Andrzej Włodarczyk (AW Cajon)

Dodano: 21.03.2019
Autor: Wojtek Andrzejewski

Niechętnie wyraża się o tej pasji jako „biznes”, choć w ciągu pięciu lat sprzedał ponad tysiąc swoich cajonów, sygnowanych „A Handmade With Passion”. Jego instrumenty endorsują znani perkusjoniści – m.in. Patrycja Napierała. Andrzej Włodarczyk opowiada „Perkusjoniście”, jak powstała jego firma „AW Cajon”, o instrumentach, które wychodzą z jego pracowni i polskim rynku perkusjonaliów.

Wojtek Andrzejewski: Zanim przypuściłeś szturm na polski rynek cajonów, gdzie po raz pierwszy spotkałeś się z tym instrumentem?

Andrzej Włodarczyk: To był czysty przypadek. Pogrywałem sobie na gitarze i okazało się, że z powodów zdrowotnych nie powinienem grać na stojąco, więc zacząłem rozglądać się za odpowiednim krzesłem. Będąc w sklepie muzycznym zapytałem o krzesło, które nie byłoby tylko zbędnym meblem, ale czymś więcej. I tak oto poznałem cajon.

Stałeś się jednym z wiodących wytwórców cajonów w Polsce. Obserwuję cię od trzech lat, ale nie pamiętam, kiedy dokładnie pojawiłeś się na rynku. Jak zacząłeś bawić się w produkcję skrzynek perkusyjnych i mniejszych instrumentów percussion? Co cię do tego skłoniło?

To w zasadzie dalsza część historii ze sklepu muzycznego (śmiech). Rozmawiając o cenie tego instrumentu okazało się, że ten, który miał całkiem przyzwoite brzmienie, kosztuje w specjalnej promocji powyżej 1300 PLN. Pomyślałem, że mając odpowiednie narzędzia nie będę miał większych problemów z jego wykonaniem. I tak zamiast z cajonem wyszedłem z 14-calową sprężyną werblową oraz kompletem strun do gitary. Oczywiście, okazało się, że wykonanie takiego instrumentu nie jest tak proste, jak mi się wydawało. Zrobiłem pierwsze 10-15 szt. testowych, których sprzedaż rozpoczęła się przez portale aukcyjne. Wszystkie uzyskane ze sprzedaży środki przeznaczałem dalej na testy i dążenie do uzyskania brzmienia, które będzie zadowalające. I tak w 2013 roku udało się stworzyć cajon, który nieśmiało wstawiłem ze swoim logo do sklepu. Chciałbym tu podziękować właścicielowi oraz ekipie sklepu M.Ostrowski z Wrocławia, znanemu też jako sklep internetowy muzyczny.pl, za zaufanie. Myślę, że śmiało można powiedzieć że, są ojcem chrzestnym tego przedsięwzięcia.

Pamiętasz swój pierwszy instrument, który wykonałeś? Masz go gdzieś do dziś? Co się z nim stało? Jak uczyłeś się wytwarzać te instrumenty? Skąd czerpałeś inspiracje?

Pierwszego instrumentu, który stworzyłem już nie posiadam, nawet nie wiem, czy ktoś go jeszcze ma lub czy w ogóle istnieje. Na początku oczywiście podpatrywałem, mierzyłem, sprawdzałem instrumenty ze sklepu. Następnie sięgnąłem do zagłębia wytwórców, czyli do Hiszpanii. Tłumaczyłem wywiady z hiszpańskimi producentami, kupowałem ich cajony, żeby podpatrzeć rozwiązania, materiały. I tak trafiłem na opracowanie studenta, który opisał naukowo zależności pomiędzy wielkością, materiałami oraz właściwościami dźwiękowymi instrumentów typu cajon. Wtedy zacząłem tworzyć własne projekty. Tak powstał cajon dwustronny, BOOSTER, Cajoneiro itd. Bardzo ważną rolę odegrali w tworzeniu instrumentów muzycy oraz akustycy, którzy podjęli współpracę ze mną. Bo dzięki ich uwagom dopracowywane były niuanse brzmieniowe.

Jak oceniasz polski rynek cajonów? Czy jest trudny? Nasycony? Nienasycony? Czy popularność tego typu instrumentów rośnie, czy może maleje? Czego poszukują klienci?

