Dimmu Borgir - Eonian

Dodano: 08.06.2018
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

75 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

75 /100

Długo trzeba było czekać na wydanie tego albumu. Po ośmiu latach przerwy Dimmu Borgir wydał nowy krążek "Eonian".

NAPĘD: Dariusz „Daray” Brzozowski

TYP SILNIKA: black metal, symfoniczny metal

TRASA: Długo trzeba było czekać na wydanie tego albumu. Materiał został nagrany w zeszłym roku, ale Dimmu Borgir nie jest zespołem z pierwszej łapanki i szefostwo szukało odpowiedniego momentu na premierę. Pora wydaje się być odpowiednia, bo ruszy zaraz lawina występów na festiwalach. A trzeba powiedzieć wprost, że muzyka na tej płycie jest prawdziwie festiwalowa. Nie jest to czysty black metal, jaki pamiętają weterani. Bardzo wygładzona wersja i jak to ktoś rzekł – taki blackmetalowy Nightwish z wokalem Shagratha. Tym samym zespół celuje w nowe grono odbiorców, których z pewnością nie zabraknie. Płyta napakowana jest chórami i melodiami, melodyjnymi rozjazdami, a szybkie charakterystyczne blackowe partie służą głównie jako łączniki między kolejnymi fragmentami.

Ortodoksi stylistyki zażądają pewnie głów muzyków, ale to nie ten etap istnienia zespołu. Panowie mają swoje lata i zwyczajnie nie chce im się już bawić w podziemie i bieganie z kanistrem benzyny po lesie. Czy jest to album stworzony pod publiczkę? Można mieć takie wrażenie, ale jeśli tak jest w rzeczywistości, to został zrobiony bardzo dobrze. Brzmienie płyty nie jest jednak tak mocno wygłaskane i ma w sobie odrobinkę tej taniej płaskości, znanej ze starych blackowych nagrań. Poza tym bębny – bez triggerów, żywy instrument! Tym samym nasz chłop z powiatu, który wykonuje tam kawał solidnej roboty, może być przez laików nieco pominięty, bo nie słychać wszystkich elementów idealnie, jak w laboratorium, a Daray wsadza tam trochę ciekawostek. Trzeba docenić świadomość naszego bębniarza, który oprócz własnej inwencji posiłkuje się patentami, jakie już pojawiały się na wcześniejszych płytach, granych przez innych perkusistów. Dobra robota!

WRAŻENIA Z JAZDY: Bardzo melodyjny album utrzymany w konwencji blackmetalowej z dużą dawką chórów. Bardzo dobry na duże festiwalowe sceny.

ODCINKI SPECJALNE: Archaic Correspondence, The Empyrean Phoenix to utwory do bliższego wsłuchania się w partie bębnów, tylko uprzedzamy – z racji naturalnego brzmienia instrumentu w niektórych tempach ciężko wyłapać smaczki.