stdClass Object
(
    [id] => 2658
    [categories_id] => 1972
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Zestaw Dixon Riot Standard
    [alias] => zestaw-dixon-riot-standard
    [introtext] => 

Prezentowaliśmy ostatnio kilka bębnów z wysokiej półki cenowej. Przyszedł czas na zaprezentowanie sprzętu, który jest w zasięgu ręki niemal każdego początkującego perkusisty. Jakie są zalety i wady takiego sprzętu? Sprawdźmy!

[fulltext] =>


Firma Sound Trade, która zajmuje się dystrybucją bębnów Dixon (a także talerzy Istanbul Agop) podesłała nam do sprawdzenia interesujący zestaw bębnów Dixon. Dlaczego interesujący? Chodzi tu przede wszystkim o cenę zestawu, która w dobrych polskich sklepach sięga pułapu zaledwie 1590 PLN (a można kupić już nawet za niecałe 1100) i to ten właśnie wyznacznik będzie kierował naszym działaniem w momencie testowania sprzętu - bardzo prosimy mieć to na uwadze!

Ważne jest, by wskazać także grupę, a raczej grupy docelowe niniejszej prezentacji. Zainteresowani powinni być nie tylko wszyscy ci, którzy planują zakup swojego pierwszego zestawu (czy to młodziak, czy też chętny spełnienia młodzieńczych marzeń dorosły), lecz także ci, którzy chcą kupić bębny i przekonać się, czy syn, córka, młodsze rodzeństwo tudzież chrześniak rzeczywiście mają smykałkę do gry na bębnach i ich zainteresowanie nie rozmyje się po kontakcie z prawdziwymi beczkami. Cena bębnów pozwala na pokuszenie się o taki test "mocy perkusyjnych uczuć".

Wiemy więc, że bębny pochodzą z półki sprzętu ekonomicznego, postawmy więc sobie cel naszej prezentacji. Ważne jest określenie, czy ustępstwa, na jakie musiał się zmusić producent - nie ma możliwości przecież, by bębny w takiej cenie miały właściwości świetnej serii Artisan - mieszczą się w granicach przyzwoitości i pozwolą na dobry start perkusiście. Pierwszym punktem, który bierzemy pod uwagę jest kompleksowość zestawu tzn. niemal pełna gotowość do gry po rozstawieniu. Brak jest tu talerzy, które nieraz możemy spotkać w takich zestawach, ale w ogólnym rozrachunku wychodzi to chyba na dobre. Wrócimy jeszcze do tej myśli, uzasadniając tezę.

ZESTAW I BUDOWA


Prezentowany Dixon Riot mamy w wersji Standard. Oprócz tego modelu można dostać zestawy w wersjach Fusion i Plus, które różnią się nieco wielkością bębnów.

Oprócz beczek w skład naszego zestawu wchodzi także hardware. Jak wiadomo, firma sprawuje się całkiem nieźle w produkcji "żelastwa", więc możemy liczyć na przyzwoitą jakość statywów w zestawie. Mamy więc do dyspozycji statyw pod werbel, hi-hat, pojedynczą oraz prosty statyw pod talerz. Całość konfiguracji bębnów możecie znaleźć w zamieszczonej obok tabelce. Korpusy wykonane są z topoli, którą często wykorzystuje się w tańszych bębnach jako ekonomiczny zamiennik klonu. Riot dostępny jest w czterech kolorach, nam przypadł czarny. Tomy montowane są na kulkowym holderze, wkładanym do centralki, a ich chromowane obręcze wyglądają naprawdę ładnie. Ogólnie bębny prezentują się klasycznie bez żadnych specjalnych fajerwerków, ale też bez obciachu, póki co wszystko jest ok.

Po otwarciu wita nas instrukcja obsługi, gdzie arcyłopatologicznie opisane jest, jak rozstawić cały zestaw. Czynność ta nie powinna przynieść zresztą wielkich problemów, ponieważ wszystkie rozwiązania są standardowe i firma na całe szczęście nie zaoferowała jakichś "obtanionych" pomysłów pod przykrywką łatwości montażu. Wszystko jest poskładane w pudełka i bardzo czytelne nawet dla totalnego laika.