Rynek jest zdecydowanie trudny z kilku powodów. Po pierwsze na rynku jest kilku dużych graczy, którzy dzięki temu, że mają w swojej ofercie nie tylko cajony, ale znacznie szerszy asortyment, potrafią być dużo bardziej atrakcyjni cenowo z uwagi na rabaty, których mogą udzielić. Po drugie – nie wszystkie sklepy są zainteresowane promowaniem polskich marek. Co do rynku, nadal jest otwarty i myślę, że popularność instrumentów typu cajon jeszcze przez jakiś czas będzie rosła. Klienci przede wszystkim poszukują brzmienia, ale też nie bez znaczenia jest dla nich wygląd instrumentu. Uważam, że każdy, kto nosi się z zamiarem kupna takiego instrumentu, powinien zdecydowanie udać się do sklepu i przetestować kilka różnych modeli.

Ile czasu zajmuje ci wykonanie cajona i od czego może to zależeć?

Jeśli mam przygotowane materiały, cajon można złożyć i wykończyć w przeciągu 2-3 dni. Jeśli jest mocno spersonalizowany, to myślę, że około tygodnia. U mnie można albo kupić tzw. wersje katalogowe, które są dostępne od ręki albo zamówić cajon z własną grafiką, grawerem, dedykacją i za 2 tygodnie odebrać swój niepowtarzalny instrument.

Eksperymentowałeś może z instrumentami z materiałów syntetycznych? Coraz więcej się o tym mówi? Co w ogóle sądzisz o tego typu eksperymentach?

Jestem jak najbardziej za eksperymentowaniem. Materiały syntetyczne to jednak nie moja bajka.

To może pójdźmy jeszcze dalej niż „karmniki”. Jak postrzegasz rynek instrumentów percussion, bo przecież nie produkujesz już tylko skrzynek perkusyjnych, ale też inne instrumenty tj. Yambuku, Cajonito, Flat Cajon i wiele innych. Jak mniejsze firmy, wytwarzające instrumenty, mogą konkurować z gigantami, ściągającymi podobne produkty z Bliskiego Wschodu?

Ja mam chyba takie szczęście, że to co robię nazywam hobby i nie zakładam sobie udziału w rynku, sprzedaży określonej ilości instrumentów itd. Rynek instrumentów muzycznych, zwłaszcza mały, został już dawno zdominowany przez produkty z Chin i trzeba po prostu się do tego przyzwyczaić. Konkurowanie z gigantami to jak kopanie się z koniem. Lepiej poszukać swojego miejsca na rynku. W każdej branży istnieją nisze rynkowe, tylko trzeba je umieć znaleźć.

Na twoich instrumentach gra m.in. Patrycja Napierała. Możesz powiedzieć, jak rozpoczęła się ta współpraca? Z jakimi muzykami jeszcze współpracujesz w ramach endorsementu?

Współpraca z Patrycją rozpoczęła się od jej propozycji promowania moich instrumentów zaraz po ich przetestowaniu. Na przestrzeni 2-3 lat Patrycja testowała kilka instrumentów i ostatecznie chyba najbardziej przypadł jej do gustu BOOSTER. Współpraca w ramach endorsementu to też zawsze spora dawka nowych pomysłów zwłaszcza, jeśli pracuje się z takimi osobami, jak Patrycja Napierała, Krzysztof Nowakowski, Marek Szczepanik, Tomasz Harry Waldowski, Tomek Sroka, Filip Łaszczuk, Marek Zarankiewicz oraz wiele innych osób, których tu nie wymieniłem.

Jakie nowe instrumenty pojawią się w Twojej ofercie w 2019 roku?

No właśnie, nigdy nie mam jasno określonych planów. Działam spontanicznie. Mam dużo pomysłów, ale za mało czasu na ich zrealizowanie...

A tak prywatnie – jesteś muzykantem? Biznesmenem? Pasjonatem? Grałeś z kimś zawodowo? Amatorsko?

Grałem zawsze tylko amatorsko i zwykle ze słuchu, dlatego śmieję się, że faktycznie jestem muzykantem, a nie muzykiem. Potrafię po kilku próbach zagrać na instrumencie, który po raz pierwszy trzymam w rękach. Pasjonują mnie zwłaszcza tzw. idiofony. Na co dzień jednak, oprócz cajonów, zajmuję się zawodowo zupełnie innym biznesem, na tyle poważnym, że mimo przekroczenia już liczby 1000 instrumentów AWCajon na rynku, nadal traktuję cajony tylko jako hobby, które sprawia mnie i mojej rodzinie, będącej częścią tego przedsięwzięcia, bardzo wiele przyjemności.

Rozmawiał: Wojtek Andrzejewski
Fot. Archiwum Andrzeja Włodarczyka