stdClass Object
(
    [id] => 3387
    [categories_id] => 1973
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Paiste Signature Stewart Copeland
    [alias] => paiste-signature-stewart-copeland
    [introtext] => 

Inspiracje - taką kategorię mają instrumenty, które w katalogu Paiste sygnowane są nazwiskami znanych perkusistów. Legendarny bębniarz The Police doczekał się dwóch jakże różnych instrumentów.

[fulltext] =>


Talerz ride został zaprezentowany w 2007 roku i zdążył zjednać sobie wielu fanów. W tym roku pojawił się bardzo ciekawy hi-hat, a w związku z tym, że oba instrumenty powstały przy współpracy ze słynnym muzykiem to sięgniemy też po stary model ride, który nigdy nie gościł na naszych łamach.

Trzeba przyznać, że perfekcjoniści ze Szwajcarii mają w swoim katalogu bardzo interesujące sygnatury. Są to głównie pojedyncze talerze ride, a nazwiska autorów cieszą się ogólnym szacunkiem i sympatią. Są to m.in. Nico McBrain, John Dolmayan, Dave Lombardo, Alex Van Halen, John JR Robinson, Ndugu Chancler. Oczywiście pojawiały się też serie talerzy Alpha pod szyldem Jordisona i McBraina, ale próżno było ich szukać w codziennych zestawach muzyków. Były to produkty skierowane raczej do młodszych fanów.

Ze Stewartem sprawa jest ciekawa. Jest to muzyk, który ma kompletnego muzycznego fioła. Znany jest nie tylko z bardzo smacznych partii bębnów w The Police, ale także z tworzenia muzyki filmowej, która okrasza takie obrazy, jak: Rumble Fish, Rapa Nui, Wall Street czy Klincz.

Copeland starannie dobiera instrumentarium i należy do tego grona muzyków, którzy nie boją się eksperymentować. W związku z tym, jeżeli mamy instrument finalnie oznaczony jego nazwiskiem, znaczy to, że jest ów sprzęt przemyślany od początku do końca. Zacznijmy więc od starego poczciwego talerza ride.

BLUE BELL RIDE


Talerz został zaprezentowany dawno, bo w 2007 roku podczas letnich targów NAMM. W międzyczasie katalog Paiste uległ wielkim zmianom, a lista ride’ów w serii Signature zmalała diametralnie na rzecz ride’ów Precision, Masters i kilku innych serii. Pozostał opisywany Blue Bell oraz żelazny punkt w postaci 20" Full (jeszcze w wykończeniu Reflector jest 22" sygnatura Nico). Nie ma nawet fenomenalnego Dark Metal (swoją drogą to dziwne).

Naszej blaszki nie sposób pomylić. Niebieskie "ciało", błyszczący bell i tak samo w wykończeniu brilliant zewnętrzny pasek wokół blaszki. Podobną obróbkę miał wspomniany Dark Metal. Z racji, że jest to talerz serii Signature, został on wykonany z brązu opartego na własnym "przepisie" i nazywany jest brązem… Signature. Niebieskie "ciało" nie powinno zaskakiwać, ponieważ Paiste są mistrzami w kolorowych talerzach i mają tę technikę produkcji opanowaną do perfekcji. Widać wyraźne ślady głębokiego kucia wykonane już po procesie skrawania. Dopiero później nanoszona jest na to niebieska warstwa. Klasyczne ręczne logo Signature oraz logo modelu "Rhythmatist".

Talerz jest dostępny tylko w jednym rozmiarze 22" i jest to kawał ciężkiego blaszyska.

