Zbieramy materiały do książki o Janie Słowiku!

Dodano: 08.01.2024
Autor: Magazyn Perkusista

Tworzenie sprzętu perkusyjnego nie jest zajęciem prostym, szczególnie gdy mówimy tu o okresie PRL czy też młodym polskim kapitalizmie lat 90.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Zarejestruj się i zaloguj, by mieć dostęp do wszystkich treści. Możesz też wykupić dostęp cyfrowy i wesprzeć rozwój serwisu.

Jedną z najbardziej znaczących postaci w okresie PRL, która spełniała marzenia perkusistów o posiadaniu prawdziwych bębnów, jest pan Jan Słowik. Nowosądecki entuzjasta, pasjonata, który tworzył instrumenty we własnym warsztacie. Na jego bębnach grała spora grupa perkusistów, głównie z południa Polski.

ZBIERAMY MATERIAŁY O DZIAŁALNOŚCI JANA SŁOWIKA!

Wraz z kolejnymi pokoleniami zaciera się powoli pamięć o tym, jak to wyglądało w praktyce. Pozostają wyblakłe zdjęcia, w ostatniej chwili utrwalone aparatem telefonu. Pamięć o działalności pana Jana pozostanie żywa, a to dzięki jego wnukowi. Jakub Fornagiel zbiera wszelkiego rodzaju historie, wspomnienia, anegdoty, zdjęcia, celem pełnowymiarowej książki reportażowej. Kto wie? Może wyjdzie z tego coś jeszcze bardziej przestronnego?

Kontakt:

JAKUB FORNAGIEL
jakub.fornagiel2001@gmail.com

 

Książka będzie zawierać również bezpośrednie relacje bohatera, spisane przez autora. Są to niesamowicie ciekawe historie, pokazujące jak wyglądała ówczesna rzeczywistość. Tak wyglądało spotkanie z Zygmuntem Szpaderskim: „Już w wieku dwudziestu lat zacząłem się interesować instrumentami i posłyszałem o Zygmuncie Szpaderskim, producencie perkusji w Łodzi – tylko on w tamtych czasach je produkował. I ja raz pojechałem do niego kupić jakieś elementy. Zorientował się, że mnie to interesuje, więc podarował mi nieskończone konstrukcje, żebym sobie popróbował. I tak to się zaczęło. To on mnie namówił, żebym produkował perkusje. Wtedy też nie było w Polsce innych producentów, ktoś tam może robił pojedyncze sztuki, ale nie całe komplety, więc nie traktował mnie jako konkurencji. Najpierw robiłem je dla siebie, a potem rozeszło się to „pocztą pantoflową”, bo ktoś się dowiedział i prosili, bym sprzedał.

Dla niektórych może być zaskoczeniem powiązanie pana Jana z jedną z legendarnych marek, co w wielu aspektach miało kolosalny wpływ na późniejszą produkcję instrumentów: „Poznałem w Stanach kumpla, który zahaczył mnie w firmie Slingerland, oni produkowali perkusje. To była taka dodatkowa fucha, żeby taniej odkupić błyszczące okleiny, masy, statywy, inne elementy i wysłać do domu. Wtedy wiedziałem już, że wracam do Polski. Był tam taki jeden pracownik, co wyszukał mi wszystko, co chciałem; ja także tam trochę popracowałem, więc dowiedziałem się, jak oni to produkują; zdradził mi tajemnice firmy (śmiech). Po to się głównie tam załapałem. Każdy drobiazg był dla mnie ważny – jakie uchwyty, statywy, okleiny, bo tego nie było w Polsce, więc sobie to przywiozłem. Potem, gdy z początku jeździłem do Łodzi po jakieś elementy od Szpaderskiego, to zawiozłem im tego trochę – jego pracownicy chętnie korzystali z rzeczy, które sprowadziłem ze Stanów. Zamienili wzory, że niby [tylko] dla mnie to zrobili, ale później zaczęły się też pojawiać na produktach Szpaderskiego. Korzystałem z usług jego pracowników. To właśnie dzięki niemu miałem do nich bezpośredni kontakt. Pomogliśmy sobie nawzajem. (śmiech) Przyjechał także tutaj do mnie pewnego razu, gdy jechał do Krynicy, bo ja brałem od niego obręcze, to mi je podrzucił. On miał swoich pracowników, więc nie musiał niczego brać ode mnie, choć wiedział, skąd jego pracownicy zdobyli te wzory – on to wiedział, ale nie odezwał się słowem, ja także nie miałem do niego pretensji, ponieważ dużo mi pomógł – więc pomogliśmy sobie nawzajem.”.

„Gdy wróciłem ze Stanów Zjednoczonych nie było etatu w szkole muzycznej w Tarnowie, gdzie wcześniej pracowałem i to był właśnie ten moment, gdy podjąłem decyzję o otwarciu własnego zakładu i zarejestrowaniu go. W międzyczasie szukaliśmy domu, ponieważ ciężko było składać zestawy perkusyjne w mieszkaniu w Tarnowie. Najpierw na strychu, a czasem nawet w kuchni. Wszędzie gdzie popadnie.”

Pan Jan Słowik z wnukiem Jakubem Fornagielem.

Quiz – Co wiesz o Gretsch?
1 / 16
Gretsch, firma amerykańska, ale jej korzenie to emigracja…
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto dołączyć do grona subskrybentów magazynu Perkusista online ?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.