OCENA WYKONANIA


Bębny, jak i hardware, mieszczą się jakością wykonania w swoim przedziale cenowym. Wszystko wykonane jest bardzo prosto i przejrzyście. Elementy pasują do siebie bez większych problemów, co akurat nie jest oczywiste w zestawach z tego przedziału cenowego. Zdarzają się gdzieniegdzie drobne nierówności, ale wszystko mieści się w granicach przyzwoitości. Jeżeli ktoś posiada mocniejszy cios, przy zakupie zestawu musi od razu pokusić się o zmianę naciągów, ponieważ szybko zrobi w naszych "kratery". Drugą czynnością, którą trzeba wykonać zaraz po zakupie, jest nasmarowanie wszystkich śrub, ponieważ mamy sucho, jak w gardle o poranku po urodzinach szwagra. Po nasmarowaniu wszystko chodzi bez żadnych oporów. Z elementów drażniących trzeba wspomnieć jednak o mocowaniu tomów na pałąku holderu - trzeba po prostu wykazać się nieco większą celnością z racji bardzo prostej formy zacisku. Jeżeli chodzi o hardware to jest to mocny punkt naszego zestawu - prosty, konkretny i stabilny, można wręcz rzec, że dość masywny, ponieważ zazwyczaj w takich zestawach otrzymujemy od producenta cienkie rureczki.

GRA


Brzmienie bębnów podobnie, jak ich wykonanie, również jest zadowalające. Topola ma swoje charakterystyczne brzmienie i co bardziej wprawni perkusiści rozpoznają ją "na ucho". Próżno szukać tu jakiejś wielkiej głębi i ciepła, jest to raczej jasne dość płaskie brzmienie, operujące głównie atakiem, bardzo pasujące swoim charakterem do nazwy zestawu - Riot (co można tłumaczyć jako zamieszki). Bębny są więc nieco krzykliwe i bardzo "do przodu", ich dynamika nie jest szeroka, ale zauważyć tutaj trzeba jeden bardzo istotny plus. Ręka początkującego nie jest jeszcze zbyt dobrze wyrobiona, a z naszych bębnów najwięcej da się wyciągnąć, gdy uderzymy w nie średnią siłą, czyli tak, jak zazwyczaj robią to początkujący, którzy nie potrafią jeszcze dobrze operować dynamiką. Ponadto różnice nie są tak wielkie, dlatego młody adept perkusyjny uzyska podobny sound. Nie jest on może zbyt szlachetny, ale z pewnością stabilny. Centralka, która jest dość płytka ze swoimi 16 calami mimo, że nie wygląda może imponująco i monumentalnie, komponuje się z resztą zestawu. Zdecydowanie musimy jednak skarcić werbel ze względu na bardzo niskie walory brzmieniowe. Nie jest to mimo wszystko dla nas zaskoczeniem, ponieważ często zdarza się, że nawet bębny z półki półprofesjonalnych, gdy są oferowane w zestawie z werblem, także mają ten instrument wykonany nieco na siłę. Podsumowując Dixon Riot mamy adekwatne do ceny jasne brzmienie topolowych bębnów.

PODSUMOWANIE


We wspomnianej na wstępie cenie otrzymujemy kompletny zestaw z werblem i hardware, załączone są nawet klonowe pałki 5A. Wiadomo, że nie będziemy tu mieć Artisana, ale z pewnością nie można narzekać. Dostajemy duży zestaw, gdzie mocną stroną jest hardware. Wracając do wspomnianego na początku tematu blach to ich brak w zestawie jest rzeczą na plus. Cena bębnów zostałaby nieco podniesiona, a jakość tychże talerzy nie byłaby wysoka. Często jest tak, że blaszki zdobywane są innymi metodami lub posiadamy wcześniej jakiś hi-hat czy ride. W przypadku Dixon Riot można w bardzo dobrej cenie kompletować naprawdę niezłe Istanbul Agop Xist lub uzbierać na set w sztywnym casie MS-X. Dlatego też ewentualne pojawienie się jakichś "papierowych" talerzy, jak to było kiedyś np. w Ddrum, nie miałoby tu żadnego sensu, zarówno muzycznego i tym bardziej ekonomicznego.

