The Pineapple Thief - Versions Of The Truth

Dodano: 15.09.2020
Maciej Nowak
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

75 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

65 /100

Gavin Harrison na dobre zadomowił się w The Pineapple Thief. Recenzujemy nowy album zespołu "Versions Of The Truth".

Napęd: Gavin Harrison

Typ silnika: rock progresywny

Trasa: Gavin na dobre zadomowił się w The Pineapple Thief, gdzie mocno przyczynił się zarówno muzycznie jak i osobowościowo do rozwoju popularności tej formacji, Niewątpliwie skojarzenia stylistyczne kierują nas w stronę rodzimego Riverside, gdzie mamy podobną manierę wokalną czy też proporcję wykorzystania instrumentów, ale nie bawmy się w porównania, tylko skupmy się na tym albumie.

Płyta jest bardzo równa, niemal przez cały czas trwania oferuje podobne wrażenia. Problemem jest jednak to, że są to monotonne wrażenia, szczególnie na zakończenie, gdzie mamy dwa dość usypiające utwory. Nie ma tu zbyt dużo błysków, które chwytają i dokonują tego charakterystycznego uniesienia, co jest solą tej muzyki. Nie ma tu momentów, na które się czeka. W całości albumu słucha się przyjemnie, ale szczerze mówiąc nawet po kilkunastokrotnym przesłuchaniu dalej są problemy z wyraźnym oddzielaniem od siebie kompozycji.

Za bębnami Gavin Harrison, czyli wysoko podniesiona poprzeczka, ale też wysokie wymagania. Rzecz jasna nie pod kątem zawiłości technicznych, bo nie siedzimy w muzycznej piaskownicy. Wymagamy przemyślanych partii, które w zależności od potrzeb uzupełniają lub wzbogacają aranż. Czy tak jest? W dużym stopniu, chociaż same kompozycje nie są aż tak błyskotliwe, a przecież ciężko by w zespole bazującym na melodii i harmonii kierownictwo przejmowały bębny. W jednym czy dwóch utworach owszem można, ale nie w całości.

Pierwsze co się nasuwa w kwestii jego gry na płycie to praca hi-hatu, który często jest głównym budowniczym klimatu. Płyta jest po prostu bardzo hi-hatowa (świetne brzmienie instrumentu). Druga sprawa to nauka wypełniania groove’ów, jak robić to mądrze i nie przegrać partii. Trzeci element to wspaniałe operowanie dynamiką z czego Gavin także słynie. Podobnie jak z płynnego grania rytmów nieparzystych, których nie ma tu akurat dużo, ale jak już są to znowu wydają się być tak proste…

Wrażenia z jazdy: Rock progresywny w wersji tzw. albumu towarzyszącego, który leci sobie w tle i nie angażuje uwagi, co nie znaczy, że nie warto mu się przyjrzeć bliżej. Warto i z pewnością pojawią się smaczki, ale na pewno nie porywające momenty.  Ma on też ten „wieczorny” charakter z racji spokojnej, a czasami wręcz delikatnej (usypiającej?) natury, która ma też swoje potwierdzenie w miękkim, ciepłym brzmieniu.

Odcinki specjalne: Tytułowy i jednocześnie otwierający „Versions of The Truth” ma sporo różnorodnych składników smacznie podanych przez Gavin. Prosty groove z „Our Mire” lub cross stick z „Break It All”. Poza tym ten hi-hat przewijający się przez całą płytę.