Tokhi

Dodano: 04.12.2018
Autor: Wojtek Andrzejewski

O początkach zespołu perkusyjnego Groove Army, który wystąpił na Meinl Percussion Festival, kręgach bębniarskich i społeczności Viva Rhythm, rozmawiamy z Tokhim – animatorem Drum Circle z Czech.

Wojtek Andrzejewski: Jesteś jednym z najważniejszych ambasadorów marki i społeczności Viva Rhythm. Powiedz, proszę, w jakich okolicznościach związałeś się z firmą Meinl?

Tokhi: Skontaktował się ze mną Udo Heubeck z firmy Meinl. Współpraca rozpoczęła się od tego, że jakiś czas temu przysłał mi kilka moich zdjęć z Drum Circle i warsztatów oraz zapytał o rodzaj bębnów, które na tych zajęciach miałem. Opowiedziałem mu o tym, a następnie zaproszono mnie do firmy Meinl, aby omówić pewne pomysły, rozmawialiśmy o różnych rzeczach m.in. o wadze, kształtach, kolorach, dźwiękach różnych instrumentów perkusyjnych. Pracowaliśmy koncepcyjnie. Rozmawialiśmy o tym, które instrumenty w Drum Circle, powinny mieć zróżnicowaną głośność i dlaczego. O tym, czego nie należy robić z bębnami, czego potrzebujemy w kręgu perkusyjnym, jakich dźwięków bębnów basowych i różnych innych instrumentów tj. dzwonek, tamburyny czy shakery, cajony, które powstawały w fazie projektów... To było naprawdę zabawne i wspaniałe doświadczenie i bardzo ciesze się, że mogłem uczestniczyć w całym procesie powstawania nurtu Viva Rhythm.

Wróćmy do przeszłości. Jak zaczęła się twoja przygoda z rytmem? Ile miałeś lat, gdy zacząłeś grać? Jak wyglądała twoja edukacja?

Już odkąd byłem małym dzieckiem, bardzo kochałem muzykę. Mój ojciec grał jako muzyk zawodowy w klasycznej orkiestrze – w Teplicach. To maleńkie miasto na północy Czech. Moja mama także bardzo kochała muzykę. Słuchaliśmy wielu wykonawców, przeróżne style muzyczne. Nasz dom był pełen muzyki. Będąc w wieku szkolnym, rozpocząłem naukę w podstawowej szkole muzycznej. Musiałem grać na fortepianie, flecie, gitarze, śpiewać w chórze, ale później najbardziej pokochałem bębny. Po szkole chodziłem na dodatkowe zajęcia z perkusji. Rozgrywałem się. Poznawałem różne rytmy, starałem się czuć w nich swobodnie i improwizować. Będąc w liceum, założyłem z kolegami pierwszy zespół. Trochę później wyjechałem do Pragi, gdzie znalazłem świetnych nauczycieli. Zacząłem grać z nimi na instrumentach percussion i perkusji. Wtedy zdałem sobie sprawę, że muszę tu mieszkać, jeśli chcę coś osiągnąć.

Którzy muzycy szczególnie cię inspirowali? Na który instrument poświęciłeś szczególnie dużo uwagi i czasu?

Uwielbiałem tak wiele różnych stylów! Tak wielu wspaniałych ludzi, tworzących muzykę, że ciężko mi jest tu wszystkich wymienić lub pominąć. Miałem fantastycznych nauczycieli, którzy bardzo inspirowali mnie do grania i zachęcali do słuchania muzyki. Uwielbiałem i do dziś cenię twórczość Santany, Karla Perazzo, Raula Rekowa, ale także cenię twórczość Taku Hirano, Holgera Mertina, u którego trochę się dokształcałem – Nene Vasquez, Sheila E., Rhani Krija, Janos Crecelius i wielu innych wspaniałych nauczycieli, mieszkających w Pradze, jak Aldo Ferrara, Hearn Gadbois. Dzięki nim, zajmowałem się zgłębianiem różnych stylów i rytmów, a także poznawałem różne instrumenty. Sporo uwagi poświęcałem cajonom, bębnom ramowym, bębnom conga, bongosom i afrykańskim djembe. Używałem naprawdę wielu ustawień, w zależności od stylu lub zespołu, z którym grałem. Ale teraz najbardziej kocham instrumenty brazylijskie. Uwielbiam ich brzmienie i moc.

Rozmawiając z perkusistami zawsze staram się dowiedzieć, jaka jest ich definicja rytmu? Jaka jest twoja definicja rytmu?

Myślę, że rytm to jest to, co zawiera się w połączeniu słów przepływ, energia, natura. To nigdy niekończący się puls w twoim ciele. To coś, co ma każdy. To właśnie dlatego, że każdy ma wyczucie rytmu, uwielbiam robić kręgi perkusyjne i warsztaty z ludźmi. Musisz pomóc im odkryć to piękno. A potem po prostu cieszysz się z tego, jak wszyscy grają razem i tworzą jedność.

Opowiedz mi o Groove Army? Jak „rekrutujesz” ludzi do szeregów tej formacji?

