stdClass Object
(
    [id] => 3649
    [categories_id] => 1973
    [categories_type_id] => 1511
    [catalog_firm_id] => 0
    [ulubionykiosk_id] => 
    [users_last_edit_id] => 770
    [assets_id] => 
    [name] => Paiste Artist Inspirations
    [alias] => paiste-artist-inspirations
    [introtext] => 

Firma Paiste ma w swoim katalogu bardzo ciekawą formułę. Są to talerze różnych serii, których wspólną cechą jest to, że powstały w wyniku inspiracji artystów z rodziny.

[fulltext] =>


W tym roku pojawiły się aż 4 takie talerze. Co to za inspiracje?

Talerze potocznie nazywane sygnaturami w firmie Paiste odgrywają szczególną rolę. Nie mówimy tu oczywiście o blachach pokroju Alpha Boomer, których ciężko doszukać się na statywach Nicko McBraina, mimo że muzyk promował te produkty. Mowa tu o pojedynczych instrumentach, które bardzo ciekawie ubarwiają katalog firmy. W zeszłym roku dostaliśmy wspaniały ride Rude od Dave’a Lombardo (testowany w numerze 7-8/2015) czy też specyficzny hi-hat za stworzeniem którego stoi postać Stewarta Copelanda. Talerze dołączyły do elitarnego grona Artystycznych Inspiracji, czyli takiego multi-kulti - w pozytywnym znaczeniu - wszystkich serii, bo przecież są tam i Rude, i Signature, i 2002, i Masters. Teraz mamy przed sobą dwie blaszki zaliczane do serii Signature, jedną z 2002 i jedną z Masters.

Pierwszy bliski kontakt z instrumentami mieliśmy już podczas targów NAMM Show, gdzie poszczególne blachy zostały dokładnie ostukane i opisane przez panów: Johna JR Robinsona, Nicko McBraina i Vinniego Colaiutę, uf, gorący zestaw, prawda? Teraz dzięki firmie Gewa Music, talerze przywędrowały do nas. Wzięliśmy je na statywy, a efekt w postaci filmu wideo można obejrzeć w naszym pakiecie multimedialnym na media. avt.pl. Opiszmy słowami po krótce poszczególne instrumenty.

TALERZE


Zacznijmy od inspiracji Carla Palmera. Jest to Signature Duo ride 20" Vir2osity. Nazwa pochodzi od rodzaju wykończenia blachy. Jak widać na zdjęciu, talerz jest wykończony w dwóch wersjach. Jak to bywa u Paiste, wersja surowa jest tak piekielnie poprawna, że nie ma ona wiele wspólnego z tureckim typem surowości. Jak prezentuje się brzmienie? Jest to talerz bardzo stanowczy, niesamowicie jasny, ale jak to jest w charakterystyce firmy, towarzyszy mu ciepła otoczka. Wyraźny atak, mocno postawiony, bardzo punktowy. Ciało może się łatwo wzbudzać, ale jest to pasmo nad którym łatwo zapanować w miksie. W miejscu niepolerowanym, blacha jest nieco bardziej sucha. Główka jest bardzo mocno odseparowana od reszty, wyraźna i daje możliwość konkretnych i stanowczych akcentów. Talerz jest głośny i aktywny, przez co nie sprawdzi się jako blacha do szerokiego rozbujania w szalonym rocku z crashowanym ridem. Jest to bardziej instrument do punktowania.

Przeskoczmy teraz do słynnej serii z B8 i wrzućmy na statyw 2002 Swish ride 24" Signature Groove. Tym razem w powstaniu tej blachy udział wziął wspaniały perkusista sesyjny John JR Robinson. John to wielki facet i takie też blachy lubi, stąd rozmiar 24". Niech jednak za bardzo nie zmyli nas ten rozmiar. Talerz jest bardzo czułym instrumentem, sypkim i bogatym w mnóstwo alikwotów, mimo to ma zdefiniowany "ping". Jak na serię 2002, nie jest to super jasny i krystaliczny instrument. Jest to taka nieco bardziej odważna wersja tego co mielibyśmy w serii 602. Instrument komponowałby się z opisywanymi w zeszłym miesiącu 2002 Big Beat. Jest to ride w kształcie odwróconej chinki. W odróżnieniu od typowych talerzy china z serii 2002, które mają bardzo walcowatą i wklęsłą główkę, tu mamy bell typowy dla talerzy ride i w tej grupie jest klasyfikowany. Można oczywiście pokusić się o mocne uderzenie w ciało i próbę wieszania w typowy dla chinki sposób, ale nie będzie to racjonalne działanie i stracimy wiele z możliwości jakie nam daje w formie ride, gdzie przy mocniejszych akcentach otrzymujemy bardzo piaszczyste, ale miękkie brzmienie chinki. Sprawdzi się w wielu stylistykach i jest to wbrew pozorom instrument bardzo nowoczesny, ale przeznaczony dla zdecydowanych perkusistów. "Groove" w nazwie nie jest tu bez przyczyny.