Topolowe korpusy bębnów mają swoje charakterystyczne brzmienie i nie możemy po nich oczekiwać mahoniowego ciepła czy też przenikliwości bubingi. Wykonanie stoi na przyzwoitym poziomie, ale nie są to dobre bębny zastępcze na granie po klubach. Zestaw powinien być raczej rozstawiony spokojnie w jakimś pokoju czy kanciapie, głównie ze względu na prostotę wykonania i łączenia elementów.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe punkty można spokojnie stwierdzić, że Dixon Riot to dobre bębny rozpoznawcze dla młodych perkusistów lub w ogóle dla tych, którzy chcą zacząć grać na bębnach, a boją się inwestować w coś droższego. Pamiętajmy, że często młodzi bębniarze potrafią zrazić się do instrumentu poprzez grę na jakichś koszmarnych zestawach (ci, co pamiętają Power Beat wiedzą, o co chodzi, o Polmuzie już nie wspominając). Nie grozi to nam z Dixon Riot, a wręcz przeciwnie, mogą być one pierwszym krokiem do wielkiej perkusyjnej przygody, gdzie czekają na nas bębny typu Dixon Artisan. Chcesz więc sprawdzić, czy oglądanie perkusyjnych filmów, okładanie poduszek, tłuczenie po garnkach to coś więcej niż przelotny kaprys? Dixon Riot pomoże zweryfikować ci te uczucia.

Dostarczył SoundTrade (www.soundtrade.pl)

Test ukazał się w numerze styczeń 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ niska cena obszernego pakietu,
+ hardware.
Minusy:
- werbel odstający od reszty,
- naciągi mogą nie wytrwać długo.}

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-02 09:42:59 [date_created] => 2014-04-15 00:20:44 [date_publish] => 2014-04-15 00:20:44 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Bębny [link] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny/2658-zestaw-dixon-riot-standard [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/bebny )

Zestaw Dixon Riot Standard

Dodano: 15.04.2014
Rodzaj sprzętu: Bębny

Prezentowaliśmy ostatnio kilka bębnów z wysokiej półki cenowej. Przyszedł czas na zaprezentowanie sprzętu, który jest w zasięgu ręki niemal każdego początkującego perkusisty. Jakie są zalety i wady takiego sprzętu? Sprawdźmy!


Firma Sound Trade, która zajmuje się dystrybucją bębnów Dixon (a także talerzy Istanbul Agop) podesłała nam do sprawdzenia interesujący zestaw bębnów Dixon. Dlaczego interesujący? Chodzi tu przede wszystkim o cenę zestawu, która w dobrych polskich sklepach sięga pułapu zaledwie 1590 PLN (a można kupić już nawet za niecałe 1100) i to ten właśnie wyznacznik będzie kierował naszym działaniem w momencie testowania sprzętu - bardzo prosimy mieć to na uwadze!

Ważne jest, by wskazać także grupę, a raczej grupy docelowe niniejszej prezentacji. Zainteresowani powinni być nie tylko wszyscy ci, którzy planują zakup swojego pierwszego zestawu (czy to młodziak, czy też chętny spełnienia młodzieńczych marzeń dorosły), lecz także ci, którzy chcą kupić bębny i przekonać się, czy syn, córka, młodsze rodzeństwo tudzież chrześniak rzeczywiście mają smykałkę do gry na bębnach i ich zainteresowanie nie rozmyje się po kontakcie z prawdziwymi beczkami. Cena bębnów pozwala na pokuszenie się o taki test "mocy perkusyjnych uczuć".

