Zestaw DrumCraft Danny Gottlieb

Bębny niemieckiej firmy DrumCraft powoli wchodzą na polski rynek. Dystrybutor sprzętu - firma Gewa Polska - dostarczył nam tytułowy zestaw celem prezentacji i sprawdzenia możliwości beczek oraz hardware?u.
Jak wspomnieliśmy, seria 8 to najwyższy model firmy. W tym przypadku mamy jeszcze zestaw sygnowany nazwiskiem pana Danny?ego Gottlieba. Ci, którzy znają twórczość tego pana powinni już domyślać się, jaki charakter mają omawiane bębny. Ale po kolei. Zacznijmy od rzeczy bardziej przyziemnych czyli konstrukcji i budowy.
Konstrukcja i budowa
Hardware
Nasuwają się jednoznaczne skojarzenia z marką Basix, co nie jest przypadkowe ze względu na wzajemne powiązania firm. Hardware serii 8 jest dość toporny, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, mówiąc prościej jest stabilny mimo, że pod kątem wizualnym nie jest to szczyt marzeń (szczególnie clampy). Ważne, by było funkcjonalne i liczymy, że żelastwo (szczególnie statywy) nie ulegnie zbyt szybkiej destrukcji w momencie intensywnego użytkowania. Jeżeli chodzi o pedał to nie ma tu szału i mamy do czynienia z klasycznym, prawidłowo (bo tak najlepiej to nazwać) wykonanym pedałem na platformie. Podobnie z trójnożnym hi-hatem, który budzi zaufanie i działa bardzo swobodnie.
W przypadku statywów pod blachy w zestawie dostaniemy standardowo statyw łamany i prosty. Zastosowano tutaj także system swobodnej kontroli główki statywu, przez co unikamy męczących, przeskakujących ząbków i z łatwością, bardzo szybko możemy regulować blaszkę, stawiając ją pod dowolnym kątem. Motylki są dość spore, więc należy uważać, by nie narazić blaszki na uderzenie. Koszyk statywu pod werbel umieszczony na kulce daje nam możliwość ustawienia werbla w każdej, dowolnej pozycji. Jeżeli chodzi o zawieszenie tomów to mamy do czynienia z clampami mocowanymi do statywów. Troszkę szkoda, że firma nie dodaje oddzielnego statywu pod tomy, tym bardziej, że mało prawdopodobne jest, by ktoś zawieszał tom 12 obok flora. Obecne mocowanie daje nam większą swobodę doboru ustawienia, jednak samo montowanie i wyregulowanie odległości-wysokości-kąta zajmuje więcej czasu i jest mimo wszystko nieco mniej stabilne, szczególnie, gdy ktoś lubi potraktować bębny z wyskoku serią karabinową.
Brzmienie
Przejdźmy zatem do brzmienia zestawu. Jak wspomnieliśmy na wstępie, są to bębny sygnowane nazwiskiem Danny?eg Gottlieba, perkusisty działającego w jazzie i okolicach, dlatego zestaw jest stworzony właśnie głównie z myślą o tej sferze muzycznej. Pierwszą rzeczą, która wywołała u nas bardzo pozytywną reakcję były naciągi firmowo, zakładane na bębny. Są to bowiem: czysty Remo Powerstroke 3, zakładany na stopkę, powlekany z logo DrumCraft zakładany jako rezonans, czyste Ambassadory, zakładane na tomy, natomiast werbel ma ubranko w postaci Remo Controlled Sound. Front centralki ma mały estetyczny otwór rezonansowy mimo, że w oficjalnej ofercie są to bębny pozbawione takowego otworu.
Podczas gry wyraźnie wyczuwalny jest budulec, z jakiego zrobione są korpusy, czyli klon. Przyjemny, chociaż niezbyt wybuchowy atak całości i do tego w miarę ciepłe, soczyste brzmienie powinno spotkać się z uznaniem bębniarzy szukających bębnów do lżejszych odmian gry. Nie polecamy zestawu dla perkusistów wbijających gwoździe lub mielących młyny z lewej na prawą. Wiąże się to ze stabilnością zestawu, ale przede wszystkim z brzmieniem, które mimo wyraźnie zarysowanego ataku na dwóch tomach może nie mieć w sobie wystarczającego ciała jako całość.
Zauważalna jest wyraźna różnica pomiędzy charakterem brzmienia tomów oraz floor tomu. Jest to spowodowane zupełnie innymi proporcjami w konstrukcji. Tomy nastawione są głównie na atak podczas, gdy floor ma spełniać rolę bębna, dającego więcej przestrzeni w naszym zestawie. Niestety, wielu użytkowników będzie musiało powalczyć o zlikwidowanie "ogona", który pozostaje po uderzeniu we floor, usłyszymy to dokładniej słuchając pojedynczych uderzeń (częsta przypadłość bębnów o kubaturze 14x14). Z drugiej strony taka odmienność ma swoje duże plusy, rozszerzając zakres możliwości brzmieniowych, jakie możemy uzyskać podczas gry. Floor bowiem mimo swych różnic jest tożsamy z zestawem, a podczas gry na całym zestawie przypadłość ta nie jest słyszalna. Centrala nie jest obciążona żadnym dodatkowym elementem i pracuje bardzo przyjemnym pełnym ciosem. Nie jest jednak przeznaczona do szybkich partii.
Werbel utrzymany również w charakterze całego zestawu pracuje solidnie zarówno z założonym ringiem tłumiącym, jak i bez ringu, co powoduje wrażenie "otwarcia" zestawu. Słychać to wyraźnie na próbce dźwiękowej. Pierwszy wniosek jest więc taki, że prezentowane bębny są dość uniwersalne, głównie ze względu na - w miarę - szeroki zakres dynamiczny. Zakres ten nie jest może tak szeroki, jak kark Pudziana, jednak jest wystarczający do tego, by stworzyć na zestawie kolorowe kaskady dźwięków, czy też solidny groove.
Podsumowanie
Jeżeli poszukujemy dobrych niewybuchowych bębnów, sytuowanych w brzmieniu medium/medium-low powinniśmy zwrócić uwagę na te beczki. Drumcraft za naprawdę przystępną cenę (7200 złotych zgodnie z cennikiem perkusje.pl) daje nam zestaw, który może znaleźć się w niejednej sali prób. Małe rozmiary (za wyjątkiem centrali) pozwolą nam na swobodne rozstawienie bębnów w ciasnych ćwiczeniówkach czy też na małych scenach lub klubowych salkach. Otrzymamy też przyjemne brzmienie, które może nie rozbije swoją szlachetnością wszystkich zgromadzonych na atomy, jednak jest już w granicach, które można spokojnie nazwać co najmniej półką półprofesjonalną. Bębny zdecydowanie warte swojej ceny. Dla bębniarzy grających z umiarkowanym natężeniem stanowią konieczny punkt do przetestowania i własnoręcznego sprawdzenia w momencie poszukiwań i zakupu nowego zestawu.
{podsumowanie Właśnie. Bębny uniwersalne, ale metalowcy powinni się raczej skierować do innych modeli firmy. Dało się to zauważyć w momencie, gdy bębny dostawały mocniej w kość.}
Testowali: Maciej Nowak, Paweł Sapija
Konfiguracja:
22x18" centrala
14x5" werbel
10x7" tom
12x8" tom
14x14" floor tom
Kolor: Charcoal Burst