Przejdźmy do okładania blachy. Grając normalnie główką pałeczki mamy wrażenie, które można określić mianem ciemnego szkła, ponieważ jest to wyraźny, szklisty element pomimo ciepłego i ciemnego charakteru. Tło wzbudza się ciężkim, gongowatym przydźwiękiem, ale nie jest wrzaskliwe. Jest to bardzo selektywny talerz i zauważalna jest duża różnica między grą całego "ciała" a atakiem. Wybrzmiewa bardzo szybko do poziomu, który nie będzie słyszalny, gdy gramy w kontekście. Nie ma tu zatem soczystości, a suche, szkliste tyknięcie, dzięki któremu możemy pokusić się o szybkie granie. Bell jest wyraźnie odseparowany, przez co nie będziemy mieć problemów z akcentowaniem. Ride ma swoją głośność, ale dzięki tej suchej selektywności odnajdzie się w wielu gatunkach muzyki, które teoretycznie nie powinny pasować. Nie powinien też sprawiać kłopotów akustykowi. Stylistycznie poszukiwacze miękkości i soczystości w ciemnych kolorach nie będą mieć z niego pożytku, można go za to wpasować zarówno w muzykę The Police, jak też w gęste ride’y Slayera, ogólnie w klimaty, wymagające stanowczości i precyzji.

COMBO CRISP HI-HAT


Przechodzimy do tegorocznej nowości. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać dziwne, bo zestawiając duży, ciężki ride i mały hi-hacik można mieć wątpliwości co do tego, czym kierował się autor. Stewart to wybitny artysta, wychodzący często poza ogólne ramy. Combo jest tego idealnym przykładem. Jest to hi-hat serii Signature o rozmiarze zaledwie 12". Wykończenie tradycyjne dla serii Signature z wyraźnymi żłobieniami powstałymi w wyniku skrawania, łącznie z bellem. Logo Signature oraz znowu dwa oznaczenia od autora - tytuł albumu "Rhythmatist" oraz cień Stewarta na koniu.

Oba talerze są ciężkie, co sugeruje nam, że jak na swój rozmiar będzie to hi-hat głośny. Rzeczywiście, jest to mocny, jasny i ciepły hi-hat, bardzo przejrzysty i selektywny. Tyknięcia pałeczką są wyraźne, ale czuć jest jego rozmiar z racji zadławionych przydźwięków, żywo reaguje na pracę nogą. Nie wolno go porównywać do modeli Dark Crisp (13" i 14") również od Signature. Jedyną cechą wspólną jest ten "crisp" czyli kruchość, ponieważ Combo poprzez wykorzystanie takiej wagi blach i rozmiaru 12" ma w sobie ten zwiewny element. Odnajdzie się w wielu gatunkach muzyki, ale czy można pokusić się o to, by był to główny hi-hat? Raczej tak, w specyficznych okolicznościach zarówno lokalowych, jak i muzycznych, rzecz jasna.

PODSUMOWANIE


Dwa niesamowicie precyzyjnie wykonane instrumenty, czyli to, z czego znane jest Paiste. Mimo różnic zarówno modeli, jak i rozmiarów - ride zaliczany do kategorii dużych i hi-hat zaliczany do kategorii mini - są to bliskie sobie instrumenty. Zestawienie ich razem może się sprawdzić, ale nie zawsze i wszędzie. W taki sposób nie powinno się ich zresztą traktować, tym bardziej, że powstawały niezależnie od siebie. Oba instrumenty trzeba traktować indywidualnie. Nie przypadną do gustu wszystkim, ale potrafią w sobie rozkochać muzyków. Reakcje na Blue Bell mówią wszystko - tę blachę się albo kocha, albo nienawidzi. Zapewne podobnie będzie z hi-hatem. Warte sprawdzenia.

Dostarczył dystrybutor: Gewa Polska (www.gewamusic.com/pl)

{Podsumowanie Plusy:
+ wspaniała jakość wykonania,
+ stabilność i kontrola obu blach,
+ duża dynamika.
Pomiędzy:
+/- brak sprecyzowanego gatunku
przeznaczenia.
Minusy:
- wysoka cena hi-hatu
w granicach 1800 zł.}

Test ukazał się w numerze październik 2015

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-02 09:31:49 [date_created] => 2016-02-02 07:34:50 [date_publish] => 2016-02-02 07:34:50 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Blachy [link] => /sprzet/testy-sprzetu/blachy/3387-paiste-signature-stewart-copeland [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/blachy )

Paiste Signature Stewart Copeland

Dodano: 02.02.2016
Rodzaj sprzętu: Blachy

Inspiracje - taką kategorię mają instrumenty, które w katalogu Paiste sygnowane są nazwiskami znanych perkusistów. Legendarny bębniarz The Police doczekał się dwóch jakże różnych instrumentów.