Kolejny talerz na naszym statywie to Masters Mellow ride 20" Blue Bird inspirowany przez mało znanego w Polsce perkusistę Andre "Dede" Ceccarelli. Skoro mamy serię Masters to wiadomo, że będzie to talerz ciepły, sypki i dość delikatny. Nie będzie tu mowy o głośnym graniu. No i tak jest. Firma używa tu jeszcze bardzo trafnego określenia brzmienia jako słodki i trzeba przyznać, że bardzo oddaje to charakter tego talerza. Główka nie jest tu już tak mocno odseparowana od reszty. Ride sprawdzi się także jako spontanicznie rozbujany i akcentowany niczym crash. Nie ma tak gongowatych przydźwięków jak opisywany powyżej Signature od Carla Palmera. Talerz do gry jazz i okolic oraz do setów akustycznych, gdzie ważna jest kontrola głośności.

Na koniec zostawiamy sobie blachę, na którą czekało sporo fanów. Signature Dry Heavy ride 22" Monad, inspiracja Danny’ego Careya. Już na pierwszy rzut oka widać, że talerz ma się wyróżniać nie tylko brzmieniem. Fioletowe wykończenie jest niezwykle oryginalne. Paiste jest mistrzem w kolorowaniu talerzy z zachowaniem kontroli brzmienia. Talerz także wpisuje się w stylistykę serii Signature. Jest jasny i ma bardzo mocnym atak z niskim przydźwiękiem w tle podczas gęstej gry. Porównać go można do Blue Bell ride Stewarta Copelanda, a do kompletu pasowałby tu jeszcze nieprodukowany już niestety, jeden z najlepszych rockowych ride w historii - Dark Metal. Na charakter brzmienia wpływa z pewnością warstwa pokrywająca blachę, która powoduje, że blacha nie otwiera się za bardzo. Mimo to mamy jasne, stanowcze, niskie, wręcz ciężkie brzmienie z mocno wyodrębnioną główką. Instrument oddaje charakter gry Danny’ego.

 

PODSUMOWANIE


Mamy przed sobą cztery różne instrumenty. Każdy reprezentuje inną stylistykę muzyczną i stylistykę gry. Wykonane są oczywiście w sposób z jakiego słynie Paiste, czyli perfekcyjny. Biorąc pod uwagę ten fakt oraz wspomniane powyżej czynniki - jak rodzaj serii, sygnatura i gabaryty - możemy się liczyć z bardzo konkretnym wydatkiem. Nie są to jednak blachy tuzinkowe dlatego zakup takiego instrumentu ma jak najbardziej sens, nawet jak będzie się to wiązało z mniejszymi racjami jedzenia przez najbliższe tygodnie. Perkusiści są jednak skłonni do poświęceń jak mało kto, a te blachy są tego warte.


Dostarczył: Gewa Polska (pl.gewamusic.com)

{Podsumowanie Plusy:
jakość wykonania, skonkretyzowane
przeznaczenie czyli
indywidualność instrumentów
bez żadnych prób siłowania
się na uniwersalność
w niepewnych rejonach
Minusy:
mimo wszystko wysoka cena
(np. Monad to cena
w okolicach 2,4 tys. zł)}