Wiemy więc, że bębny pochodzą z półki sprzętu ekonomicznego, postawmy więc sobie cel naszej prezentacji. Ważne jest określenie, czy ustępstwa, na jakie musiał się zmusić producent - nie ma możliwości przecież, by bębny w takiej cenie miały właściwości świetnej serii Artisan - mieszczą się w granicach przyzwoitości i pozwolą na dobry start perkusiście. Pierwszym punktem, który bierzemy pod uwagę jest kompleksowość zestawu tzn. niemal pełna gotowość do gry po rozstawieniu. Brak jest tu talerzy, które nieraz możemy spotkać w takich zestawach, ale w ogólnym rozrachunku wychodzi to chyba na dobre. Wrócimy jeszcze do tej myśli, uzasadniając tezę.

ZESTAW I BUDOWA


Prezentowany Dixon Riot mamy w wersji Standard. Oprócz tego modelu można dostać zestawy w wersjach Fusion i Plus, które różnią się nieco wielkością bębnów.

Oprócz beczek w skład naszego zestawu wchodzi także hardware. Jak wiadomo, firma sprawuje się całkiem nieźle w produkcji "żelastwa", więc możemy liczyć na przyzwoitą jakość statywów w zestawie. Mamy więc do dyspozycji statyw pod werbel, hi-hat, pojedynczą oraz prosty statyw pod talerz. Całość konfiguracji bębnów możecie znaleźć w zamieszczonej obok tabelce. Korpusy wykonane są z topoli, którą często wykorzystuje się w tańszych bębnach jako ekonomiczny zamiennik klonu. Riot dostępny jest w czterech kolorach, nam przypadł czarny. Tomy montowane są na kulkowym holderze, wkładanym do centralki, a ich chromowane obręcze wyglądają naprawdę ładnie. Ogólnie bębny prezentują się klasycznie bez żadnych specjalnych fajerwerków, ale też bez obciachu, póki co wszystko jest ok.

Po otwarciu wita nas instrukcja obsługi, gdzie arcyłopatologicznie opisane jest, jak rozstawić cały zestaw. Czynność ta nie powinna przynieść zresztą wielkich problemów, ponieważ wszystkie rozwiązania są standardowe i firma na całe szczęście nie zaoferowała jakichś "obtanionych" pomysłów pod przykrywką łatwości montażu. Wszystko jest poskładane w pudełka i bardzo czytelne nawet dla totalnego laika.

OCENA WYKONANIA


Bębny, jak i hardware, mieszczą się jakością wykonania w swoim przedziale cenowym. Wszystko wykonane jest bardzo prosto i przejrzyście. Elementy pasują do siebie bez większych problemów, co akurat nie jest oczywiste w zestawach z tego przedziału cenowego. Zdarzają się gdzieniegdzie drobne nierówności, ale wszystko mieści się w granicach przyzwoitości. Jeżeli ktoś posiada mocniejszy cios, przy zakupie zestawu musi od razu pokusić się o zmianę naciągów, ponieważ szybko zrobi w naszych "kratery". Drugą czynnością, którą trzeba wykonać zaraz po zakupie, jest nasmarowanie wszystkich śrub, ponieważ mamy sucho, jak w gardle o poranku po urodzinach szwagra. Po nasmarowaniu wszystko chodzi bez żadnych oporów. Z elementów drażniących trzeba wspomnieć jednak o mocowaniu tomów na pałąku holderu - trzeba po prostu wykazać się nieco większą celnością z racji bardzo prostej formy zacisku. Jeżeli chodzi o hardware to jest to mocny punkt naszego zestawu - prosty, konkretny i stabilny, można wręcz rzec, że dość masywny, ponieważ zazwyczaj w takich zestawach otrzymujemy od producenta cienkie rureczki.

