Przewodnik Arica Improty

Dodano: 30.11.2018

Jak zostać perkusyjnym showmanem? Czyli temat nie dla nerwowych!

A dlaczego nie dla nerwowych? To oczywiście mocne uogólnienie i dotyczy tych, co z wielką zajadłością komentują wszędzie (zazwyczaj jednym krótkim zdaniem „nieuznającym sprzeciwu”), jak bardzo nieistotny jest aspekt bycia showmanem w grze na bębnach. Racja, nie jest to z pewnością element niezbędny, ale jak pokazuje historia – ogromna większość legend miała w sobie to coś z szaleńca. Nawet elegancki Gene Krupa, bo przecież o Buddym Richu nie ma co tu nawet wspominać, to samo dotyczy Keitha Moona. John Bonham, Keith Moon, Cozy Powell, ale weźmy tych bliższych nam muzyków, jak np. Mike Portnoy i jego bajery, jakie wrzuca w graniu. Na ten aspekt zwraca uwagę Thomas Lang, podkreślając, że jest to jeden z elementów, które budują indywidualność danego bębniarza. Eric Singer na swoim DVD poświęcił temu zagadnieniu oddzielny rozdział, a taki Tommy Lee… No, on akurat czasami potrafił przesadzić.

I tu dochodzimy do kluczowego momentu – trzeba wiedzieć, gdzie i kiedy. Po prostu. To niesamowicie jasna i przy tym krótka zasada. Jeżeli chciałby ktoś pójść mocniej w tym kierunku, to zapraszamy do wypowiedzi perkusisty, który wyczynia prawdziwe cuda za bębnami. Kto był rok temu na Meinl Festival w Gutenstetten, zobaczył malutką próbkę szaleństwa scenicznego perkusisty Night Verses i The Fever 333. Aric Improta, bo o nim oczywiście mowa, zainspirowany klimatami skateboardowymi, parkourem i mistrzami koszykarskich wsadów przeniósł widowiskowość bębnienia na inny poziom. Polecamy sprawdzić tego bębniarza na kanale YouTube, ale równocześnie chcemy podkreślić, że jest to przede wszystkim świetny muzyk, który wie, w jakim momencie zrobić salto czy inne akrobacje.

Tymczasem Aric uporządkował i poskładał swój styl do formy przewodnika, który przedstawiamy poniżej. Oddajmy mu głos.

1 MYŚL JAK FRONTMAN

To, co robię za zestawem perkusyjnym, nie jest inspirowane innymi perkusistami. Gdy byłem dzieciakiem, oglądałem zespoły typu At the Drive-In i byłem zazdrosny, że musiałem siedzieć na stołku zamiast stać na wzmacniaczu i wymachiwać gitarą. Wiele razy w młodości miałem takie momenty, że zastanawiałem się nad zmianą instrumentu, ponieważ bębny były zbyt stateczne, cały występ trzeba siedzieć. Później pomyślałem, że jednak jest w tym pewnego rodzaju przewaga, ponieważ większość osób na tej pozycji nie stara się znaleźć oryginalnego sposobu na swoją grę – tak, jak ja to robię.

2 PATRZ POZA BĘBNY I MUZYKĘ

Dawniej większość rzeczy, jakie robiłem za bębnami, były inspirowane skateboardingiem i koszykówką. Dużo też wyciągałem z chodzenia na koncerty hardcorowe, gdzie uczestniczyłem w „młynach”. Nawet, jeżeli zdarzają się sytuację, że kręcę pałeczkami czy coś w tym stylu, to staram się być świadomy, żeby nie uczyć się tylko tych sztuczek, które już wszyscy znają. Nie oglądam raczej Tommy’ego Lee regularnie, ale mimo to, nawet, jeśli uważam, że jakieś jego triki są obłędne i świetnie oddają to, kim jest, to nie staram się uczyć jego ruchów. Myślę bardziej, że chciałbym poczuć to, co on, gdy robił to za pierwszym razem. Mój obrót o 360 stopni na stołku wziął się od oglądania Kobe Bryanta i jego wsadu do kosza z obrotem o 360 stopni w locie. 360 Shove It na stołku wywodzi się z oglądania filmików z trikami na deskorolkach, a skakanie z krzesła jest wynikiem chodzenia za młodu na koncerty punkowe i oglądanie gitarzystów, skaczących ze wzmacniaczy. Wiedziałem, że muszę wymyślić sposób, jak to wszystko wcielić w grę na bębnach.