Test ukazał się w numerze maj 2016

[price] => 0.00 [price_old] => [meta_title] => [meta_description] => [meta_data] => [published] => 1 [date_modified] => 2018-01-02 09:27:52 [date_created] => 2016-09-06 08:12:32 [date_publish] => 2016-09-06 08:12:32 [date_publish_down] => 0000-00-00 00:00:00 [hits] => 0 [checked_out] => 0 [checked_out_time] => 0000-00-00 00:00:00 [ceneo_phrase] => [firm_name] => [firmId] => [firmAlias] => [firmWww] => [categoryTitle] => Blachy [link] => /sprzet/testy-sprzetu/blachy/3649-paiste-artist-inspirations [linkCategory] => /sprzet/testy-sprzetu/blachy )

Paiste Artist Inspirations

Dodano: 06.09.2016
Rodzaj sprzętu: Blachy

Firma Paiste ma w swoim katalogu bardzo ciekawą formułę. Są to talerze różnych serii, których wspólną cechą jest to, że powstały w wyniku inspiracji artystów z rodziny.


W tym roku pojawiły się aż 4 takie talerze. Co to za inspiracje?

Talerze potocznie nazywane sygnaturami w firmie Paiste odgrywają szczególną rolę. Nie mówimy tu oczywiście o blachach pokroju Alpha Boomer, których ciężko doszukać się na statywach Nicko McBraina, mimo że muzyk promował te produkty. Mowa tu o pojedynczych instrumentach, które bardzo ciekawie ubarwiają katalog firmy. W zeszłym roku dostaliśmy wspaniały ride Rude od Dave’a Lombardo (testowany w numerze 7-8/2015) czy też specyficzny hi-hat za stworzeniem którego stoi postać Stewarta Copelanda. Talerze dołączyły do elitarnego grona Artystycznych Inspiracji, czyli takiego multi-kulti - w pozytywnym znaczeniu - wszystkich serii, bo przecież są tam i Rude, i Signature, i 2002, i Masters. Teraz mamy przed sobą dwie blaszki zaliczane do serii Signature, jedną z 2002 i jedną z Masters.

Pierwszy bliski kontakt z instrumentami mieliśmy już podczas targów NAMM Show, gdzie poszczególne blachy zostały dokładnie ostukane i opisane przez panów: Johna JR Robinsona, Nicko McBraina i Vinniego Colaiutę, uf, gorący zestaw, prawda? Teraz dzięki firmie Gewa Music, talerze przywędrowały do nas. Wzięliśmy je na statywy, a efekt w postaci filmu wideo można obejrzeć w naszym pakiecie multimedialnym na media. avt.pl. Opiszmy słowami po krótce poszczególne instrumenty.

TALERZE


Zacznijmy od inspiracji Carla Palmera. Jest to Signature Duo ride 20" Vir2osity. Nazwa pochodzi od rodzaju wykończenia blachy. Jak widać na zdjęciu, talerz jest wykończony w dwóch wersjach. Jak to bywa u Paiste, wersja surowa jest tak piekielnie poprawna, że nie ma ona wiele wspólnego z tureckim typem surowości. Jak prezentuje się brzmienie? Jest to talerz bardzo stanowczy, niesamowicie jasny, ale jak to jest w charakterystyce firmy, towarzyszy mu ciepła otoczka. Wyraźny atak, mocno postawiony, bardzo punktowy. Ciało może się łatwo wzbudzać, ale jest to pasmo nad którym łatwo zapanować w miksie. W miejscu niepolerowanym, blacha jest nieco bardziej sucha. Główka jest bardzo mocno odseparowana od reszty, wyraźna i daje możliwość konkretnych i stanowczych akcentów. Talerz jest głośny i aktywny, przez co nie sprawdzi się jako blacha do szerokiego rozbujania w szalonym rocku z crashowanym ridem. Jest to bardziej instrument do punktowania.

