Martin Krendl

Dodano: 30.12.2020
Autor: Wojtek Andrzejewski

W 2012 roku był jednym z najpopularniejszych cajonerów na YouTube. Coverem „Rosanna” zagranym nie tylko dłońmi, ale też palcami i paznokciami w bardzo charakterystyczny sposób na tapie cajonu, stworzył i po dziś dzień rozwija całkowicie nowy styl gry na tym instrumencie. Co dziś porabia Martin Krendl?

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Wojtek Andrzejewski: Wśród polskiej publiczności i cajonerów, znany jesteś głównie ze świetnego coveru utworu „Rosanna” zespołu TOTO. To trochę odległy czas, ale cover doceniła firma Schlagwerk. Postanowiłem cię poznać i porozmawiać o skrzynkach. Jak wkręciłeś się w granie na cajonie?

Martin Krendl: Groove Rosanny nadal jest dla mnie jednym z moich ulubionych. Tym bardziej cieszę się, że moja wersja jest nadal popularna. Cajon poznałem ponad 20 lat temu na koncercie chóru. Gitarzysta chóru był wielkim fanem Hiszpanii i kiedy był na wakacjach, zabrał ze sobą cajon do domu i używał go w chórze. Podczas koncertu zastanawiałem się, co to za dziwny „cudak” i czy np. działa elektronicznie. Po koncercie miałem okazję intensywnie go wypróbować i wtedy wydarzył się „magiczny moment”. Jako perkusista z wykształcenia, podobnie jak wielu innych bębniłem na wszystkich przedmiotach codziennego użytku, które znajdowały się w moim pobliżu, ale zawsze robiłem to z myślą o precyzji i jakości dźwięku. Kiedy pierwszy raz zagrałem na cajonie, było to dla mnie totalnie radosne. Poczułem, że moja technika palcowa, która była już wtedy dobrze rozwinięta, w końcu znalazła właściwy instrument.

Jak uczyłeś się grać na cajonie? Skąd czerpałeś wiedzę? Czy miałeś nauczyciela? Jak wyglądał u ciebie ten początkowy okres rozgrywania się i poznawania tego wspaniałego instrumentu?

Uczyłem się grać na tym instrumencie sam tzw. „nauka przez działanie”. Szybko stało się dla mnie jasne, że byłem dość ograniczony w graniu „ręka w rękę”, ponieważ nie mogłem używać nóg z cajonem tak, jak w przypadku zestawu perkusyjnego. Z tej konieczności stopniowo wyłoniła się moja „technika Krendla”. Polega ona na tym, że specjalne ułożenie dłoni i użycie paznokci daje w efekcie bardzo zróżnicowany dźwięk, który jest łatwo rozpoznawalny, gdy grasz nawet prosty beat. Dzięki temu ułożeniu dłoni można uzyskać wyraźną granicę tonalną uderzeń. Ponadto można za jego pomocą grać bardzo złożone groove’y perkusyjne a’la Rosanna.

Cała ta wiedza i świadomość pracy z instrumentem, czyli technika, nie pojawiła się z dnia na dzień. Dochodziłem do tego, dzięki temu wielu uczestników moich warsztatów potwierdza, że technika ta idealnie nadaje się również do przekazywania podstaw rytmiki, ponieważ każde uderzenie jest przypisane do sylaby. W mojej bezpłatnej serii filmów online pokazuję, jak uczyć się tej techniki. Jej podstawy i granie nią prostych groove’ów można pojąć już w 30 minut z mojej strony internetowej – www.martinkrendl.com.

Jacy muzycy byli dla ciebie inspiracją? Z czym najtrudniej radziłeś sobie podczas nauki? Jaki miałeś sposób, filozofię na trudne chwile z instrumentem?

Było kilku inspirujących mnie perkusistów, których wciąż uważam za świetnych, takich, jak Vinnie Colaiuta, Simon Phillips i Steve Smith. Ale na cajonie – muszę przyznać, że nie miałem wzorów do naśladowania. Zawsze grałem na cajonie tak, jak na perkusji i na tym opierałem swoje brzmienie. Moje motto brzmi: „Tworzenie muzyki zaczyna się od słuchania”. Co mogę zrobić, aby uzupełnić, wesprzeć lub ulepszyć muzykę, której akompaniuję? Mimo tego, że operuję rytmem, zawsze staram się być muzykalny. Jeśli nie mogę tego zrobić, może to czasami prowadzić do przerwy w trakcie utworu. Trudności, trudne nuty, fragmenty utworów czy rytmy były i nadal są, ale kiedy chcę coś zrobić, często wpadam w swego rodzaju trans i siedzę nad danym problemem tak długo, dopóki go nie opanuję. Ale to nie moja żelazna wola mnie do tego motywuje, a raczej entuzjazm i radość z grania.

Jak dużo obecnie ćwiczysz grę na cajonie?

Muszę przyznać, że obecnie ćwiczę bardzo mało lub wcale. Jestem głównie zajęty sprawami związanymi z moim kursem online. W tej chwili tak naprawdę nie mam też żadnych koncertów.

Jakich rad udzieliłbyś młodym muzykom, grającym na cajonie?

Poleciłbym zacząć od techniki, którą promuję – techniki Krendla, ponieważ dzięki mojemu sposobowi wybrzmiewania, masz o wiele więcej opcji niż w przypadku konwencjonalnych metod gry, a przede wszystkim przyzwyczajasz się do zdrowej techniki gry i postawy.

Na jakich cajonach grasz? W 2012 roku to był Schlagwerk, który nagrodził twoje wideo. A teraz?

Zawsze lubiłem pracować z firmą Schlagwerk, ale kilka lat temu zdecydowałem się na cajony PUR z Salzburga (Austria). Powodem jest po prostu to, że instrumenty te są niezwykle wszechstronne i dzięki ich genialnym funkcjom można na nich grać bardzo muzykalnie. Ponadto do instrumentów tworzonych w Salzburgu używa się tylko certyfikowanego drewna. Nawiasem mówiąc, jest też specjalna edycja Krendl. Tworzymy razem flagowiec, który kupić będzie można tylko u mnie.

 

Co sądzisz o elektronice, która coraz mocniej wdziera się w cajony?

Jeśli kiedykolwiek pojawią się całkowicie elektroniczne cajony, na których można grać tak feelingowo, jak na instrumentach akustycznych, będę jedną z pierwszych osób, które w taki instrument wejdą. Dla mnie elektronika musi łączyć się z wrażeniem akustycznym tak, jak dobrze współpracuje z bardzo drogimi fortepianami elektronicznymi. Jednak z elektronicznymi bębnami czy cajonami jeszcze daleko nam do tego. Ale jak powiedziałem – nie mam nic przeciwko.

Czym zajmujesz się obecnie? Jakie masz plany na swoją muzyczną przyszłość?

Pracuję głównie jako trener wokalny i oprócz mojego kursu online regularnie prowadzę warsztaty LIVE z moją techniką gry. Muzycznie planuję tworzyć więcej własnej muzyki w kierunku chrześcijańskim. W 2007 roku moje życie uległo głębokiemu zwrotowi i swoją muzyką chcę dać ludziom perspektywę, wykraczającą poza śmierć. Uwierz lub nie…

Foto: Bree Corn

Quiz – Tam tamta Tama
1 / 13
Tama to pierwsza firma, która wprowadziła na rynek łamane statywy.
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Tylko teraz:
Promocja na start: 1 miesiąc za 1 zł!