3 PODĄŻAJ ZA SWOIM INSTYNKTEM

Około 20 minut dziennie oglądam różnego rodzaju filmiki – skatowskie, surferskie, breakdancingowe i inne. Jeżeli pojawia się choć moment, że coś w tych filmach powoduje moją fizyczną reakcję i nieważne, czy jest to wsad do kosza, czy salto do tyłu – jeżeli moje ciało reaguje, to notuję to i staram się znaleźć sposób, jak to przełożyć na perkusję. Czasem jest to nawet ruch, jaki wykonuje amerykański koszykarz Russell Westbrook wsadzając piłkę do kosza. Ja staram się stworzyć coś, żeby poczuć to samo za bębnami.

4 INNOWACJA, NIE IMITACJA

Naśladowanie pomaga, szczególnie, kiedy zaczynasz swoją przygodę z instrumentem. Musisz poznać różnicę pomiędzy technikami i znaleźć takie dźwięki, które sprawią, że czujesz się w ten wyjątkowy sposób słysząc je po raz pierwszy. Kiedy dorosłem, poczułem, że chcę to wykorzystać i stworzyć coś własnego. Jeżeli słuchasz tylko Johna Bonhama to chcesz nim być, uczysz się jego techniki, sposobu poruszania, ale nie zostaniesz następnym Bonhamem, ponieważ on już to wszystko pokazał, a ty go tylko naśladujesz. Staram się tak bardzo, jak tylko mogę, żeby nie czerpać inspiracji od innych perkusistów. Nawet, jeżeli widzę jakiegoś bębniarza, który zmiata mnie z nóg, kogoś takiego, jak Eloy Casagrande, który gra z Sepulturą – to z pełną świadomością staram się unikać filmików z jego udziałem, nie chcąc nasiąknąć jego sposobem gry. Po prostu podziwiam go za to, co robi i za to, że robi to po swojemu.

5 SHOWMAŃSTWO JAKO FORMA SZTUKI

Ktoś kiedyś zadał pytanie angielskiemu kompozytorowi Brianowi Eno, dlaczego nie miesza więcej nauki i sztuki w swojej pracy. Odpowiedział, że takie coś tworzy jedynie złą naukę i kiepską sztukę. Tłumaczył, że te podejścia są bardzo podobne, ale jednak naukowcy chcą wiedzieć wszystko o tym, co było już wcześniej i spędzają wiele czasu starając się np. zrozumieć, jak działa ludzkie ciało. Artyści chcą tworzyć coś nowego, kreować własny świat. Zastanawiają się, jaki byłby świat, gdyby coś było inaczej niż jest teraz. Uważam, że jest pewnego rodzaju moment przejścia, kiedy ludzie wybierają jedną z tych dróg, możliwe nawet, że nie zdają sobie z tego do końca sprawy. Wielu ludzi jest usatysfakcjonowana możliwością uczenia się o rzeczach, które zrobili inni ludzie. Ludzie, którzy wybrali tę drugą drogę, przeszli przez to samo, ale na końcu stwierdzili, że mając już tę wiedzę mogą ją jakoś wykorzystać do swoich celów, aby stworzyć coś własnego.

