Piotr Lemańczyk - Boost Time

Dodano: 23.07.2021
Artur Baran
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

80 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

65 /100

Gęsta praca Tomka Łosowskiego czyni ten album bardzo perkusyjnym, w wirtuozerskim wydaniu.  

Napęd: Tomasz Łosowski - 6 utworów oraz Mikołaj Stańko - 1 utwór (2021)

Typ silnika: jazz, fusion

Trasa: Nie będzie chyba żadnym odkryciem jak zdefiniujemy muzykę na niniejszym albumie, jako bardzo indywidualną. Gama zaproszonych artystów jest zarówno szeroka, jak i imponująca (Krzysztof Herdzin, Marcin Wądołowski, Cezary Paciorek, Dominik Bukowski, Szymon Łukowski, Ariel Suchowiecki), ale od pierwszej kompozycji nie ulega wątpliwości, kto kieruje i nadaje cały charakter albumu. Piotr Lemańczyk odstawił kontrabas i powrócił do gitary basowej, tym razem w wersji 6 strunowej, która jak sam twierdzi, daje pełniejszy sposób wypowiedzi. Czy autor wykorzystał te możliwości? O to lepiej zapytać redakcję działu Basista. Na pewno opowiada tu dużo i w ujęciu basowym oraz perkusyjnym płyta może zainteresować szczególnie sympatyków sekcji. Przydałoby się tu jednak odrobinę więcej muzycznego szarpnięcia i odważniejszego uderzenia.

Pod kątem brzmieniowym, mamy tu bardzo przyjemną transparentność i czytelność, z zachowaniem sporej miękkości, co dotyczy każdego z instrumentów. Szczególnie, że w tle jest naprawdę gęsto.

No właśnie - Tomek Łosowski. Występuje od 2 do 7 kompozycji. Mamy tu bazujący na dużej dawce dynamizowania, jego charakterystyczny styl, który w kilku miejscach przemienia się wręcz w tworzenie pełnych form solowych. Wynika to głównie z improwizowanego charakteru całości i założenia gęstego grania. Nie trzeba więc dodawać, że wymaga to dużych umiejętności poruszania się po zestawie, ale przede wszystkim czucia muzyki. No, ale przecież mówimy tu o Tomku Łosowskim, który doskonale zna instrument, na którym pracuje. I to jest chyba najlepsza konkluzja jego gry na tej płycie. Bębny jak i blachy eksploatowane są w całości, na każdej płaszczyźnie możliwości brzmieniowych. Jest to też dobry przykład tego, co znaczy instrument dobrej jakości, oczywiście pod warunkiem, jak artysta wie i ma umiejętności by z tego korzystać. Tomek wie i potrafi. Mikołaj Stańko dokłada się tu do całości w jednym utworze, na samym końcu płyty. Różnica w stylu gry jest wyraźna, trzyma się sztywniej pracy rytmicznej, nie maluje po całym zestawie, mimo że ładnie wypełnia całość kompozycji.   

Wrażenia z jazdy: Płyta w stylistyce fusion, ale ze względu na - summa summarum - dość stonowaną całość, lepiej nazwać ją po prostu nieakustycznym jazzem. Z oczywistych względów oparta o bas, ale też z bardzo dużą dawką bębnów w tle. Album jest czytelnym połączeniem wielu inspiracji, ale brakuje na nim odrobinę swoistej bezczelności, ponieważ mimo niewątpliwe dużej dawki imponującej wirtuozerii, charakter muzyki na płycie można określić mianem bezpiecznej. Link do zakupu płyty!

Odcinki specjalne: Wspólne solo z basem w utworze „L.E.B. II”, końcówka „Jam Time”.

Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"