Przeskoczmy teraz do słynnej serii z B8 i wrzućmy na statyw 2002 Swish ride 24" Signature Groove. Tym razem w powstaniu tej blachy udział wziął wspaniały perkusista sesyjny John JR Robinson. John to wielki facet i takie też blachy lubi, stąd rozmiar 24". Niech jednak za bardzo nie zmyli nas ten rozmiar. Talerz jest bardzo czułym instrumentem, sypkim i bogatym w mnóstwo alikwotów, mimo to ma zdefiniowany "ping". Jak na serię 2002, nie jest to super jasny i krystaliczny instrument. Jest to taka nieco bardziej odważna wersja tego co mielibyśmy w serii 602. Instrument komponowałby się z opisywanymi w zeszłym miesiącu 2002 Big Beat. Jest to ride w kształcie odwróconej chinki. W odróżnieniu od typowych talerzy china z serii 2002, które mają bardzo walcowatą i wklęsłą główkę, tu mamy bell typowy dla talerzy ride i w tej grupie jest klasyfikowany. Można oczywiście pokusić się o mocne uderzenie w ciało i próbę wieszania w typowy dla chinki sposób, ale nie będzie to racjonalne działanie i stracimy wiele z możliwości jakie nam daje w formie ride, gdzie przy mocniejszych akcentach otrzymujemy bardzo piaszczyste, ale miękkie brzmienie chinki. Sprawdzi się w wielu stylistykach i jest to wbrew pozorom instrument bardzo nowoczesny, ale przeznaczony dla zdecydowanych perkusistów. "Groove" w nazwie nie jest tu bez przyczyny.

Kolejny talerz na naszym statywie to Masters Mellow ride 20" Blue Bird inspirowany przez mało znanego w Polsce perkusistę Andre "Dede" Ceccarelli. Skoro mamy serię Masters to wiadomo, że będzie to talerz ciepły, sypki i dość delikatny. Nie będzie tu mowy o głośnym graniu. No i tak jest. Firma używa tu jeszcze bardzo trafnego określenia brzmienia jako słodki i trzeba przyznać, że bardzo oddaje to charakter tego talerza. Główka nie jest tu już tak mocno odseparowana od reszty. Ride sprawdzi się także jako spontanicznie rozbujany i akcentowany niczym crash. Nie ma tak gongowatych przydźwięków jak opisywany powyżej Signature od Carla Palmera. Talerz do gry jazz i okolic oraz do setów akustycznych, gdzie ważna jest kontrola głośności.

Na koniec zostawiamy sobie blachę, na którą czekało sporo fanów. Signature Dry Heavy ride 22" Monad, inspiracja Danny’ego Careya. Już na pierwszy rzut oka widać, że talerz ma się wyróżniać nie tylko brzmieniem. Fioletowe wykończenie jest niezwykle oryginalne. Paiste jest mistrzem w kolorowaniu talerzy z zachowaniem kontroli brzmienia. Talerz także wpisuje się w stylistykę serii Signature. Jest jasny i ma bardzo mocnym atak z niskim przydźwiękiem w tle podczas gęstej gry. Porównać go można do Blue Bell ride Stewarta Copelanda, a do kompletu pasowałby tu jeszcze nieprodukowany już niestety, jeden z najlepszych rockowych ride w historii - Dark Metal. Na charakter brzmienia wpływa z pewnością warstwa pokrywająca blachę, która powoduje, że blacha nie otwiera się za bardzo. Mimo to mamy jasne, stanowcze, niskie, wręcz ciężkie brzmienie z mocno wyodrębnioną główką. Instrument oddaje charakter gry Danny’ego.

 

PODSUMOWANIE


Mamy przed sobą cztery różne instrumenty. Każdy reprezentuje inną stylistykę muzyczną i stylistykę gry. Wykonane są oczywiście w sposób z jakiego słynie Paiste, czyli perfekcyjny. Biorąc pod uwagę ten fakt oraz wspomniane powyżej czynniki - jak rodzaj serii, sygnatura i gabaryty - możemy się liczyć z bardzo konkretnym wydatkiem. Nie są to jednak blachy tuzinkowe dlatego zakup takiego instrumentu ma jak najbardziej sens, nawet jak będzie się to wiązało z mniejszymi racjami jedzenia przez najbliższe tygodnie. Perkusiści są jednak skłonni do poświęceń jak mało kto, a te blachy są tego warte.


Dostarczył: Gewa Polska (pl.gewamusic.com)

{Podsumowanie Plusy:
jakość wykonania, skonkretyzowane
przeznaczenie czyli
indywidualność instrumentów
bez żadnych prób siłowania
się na uniwersalność
w niepewnych rejonach
Minusy:
mimo wszystko wysoka cena
(np. Monad to cena
w okolicach 2,4 tys. zł)}

Test ukazał się w numerze maj 2016