Wykop: Mat Nicholls

Dodano: 30.07.2019

W styczniu tego roku, po trzech i pół roku przerwy, Mat wraz z zespołem Bring Me The Horizon wydali kolejny album studyjny.

Perkusista odświeżył przy okazji swój warsztat pracy i po latach gry na zestawach SJC wskoczył za bębny Tamy w dość ciekawym momencie dla firmy. Oczywiście dalej w towarzystwie blacharki marki Zildjian. Tama nie jest jednak czymś obcym dla Mata, który mówi: „Grałem na SJC od 2008 roku i są to świetne bębny koncertowe. Robią bębny, które wizualnie są rewelacyjne, ale do nagrań w studio zawsze używałem Tamy. Brzmią lepiej niż cokolwiek innego!”. No i stało się, firma przyjęła go w swoje szeregi, dostarczyła bardzo atrakcyjny zestaw. Mat nie wiedział jednak, że jego bębny to jedne z ostatnich zestawów serii Tama Starclassic Bubinga. Od tego roku Tama przeznaczyła drewno Bubinga wyłącznie na cele serii Star.

Mat bardzo entuzjastycznie podszedł do werbli. Jego punktem wyjściowym był głęboki (8”) Pearl, model Vinnie Paul, dość tani sygnowany werbel z kiczowatą okleiną z wężowej skóry. Jak się okazało, inżynierowie SJC mieli problem z odtworzeniem tego brzmienia w swoich instrumentach. Teraz pojawiła się nowa miłość w postaci Black Brass, lekko podrasowany werbel spełnia oczekiwania muzyka: „Black Brass to jakieś szaleństwo. Jest strasznie głośny. Daje mi to wielkie, stłumione brzmienie. Nie lubię, kiedy bębny za bardzo mi dzwonią.”

BĘBNY
Tama Starclassic Bubinga
w wersji Pink Champagne Sparkle:
22”x16” bass drum,
12”x8” tom,
16”x16” oraz 18”x16” floor tomy,
werble 14” S.L.P. Black Brass, 13” Sound Lab G Maple.

TALERZE
Całość talerzy od Zildjian:
14” K Custom Dark hi-hats,
14” K Custom Hybrid hi-hats,
9” Oriental Trash splash,
10” K Custom special Dry splash,
18” K Custom Dark crash,
19” K Dark Thin crash,
21” K Crash ride,
12” K Custom Special Dry Trash crash.

PLUS
Pałki Vic Firth 2B,
stołek Porter and Davies BC2,
naciągi Evans EC2 Clear, Evans Heavyweight na werblu,
pedały Tama Speed Cobra.

ANDY CLEMENTS, TECHNICZNY MATA NICHOLLSA

Pracuje z Matem od trasy That’s The Spirit. Teraz ponownie jedzie, by zadbać o komfort muzyka.

Jak wygląda dla ciebie typowy dzień koncertowy?

Pobudka w busie, złapać jakieś śniadanie i rozpocząć rozpakowanie sprzętu. Sprzęt jest rozładowany przez miejscową ekipę, a my zajmujemy się jego rozstawianiem. Nakładamy nowe naciągi i dajemy im się rozciągnąć przez jakiś czas. W chwili, gdy się osadzają, zajmujemy się rozstawianiem hardware. Talerze wymagają wyczyszczenia, ale robimy to tuż przed próbą dźwięku. Ostatnia blacha wyczyszczona i chłopaki wskakują na scenę. Rozstawiam też zestaw do rozgrzewki dla Mata, gra na nim tak mniej więcej pół godziny przed koncertem. Upewniam się, że pałki są na miejscu, wszystko dokręcone, ręczniki i woda na miejscu, i to by było tyle.

Nowe naciągi przy okazji każdego koncertu?

Tak, z wyjątkiem bębna basowego. Zakładam nowe naciągi na tomy i werbel przed każdym koncertem, ponieważ Mat bije mocno tymi swoimi 2B. Membrany rezonansowe zostają na całą trasę.

Czy dbanie o blachy – przy tak mocnych pałkach – staje się priorytetowym zadaniem?

Zdecydowanie. Moja robota polega na zapobieganiu zniszczeniom. Przy kolejnym cyklu koncertów Mat mówi mi, jakich talerzy używał podczas nagrań, a ja mu mówię, które są potencjalnymi kandydatami do pęknięcia w pierwszej kolejności. Niektóre mogą wystarczyć na raptem dwa koncerty. Jak mogę być pewny, że koncert przebiega gładko? Czy pedały zostały zamocowane poprawnie? Wiesz, jeżeli wykonam dobrze swoją robotę, nie będziesz mnie widział na scenie.

Zdjęcia: James Sharrock