Jazz Band Młynarski–Masecki - Płyta z zadrą w sercu

Dodano: 05.11.2019
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

80 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

95 /100

Panowie Młynarski i Masecki idą za ciosem i proponują jeszcze bogatszy zestaw kompozycji z okresu międzywojennego.

Napęd: Jerzy Rogiewicz

Typ silnika: jazz międzywojenny

Trasa: Mamy przed sobą następcę płyty Noc w Wielkim Mieście (2017), gdzie muzycy zaprezentowali materiał przenoszący słuchacza w lata międzywojenne. Panowie Młynarski i Masecki idą za ciosem i proponują jeszcze bogatszy zestaw kompozycji tamtego okresu. Najważniejszym elementem całości jest to, że wszystko mamy podane w sposób rewelacyjnie stylizowany, zatem nie jest to jakaś współczesna wizja artystyczna, nawalona elektroniką, tylko odzwierciedlenie tamtego brzmienia, łącznie z trzeszczeniem płyty i szumami. Janek Młynarski z finezją i piękną dykcją śpiewa z wielkim oddaniem, natomiast aranżacja i praca muzyków to już prawdziwy majstersztyk. A jak z bębnami?

Jerzy Rogiewicz jest tam, gdzie trzeba i z tym, co trzeba, ani mniej, ani więcej i chwała mu za to! Pamiętajmy przecież, że pierwszy raz bębny w całości zostały nagrane dopiero w 1927 r., ponieważ wcześniej igła przeskakiwała przy uderzeniu w centralę (pierwsze znane nagranie perkusji w ogóle jest z 1917). Dlatego też tego typu piosenki prowadzone są oszczędnie i często miotłami w dalekim, dalekim tle, ale… są też momenty drobnych szaleństw. Nie ma tu mowy o jakimś sztucznym szukaniu oryginalności i usilnych próbach wyróżnienia się wśród innych na naszym rynku. Takie określenie byłoby nie tylko krzywdzące, ale też obraźliwe.

Ta płyta po prostu na kilometr pachnie pasją, pachnie miłością do takich brzmień, do takiej muzyki, do tych czasów, do tamtych życiorysów. Mało kto sobie zdaje sprawę z tego, jak tym samym ważną i wspaniałą robotę wykonują artyści. Tworzą nagrania, które fenomenalnie oddają charakter tamtych czasów, dzięki czemu mamy możliwość poznawania i odkrywania naszej historii w sposób namacalny, bezpośredni, w zasadzie bez żadnych zniekształceń. Takie płyty powinny być obowiązkowe w szkołach do nauki historii, nie tylko muzyki.

Wrażenia z jazdy: Doskonale stylizowane piosenki okresu międzywojennego. Świetnie zaaranżowane tanga i fokstroty, zagrane z sercem i wielkim oddaniem.

Odcinki specjalne: Przede wszystkim końcówka Miss Mary, gdzie mamy cudowny przegląd zestawu perkusyjnego tamtego okresu (te blachy!). Także Dulcinea ma w sobie kilka fajnych momentów np. na woodblockach.