GRA


Brzmienie bębnów podobnie, jak ich wykonanie, również jest zadowalające. Topola ma swoje charakterystyczne brzmienie i co bardziej wprawni perkusiści rozpoznają ją "na ucho". Próżno szukać tu jakiejś wielkiej głębi i ciepła, jest to raczej jasne dość płaskie brzmienie, operujące głównie atakiem, bardzo pasujące swoim charakterem do nazwy zestawu - Riot (co można tłumaczyć jako zamieszki). Bębny są więc nieco krzykliwe i bardzo "do przodu", ich dynamika nie jest szeroka, ale zauważyć tutaj trzeba jeden bardzo istotny plus. Ręka początkującego nie jest jeszcze zbyt dobrze wyrobiona, a z naszych bębnów najwięcej da się wyciągnąć, gdy uderzymy w nie średnią siłą, czyli tak, jak zazwyczaj robią to początkujący, którzy nie potrafią jeszcze dobrze operować dynamiką. Ponadto różnice nie są tak wielkie, dlatego młody adept perkusyjny uzyska podobny sound. Nie jest on może zbyt szlachetny, ale z pewnością stabilny. Centralka, która jest dość płytka ze swoimi 16 calami mimo, że nie wygląda może imponująco i monumentalnie, komponuje się z resztą zestawu. Zdecydowanie musimy jednak skarcić werbel ze względu na bardzo niskie walory brzmieniowe. Nie jest to mimo wszystko dla nas zaskoczeniem, ponieważ często zdarza się, że nawet bębny z półki półprofesjonalnych, gdy są oferowane w zestawie z werblem, także mają ten instrument wykonany nieco na siłę. Podsumowując Dixon Riot mamy adekwatne do ceny jasne brzmienie topolowych bębnów.

PODSUMOWANIE


We wspomnianej na wstępie cenie otrzymujemy kompletny zestaw z werblem i hardware, załączone są nawet klonowe pałki 5A. Wiadomo, że nie będziemy tu mieć Artisana, ale z pewnością nie można narzekać. Dostajemy duży zestaw, gdzie mocną stroną jest hardware. Wracając do wspomnianego na początku tematu blach to ich brak w zestawie jest rzeczą na plus. Cena bębnów zostałaby nieco podniesiona, a jakość tychże talerzy nie byłaby wysoka. Często jest tak, że blaszki zdobywane są innymi metodami lub posiadamy wcześniej jakiś hi-hat czy ride. W przypadku Dixon Riot można w bardzo dobrej cenie kompletować naprawdę niezłe Istanbul Agop Xist lub uzbierać na set w sztywnym casie MS-X. Dlatego też ewentualne pojawienie się jakichś "papierowych" talerzy, jak to było kiedyś np. w Ddrum, nie miałoby tu żadnego sensu, zarówno muzycznego i tym bardziej ekonomicznego.

Topolowe korpusy bębnów mają swoje charakterystyczne brzmienie i nie możemy po nich oczekiwać mahoniowego ciepła czy też przenikliwości bubingi. Wykonanie stoi na przyzwoitym poziomie, ale nie są to dobre bębny zastępcze na granie po klubach. Zestaw powinien być raczej rozstawiony spokojnie w jakimś pokoju czy kanciapie, głównie ze względu na prostotę wykonania i łączenia elementów.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe punkty można spokojnie stwierdzić, że Dixon Riot to dobre bębny rozpoznawcze dla młodych perkusistów lub w ogóle dla tych, którzy chcą zacząć grać na bębnach, a boją się inwestować w coś droższego. Pamiętajmy, że często młodzi bębniarze potrafią zrazić się do instrumentu poprzez grę na jakichś koszmarnych zestawach (ci, co pamiętają Power Beat wiedzą, o co chodzi, o Polmuzie już nie wspominając). Nie grozi to nam z Dixon Riot, a wręcz przeciwnie, mogą być one pierwszym krokiem do wielkiej perkusyjnej przygody, gdzie czekają na nas bębny typu Dixon Artisan. Chcesz więc sprawdzić, czy oglądanie perkusyjnych filmów, okładanie poduszek, tłuczenie po garnkach to coś więcej niż przelotny kaprys? Dixon Riot pomoże zweryfikować ci te uczucia.

Dostarczył SoundTrade (www.soundtrade.pl)

Test ukazał się w numerze styczeń 2014

{Podsumowanie Plusy:
+ niska cena obszernego pakietu,
+ hardware.
Minusy:
- werbel odstający od reszty,
- naciągi mogą nie wytrwać długo.}