6 ZAUFAJ SWOJEMU GŁOSOWI

Kiedy brałem udział w konkursie Guitar Center Drum-Off w 2012, pierwszy raz widziałem, jak ktoś gra chopsy gospelowe i masę innych stylów gry. Byłem lekko przerażony i stwierdziłem, że ja tak nie potrafię. Nie chodzi o to, że nie byłbym się w stanie tego wreszcie nauczyć, tylko o to, że to nie jest mój świat. Potrzebowałem znaleźć coś własnego. Po dotarciu do finału i spotkaniu z sędziami, którzy byli na znacznie wyższym poziomie, po wysłuchaniu tych wszystkich fajnych rzeczy, które mówili o mojej grze, zdałem sobie sprawę, że można zrobić coś własnego. Nie trzeba się opierać na ludziach, którzy już odnieśli sukces, nie trzeba ich naśladować, żeby dostać się w takie miejsce. Można skorzystać ze swoich zdolności i inspiracji – nawet, jeżeli nie mają nic wspólnego z tą branżą. Trzeba tylko znaleźć sposób na podanie tego innym, po swojemu. Trzeba pokazać, że twój głos też ma znaczenie. To właśnie sprawiło, że ruszyłem naprzód i przestałem przejmować się jakimikolwiek granicami.

7 TWÓRZ NIEZAPOMNIANE MOMENTY

Zawsze interesowało mnie robienie rzeczy, jakich jeszcze nigdzie nie widziałem. Już jako dziecko uwielbiałem oglądać Rodney’a Mullena, ponieważ co krok wymyślał jakieś nowe triki na deskorolce. Lubiłem też oglądać Danny’ego Waya, który skakał na rampę z helikoptera czy przeskakiwał Mur Chiński z rampy na rampę. Te rzeczy były dla mnie wyjątkowe i wpłynęły na mnie. Kiedy rozmawiam z kumplami o skateboardingu, wystarczy wspomnieć „a potem on zrobił coś takiego…” i wszyscy wiedzą, o co chodzi. To jest tak charakterystyczne, jak Peter Frampton używający efektu talk box czy Jimi Hendrix podpalający swoją gitarę. Odnoszę wrażenie, że wielu moich znajomych, którzy są wspaniałymi muzykami, nie zwraca uwagi na takie rzeczy. Mają dostęp do tych wszystkich niesamowitych informacji, ale popadają w jakieś schematy, zapominając po drodze, dlaczego zaczęli bębnić. Nigdy nie chciałem zatracić tego spojrzenia na świat, dlatego zawsze staram się zapamiętywać te momenty, które są dla mnie ważne.

8 ZACZNIJ OD CZYSTEJ KARTY

Tworzenie momentów może być stworzeniem dźwięku, który nigdy w życiu nie był jeszcze zagrany na danym instrumencie. Może być trikiem z pałeczkami, którego nikt jeszcze nie widział. Może być zmianą jakiegoś ustawienia w twoim zestawie, gdzie nagle talerz znajduje się 3 metry nad twoją głową. Trzeba po prostu próbować rzeczy, jakich jeszcze się nie widziało. Później ktoś wychodząc z twojego koncertu ma poczucie, że właśnie przeżył coś, czego wcześniej nie znał, nie widział i nie słyszał. Naturalnie nie jest łatwo stworzyć coś takiego i nie wszystko, co wpadnie ci do głowy powinno zostać zrobione, ale chodzi o to, żeby mierzyć wysoko i starać się dążyć do celu – o ile faktycznie bycie showmanem jest twoim celem.