Talerz ride został zaprezentowany w 2007 roku i zdążył zjednać sobie wielu fanów. W tym roku pojawił się bardzo ciekawy hi-hat, a w związku z tym, że oba instrumenty powstały przy współpracy ze słynnym muzykiem to sięgniemy też po stary model ride, który nigdy nie gościł na naszych łamach.

Trzeba przyznać, że perfekcjoniści ze Szwajcarii mają w swoim katalogu bardzo interesujące sygnatury. Są to głównie pojedyncze talerze ride, a nazwiska autorów cieszą się ogólnym szacunkiem i sympatią. Są to m.in. Nico McBrain, John Dolmayan, Dave Lombardo, Alex Van Halen, John JR Robinson, Ndugu Chancler. Oczywiście pojawiały się też serie talerzy Alpha pod szyldem Jordisona i McBraina, ale próżno było ich szukać w codziennych zestawach muzyków. Były to produkty skierowane raczej do młodszych fanów.

Ze Stewartem sprawa jest ciekawa. Jest to muzyk, który ma kompletnego muzycznego fioła. Znany jest nie tylko z bardzo smacznych partii bębnów w The Police, ale także z tworzenia muzyki filmowej, która okrasza takie obrazy, jak: Rumble Fish, Rapa Nui, Wall Street czy Klincz.

Copeland starannie dobiera instrumentarium i należy do tego grona muzyków, którzy nie boją się eksperymentować. W związku z tym, jeżeli mamy instrument finalnie oznaczony jego nazwiskiem, znaczy to, że jest ów sprzęt przemyślany od początku do końca. Zacznijmy więc od starego poczciwego talerza ride.

BLUE BELL RIDE


Talerz został zaprezentowany dawno, bo w 2007 roku podczas letnich targów NAMM. W międzyczasie katalog Paiste uległ wielkim zmianom, a lista ride’ów w serii Signature zmalała diametralnie na rzecz ride’ów Precision, Masters i kilku innych serii. Pozostał opisywany Blue Bell oraz żelazny punkt w postaci 20" Full (jeszcze w wykończeniu Reflector jest 22" sygnatura Nico). Nie ma nawet fenomenalnego Dark Metal (swoją drogą to dziwne).

Naszej blaszki nie sposób pomylić. Niebieskie "ciało", błyszczący bell i tak samo w wykończeniu brilliant zewnętrzny pasek wokół blaszki. Podobną obróbkę miał wspomniany Dark Metal. Z racji, że jest to talerz serii Signature, został on wykonany z brązu opartego na własnym "przepisie" i nazywany jest brązem… Signature. Niebieskie "ciało" nie powinno zaskakiwać, ponieważ Paiste są mistrzami w kolorowych talerzach i mają tę technikę produkcji opanowaną do perfekcji. Widać wyraźne ślady głębokiego kucia wykonane już po procesie skrawania. Dopiero później nanoszona jest na to niebieska warstwa. Klasyczne ręczne logo Signature oraz logo modelu "Rhythmatist".

Talerz jest dostępny tylko w jednym rozmiarze 22" i jest to kawał ciężkiego blaszyska.

