Apostolis Anthimos - Parallel Worlds

Dodano: 22.05.2018
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

85 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

80 /100

Solowa płyta Apostolisa Anthimosa "Parallel Worlds".

NAPĘD: Apostolis Anthimos

TYP SILNIKA: jazz, fusion

TRASA: Ten album może niektórym samozwańczym mistrzom perkusji mocno podciąć skrzydła. Oto bowiem za bębnami siada nominalny gitarzysta i nagrywa partie, jakich pozazdrościć może niejeden bębniarz! Znów dla wszystkich pokornych to, co robi Apostolis na tej płycie, może być bardzo inspirujące. Całość jest podana na przekór współczesnej tendencji do pędu, szybkiego bombardowania się kolejnymi impulsami. Album rozkręca się bardzo powoli, ale nie można tu mówić o znużeniu, rozruch płyty przeprowadzony jest w mistrzowski sposób.

Na samo pojawienie się bębnów trochę poczekamy, co teoretycznie wydaje się zrozumiałe, skoro mamy album uznanego gitarzysty. Pierwsza kompozycja przebiega błogo i stanowi swoiste intro do całości. Nagle wchodzi drugi utwór (Pinnocchio’s Dream), najdłuższy na płycie, który zaczyna się od… bębnów! Ale nawet i tu dopiero po trzech minutach perkusja przeistacza się w regularny pompujący podkład, na który wsiadają wszyscy muzycy. Apostolis ma olbrzymią łatwość płynnego przeskakiwania ze stabilnego groove’u na swobodne improwizowane perkusyjne plenery. Nie mamy tu dużo partii wokalnych, dopiero w czwartym utworze (Goris) mamy piękny głos Sylwii Klary Zasępy. Utwór ten ma też genialne wręcz intro perkusyjne, klimatyczne, spokojne, deszczowe. Jest to doskonały przykład na to, z jakim kunsztem muzycznym autora mamy do czynienia. Drugim miejscem o mocnym charakterze wokalnym jest In the Big City, gdzie głosu udziela Janusz Hryniewicz. Poza tym mamy szerokie przestrzenie instrumentalne. Z racji tego z pewnością nigdy nie usłyszymy tej płyty na żywo w takiej formie, jaka jest tu zarejestrowana, co akurat wydaje się być niezwykle intrygujące.

WRAŻENIA Z JAZDY: Nie jest to płyta ani gitarowa, ani perkusyjna, dużo tu zarówno saksofonu (Olaf Węgier), klawiszy (Piotr Matusik), ale też pięknie ślizgającego się basu (Robert Szewczuga). Przede wszystkim nie jest to płyta dla ludzi niecierpliwych. Z muzyką na tej płycie musisz pójść na klarowny układ, trzeba dać się porwać jej, a nie otoczeniu.

ODCINKI SPECJALNE: Solo perkusyjne w utworze Tata.