9 ŻYJ NA KRAWĘDZI

Salto w tył za zestawem perkusyjnym jest czymś, czego się nigdy nie spodziewałem, dlatego ten pomysł jest dla mnie tak ekscytujący. Bębny istnieją już od bardzo dawna i czasem aż ciężko uwierzyć, że jest tak wiele osób, które nie próbują przy tej okazji robić rzeczy, jakich jeszcze nikt nie zrobił. Nie chodzi o to, żeby teraz nagle wszyscy próbowali salta w tył, ale generalnie jest to dla mnie jeden z najważniejszych elementów sztuki i kreatywności – fakt wolności i możliwości zrobienia cokolwiek tylko zapragniesz. Rozumiem, istnieje ryzyko, a przez Internet jesteś narażony na wyśmiewanie, że próbujesz czegoś nowego, ale to nie powinno mieć wpływu na to, co chcesz robić w życiu. Jest tak wiele różnych reguł w życiu, nieważne, czy chodzi o to, co chcesz robić w życiu zawodowym czy w sporcie. Z tego właśnie powodu sztuka jest tak ekscytująca i na przestrzeni tylu lat potrafi zaskakiwać, ponieważ jest w niej miejsce na próbowanie nowych rzeczy – wszystkiego, co ci się zamarzy.

10 ZACHOWAJ BEZPIECZEŃSTWO, ALE NIE ZAPOMINAJ O SPONTANICZNOŚCI

Moje plany na urozmaicenie występu zależą od projektu. Kiedy robię salto w tył, nie mogę pozwolić sobie na spontaniczność, bo na przykład za osiem dni ruszam w dużą trasę. Mam to wszystko wyliczone i wytrenowane w bezpieczny sposób w swoim ogródku na koszach na śmieci. To jest trudniejsze niż się ludziom wydaje. Nie jest ciężko ominąć sam zestaw, ale tutaj trzeba wybić się na tyle wysoko, aby go ominąć i wylądować na tyle blisko, aby nie uderzyć stopami w stołek. To jest ten dziwny ruch do góry, a później prosto w dół, którego opanowanie zajęło mi bardzo dużo czasu. Pierwszego dnia, kiedy postanowiłem spróbować, pomyślałem, że nie ma takiej możliwości, to się nie uda. Jednak nie dawało mi to spokoju i musiałem to jakoś rozgryźć. Grając na żywo, kiedy zobaczę jakąś krokiew i mam pauzę w piosence, to muszę się tam wspiąć i powisieć chwilę, żeby za chwilę wskoczyć znowu za zestaw. Rzecz jasna, tego nie planuję wcześniej, po prostu zauważam to w dniu koncertu i działam. Czasami nie idzie to tak gładko jak powinno, ale nie chciałbym nigdy wyjść po koncercie z poczuciem, że powinienem zrobić coś bardziej ekscytującego, a nie zrobiłem tego, ponieważ bałem się, jak to wyjdzie i co się stanie później.

11 RYZYKO MOŻE SIĘ OPŁACIĆ

Pierwszy raz, gdy grałem na festiwalu Seoul Drum był również pierwszym razem, gdy spróbowałem zrobić pełny obrót o 360 stopni na stołku. Pierwszego dnia było tam 7000 osób, a ja występowałem sam. Wiedziałem, że jeżeli spadnę, to będzie to prawdopodobnie jeden z trzech najbardziej żenujących momentów w moim życiu. Wiedziałem jednak, że jeżeli mi się uda, to będzie to o wiele bardziej satysfakcjonujące. W tym wszystkim chodzi właśnie o perspektywę. Nie przyjechałem do Korei, żeby starać się o gig czy zaimponować jakiemuś liderowi zespołu. Przyjechałem po to, żeby stworzyć coś, czego nigdy nie zapomnę. Tak samo, jak nie zapomną tego ludzie, którzy będą się temu przyglądać. W takich chwilach naprawdę warto ryzykować.

 

12 TWOJE CIAŁO TO NARZĘDZIE – ORGAN NIEUŻYWANY ZANIKA

Odkąd byłem dzieckiem, miałem tak, że jak widziałem jakieś schody, to musiałem na nie wbiec i z nich zeskoczyć. Nie miało znaczenia, czy ktoś to widział, czy nie. Jestem całkiem świadomy ograniczeń, jakie życie nam szykuje. Wiem, że mając 40 lat nie będę w stanie robić tego, co robiłem mając 30 czy 20 lat. Muszę wykorzystywać czas i możliwości, póki moje ciało jest jeszcze w dobrej formie. Każdy rodzaj przygotowań, aby pozostać w formie jest po to, abym po prostu nie miał problemów zawczasu, żebym nie tracił tych zdolności fizycznych. Dosyć często uprawiam jogę.