Przejdźmy do okładania blachy. Grając normalnie główką pałeczki mamy wrażenie, które można określić mianem ciemnego szkła, ponieważ jest to wyraźny, szklisty element pomimo ciepłego i ciemnego charakteru. Tło wzbudza się ciężkim, gongowatym przydźwiękiem, ale nie jest wrzaskliwe. Jest to bardzo selektywny talerz i zauważalna jest duża różnica między grą całego "ciała" a atakiem. Wybrzmiewa bardzo szybko do poziomu, który nie będzie słyszalny, gdy gramy w kontekście. Nie ma tu zatem soczystości, a suche, szkliste tyknięcie, dzięki któremu możemy pokusić się o szybkie granie. Bell jest wyraźnie odseparowany, przez co nie będziemy mieć problemów z akcentowaniem. Ride ma swoją głośność, ale dzięki tej suchej selektywności odnajdzie się w wielu gatunkach muzyki, które teoretycznie nie powinny pasować. Nie powinien też sprawiać kłopotów akustykowi. Stylistycznie poszukiwacze miękkości i soczystości w ciemnych kolorach nie będą mieć z niego pożytku, można go za to wpasować zarówno w muzykę The Police, jak też w gęste ride’y Slayera, ogólnie w klimaty, wymagające stanowczości i precyzji.

COMBO CRISP HI-HAT


Przechodzimy do tegorocznej nowości. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać dziwne, bo zestawiając duży, ciężki ride i mały hi-hacik można mieć wątpliwości co do tego, czym kierował się autor. Stewart to wybitny artysta, wychodzący często poza ogólne ramy. Combo jest tego idealnym przykładem. Jest to hi-hat serii Signature o rozmiarze zaledwie 12". Wykończenie tradycyjne dla serii Signature z wyraźnymi żłobieniami powstałymi w wyniku skrawania, łącznie z bellem. Logo Signature oraz znowu dwa oznaczenia od autora - tytuł albumu "Rhythmatist" oraz cień Stewarta na koniu.

Oba talerze są ciężkie, co sugeruje nam, że jak na swój rozmiar będzie to hi-hat głośny. Rzeczywiście, jest to mocny, jasny i ciepły hi-hat, bardzo przejrzysty i selektywny. Tyknięcia pałeczką są wyraźne, ale czuć jest jego rozmiar z racji zadławionych przydźwięków, żywo reaguje na pracę nogą. Nie wolno go porównywać do modeli Dark Crisp (13" i 14") również od Signature. Jedyną cechą wspólną jest ten "crisp" czyli kruchość, ponieważ Combo poprzez wykorzystanie takiej wagi blach i rozmiaru 12" ma w sobie ten zwiewny element. Odnajdzie się w wielu gatunkach muzyki, ale czy można pokusić się o to, by był to główny hi-hat? Raczej tak, w specyficznych okolicznościach zarówno lokalowych, jak i muzycznych, rzecz jasna.

PODSUMOWANIE


Dwa niesamowicie precyzyjnie wykonane instrumenty, czyli to, z czego znane jest Paiste. Mimo różnic zarówno modeli, jak i rozmiarów - ride zaliczany do kategorii dużych i hi-hat zaliczany do kategorii mini - są to bliskie sobie instrumenty. Zestawienie ich razem może się sprawdzić, ale nie zawsze i wszędzie. W taki sposób nie powinno się ich zresztą traktować, tym bardziej, że powstawały niezależnie od siebie. Oba instrumenty trzeba traktować indywidualnie. Nie przypadną do gustu wszystkim, ale potrafią w sobie rozkochać muzyków. Reakcje na Blue Bell mówią wszystko - tę blachę się albo kocha, albo nienawidzi. Zapewne podobnie będzie z hi-hatem. Warte sprawdzenia.

Dostarczył dystrybutor: Gewa Polska (www.gewamusic.com/pl)

{Podsumowanie Plusy:
+ wspaniała jakość wykonania,
+ stabilność i kontrola obu blach,
+ duża dynamika.
Pomiędzy:
+/- brak sprecyzowanego gatunku
przeznaczenia.
Minusy:
- wysoka cena hi-hatu
w granicach 1800 zł.}

Test ukazał się w numerze październik 2015