowanym?

Gram, uczę, prowadzę warsztaty. Książki, które napisałem kilkadziesiąt lat temu, do dzisiaj są popularne i ludzie z nich korzystają, co mnie bardzo cieszy. Dlatego mam dużo pracy.

Obecnie pracujesz z kimś na stałe, czy pracujesz sesyjnie?

Koncertuję z moim Trio Band, ale obecnie najwięcej nagrywam sesyjnie.

Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze, człowiek czy muzyka?

Oczywiście, że człowiek! Myślisz, że dlaczego ludzie grają ze sobą? Bo są mega muzykami? Nie! Absolutnie nie! Grają, bo siebie uwielbiają, bo czują wspólne dobro i szacunek, które ich łączy. Jeśli tego nie ma, nie ma nic…

Coś jeszcze?

Komunikacja! Jest bardzo ważna na scenie i poza nią, bo tego typu występy to tylko chwila, a reszta to długa podróż w busie, autobusie czy samolocie.

Jakie pytanie najczęściej zadają ci uczniowie na warsztatach?

Hmm… Niestety to, jak stać się popularnym. I jaka jest na to recepta?! Prawda jest taka, że nie ma na to recepty i co ważniejsze… Odpowiadam – nie próbujcie być popularni, tylko starajcie się być dobrymi ludźmi, bo to jest najważniejsze! Jeśli jesteś dobrym człowiekiem to reszta przyjdzie sama, bo tak to działa!

Wracając do Stanów… Często słyszę od ludzi, którzy byli tam na wycieczce i zachłysnęli się tamtym światem: „Stary, tam jest życie, tam zrobiłbym karierę”… Co ty na to, Rick?

Ludzie, którzy przyjeżdżają tam na wycieczki, nie zdają sobie sprawy, jak trudno jest tam żyć, żyć na poziomie, bo przecież Stany to największa mieszanka narodowościowa świata i żeby tam coś osiągnąć, to trzeba się naginać na wszystkie strony. Przede wszystkim trzeba lubić takie życie, życie w gonitwie bez końca… A po drugie obecne życie pod rządami Trumpa nie jest już takie egzotyczne i bezpieczne… Ale nie mówię nie, trzeba spróbować, żeby się przekonać.

Porozmawiajmy o twojej przeszłości, gdy byłeś młody i prowadziłeś rockandrollowe życie. Pamiętasz tamte czasy?

Kiedy skończyłem studia, zacząłem grywać w klubach z różnymi lokalnymi zespołami, czasami grałem wesela, różne imprezy. Wtedy byłem młodym i wolnym człowiekiem, więc bawiłem się na maxa. Wszyscy braliśmy kokainę, w ilościach ogromnych, takie były czasy i dragi były dobrej jakości. Dzisiaj narkotyki to wielkie gówno, bo wszyscy kombinują i miksują. Dziękuję Bogu, że żyję, bo to był bardzo szalony czas, ale w pewnym momencie powiedziałem stop!

Dlaczego?

Przestałem, ponieważ zaczęło mi to przeszkadzać, poczułem się w pewnym momencie wyczerpany. Pojawił się na świecie mój pierwszy syn. Oprócz tego widziałem, jak umierali moi przyjaciele przez branie kokainy i powiedziałem koniec, chciałem żyć i nadal chcę, bo kocham moje życie.

Jaką masz receptę na szczęśliwe życie?

Robić to, co się kocha! Przez to, że robię to, co kocham – gram na perkusji, podróżuję po świecie, poznaję nowych ludzi, kulturę – sprawia, że jestem szczęśliwy i pełen energii.

Przygotował: Paweł Larysz, Artur Baran
Foto: Paweł Larysz i Agnieszka Litarska

Obszerniejszy wywiad z Rickiem dostępny w numerze 5/2014 magazynu Perkusista lub na stronie magazynperkusista.pl