Wszystko zaczęło się w bardzo zabawny, trochę zwariowany sposób. Starałem się o specjalny kontrakt na wielką trasę i miałem „świetny pomysł” na nią. Chodziło o to, że ogromna grupa perkusistów otworzy różne spektakle i układy choreograficzne. Moi klienci powiedzieli: „Och, to jest świetne! Czy macie taki zespół?”. Odpowiedziałem coś w rodzaju: „Oczywiście...”, a potem miałem 4 tygodnie na to, żeby taki zespół zorganizować (śmiech). Krzyczałem na wszelkie możliwe sposoby na Facebooku i różnych forach. Udało mi się pozyskać do tego projektu kilku świetnych perkusistów. Tym sposobem założyłem zespół i obóz. To było dla mnie bardzo trudne wyzwanie, ponieważ musiałem ich uczyć wszystkiego od podstaw. Wielu z nich nie miało żadnych doświadczeń z bębnami, na których gramy. Ale udało się i po tym bardzo aktywnym czasie przygotowań, mieliśmy dobry projekt i był to absolutnie oryginalny, nasz band! Czasami jest ciężko i niektórzy odchodzą. Wtedy robimy casting na nowych członków zespołu, jednak ten skład, który mamy, od jakiegoś czasu jest bardzo stabilny.

Das Kalani, muzykoterapeuta z Kalifornii, napisał niedawno, że Drum Circle nie ma nic wspólnego z muzykoterapią? Obserwując jego warsztaty, a także twoje, nie zgadzam się z tym. Jaka jest twoja opinia na ten temat?

Tak, znam tego muzykoterapeutę i animatora Drum Circle. Naprawdę bardzo go szanuję, ale czasami nie zgadzam się z nim i tak dzieje się w tym przypadku, wobec jego słów, które przytoczyłeś. Wierzę, że każda muzyka to terapia. Ludzie po prostu tego potrzebują. Potrzebują dźwięku, wibracji, potrzebują muzyki i powrotu do natury, do naszych korzeni. Bębnienie w kręgu jest stare prawie tak samo, jak stara jest ludzkość. Zdecydowanie granie na bębnach aktywuje obie półkule w mózgu, koordynacja staje się lepsza. Regularne stosowanie tych metod muzykoterapeutycznych jest stosowane także w przypadku niektórych starszych osób lub dzieci o specjalnych potrzebach. Bębnienie pomaga się poruszać, słuchać, koncentrować, oddychać. Stymuluje mózg i ciało, a także czyni duszę szczęśliwą. Krąg perkusyjny jest jak akt plemienny. Cechuje wspólnotę. Równość. Nie wymaga doskonałych umiejętności grania i pozwala odnaleźć się każdemu w jakiejś muzycznej roli. To także rozmowa ludzi ze sobą, bez używania słów.

Gdzie nauczyłeś się animować Drum Circle?

Miałem w tym procesie mentora. Animowania kręgu perkusyjnego nauczył mnie Arthur Hull. Zainspirował mnie różnymi sposobami pracy z rytmem i ludźmi tak, jak ojciec inspiruje syna. Jego metody były bardzo nowoczesne. Byłem z nim na 3 naprawdę intensywnych warsztatach, a następnie starałem się znaleźć najwięcej informacji, jak to możliwe, na temat Drum Circle. Działałem na własną rękę, przeglądałem książki, Internet, czerpałem wiedzę z warsztatów i metod, jakich używa Das Kalani i wielu innych animatorów. Podczas warsztatów z bębnami, jakie realizowałem z ludźmi, znalazłem to, co jest dla mnie naprawdę dobre i ważne. Stworzyłem swoją własną metodę i sposób, w jaki pracuję i wciąż pojawiają mi się nowe pomysły na to, jak grać z ludźmi.

Jak oceniasz pierwszą edycję Meinl Percussion Festival? Co można byłoby usprawnić w kolejnej edycji? Co zrobiło na tobie największe wrażenie?

Myślę, że festiwal był naprawdę świetny, jak na debiut. Nie byliśmy pewni, czego się spodziewać i myślę, że naprawdę dużą i ważną częścią było to, że ludzie, którzy odwiedzili festiwal, mogli grać tam razem z endorserami firmy Meinl. Że mogli próbować brzmienia wszystkich instrumentów z oferty firmy, cieszyć się razem i być częścią tego wydarzenia. Impreza ta wyróżnia się na tle innych imprez perkusyjnych. Nie jestem pewien, czy istnieje jakiś inny, podobny do niej model. Ludzie z Meinl mieli świetny pomysł. Chciałem wziąć udział w kolejnych warsztatach i zobaczyć moich przyjaciół, ale naprawdę nie mogłem, ponieważ Groove Army grało na początku i na końcu też, a w trakcie były warsztaty samby. Byłem bardzo zajęty, ale to, co zobaczyłem, to było świetne i grałem z ludźmi, ile mogłem. Myślę, że za kilka lat powinien wyrosnąć z tego wydarzenia duch naprawdę wielkiej wspólnoty perkusyjnej. Na MPF 2018 poznałem wielu świetnych ludzi, wielu nowych przyjaciół. Jestem szczęśliwy, że mogłem wystąpić w pierwszej edycji.

Rozmawiał: Wojtek Andrzejewski
Fot. arch. Meinl i Groove Army