13 NAGRYWAJ SIĘ NA WIDEO

Jedną z najbardziej korzystnych rzeczy, jeżeli chodzi o filmiki wideo, jest ustawienie sobie celu, jak na przykład wtedy, gdy ustaliłem sobie publikować jeden filmik dziennie. Nie mam pojęcia, jak to będzie dalej, ale wiem, że nie wrzuciłbym czegoś, gdybym nie był z tego zadowolony lub nie byłby to nowy pomysł. To jest świetny sposób, żeby się zmotywować, ponieważ jest to coś namacalnego, to stałe spoglądanie na to, jakim się kiedyś było. Jeśli chodzi o opinie, to nie martwię się za bardzo, co inni ludzie myślą. Można użyć tych opinii jako barometru i zobaczyć, jak bardzo ktoś identyfikuje się z tym, co robisz.

14 MIERZ WYSOKO ALBO SIĘ WYCOFAJ

W mojej głowie cały czas krążą dwa pomysły. Bardzo bym chciał wcielić w życie ten pierwszy, ale wymaga on sporych nakładów finansowych i planowania. Oczywiście widziałem ludzi takich, jak Buddy Rich czy Travis Barker, którzy wywracali swój zestaw bębnów do góry nogami. Osobiście uważałem, że to jest obłędne, ale nigdy nie chciałem robić tego w taki sam sposób. Chciałbym grać do góry nogami zwisając z helikoptera, który latałby w kółko ze mną uczepionym u dołu. Rozmawiałem już z kilkoma firmami na ten temat. Sądzę, że najlepszy byłby do tego Red Bull. Prośba do każdego, kto to czyta, nie kopiujcie tego pomysłu. Mam jeszcze drugi pomysł, super by było, gdyby cały zestaw perkusyjny zamontować na suficie. Byłby tam przez cały koncert, a ja musiałbym się tam wspiąć, usadowić i grać. To są moje dwa największe marzenia w tym temacie. Nawet sobie nie wyobrażam, jak ciężko jest grać do góry nogami!

SZTUKA I DUSZA

Aric opowiada o współpracy z Remo w ramach kolekcji ArtBEAT: „Zacząłem rysować, gdy miałem 18 lat. Mój tata jest animatorem w Disneyu, więc wiedziałem, jak dobrym trzeba być, żeby robić coś takiego. Będąc w trasie zdarzają się nieprzewidywalne okoliczności. Nie zawsze możesz liczyć na wi-fi, więc postanowiłem rysować, żeby zabić czas. W 2015 roku pracowałem nad projektem z 15 innymi perkusistami. Graliśmy jednocześnie w tym samym tempie, ale każdy dodawał swoją interpretację groovów i chopsów. Kiedy przyszło do nagrywania filmu, bardzo chciałem, żeby na moich naciągach były jakieś ilustracje. Sprawdziłem firmę z Portland – Visionary Drums, która współpracuje z Remo. Pojechałem odebrać kilka naciągów Remo i wtedy powiedzieli mi, że właśnie kończą kampanię ArtBEAT z udziałem Jose z zespołu Incubus i szukają kolejnego artysty. Wyciągnąłem jeden z naciągów, które właśnie odebrałem i zapytali, czy nie chciałbym się tego podjąć. Remo jest niesamowite w odzwierciedlaniu najdrobniejszych detali. Nadrukowali mój projekt pomiędzy warstwami naciągu. Waliłem w te naciągi przez trzy tygodnie, żeby sprawdzić, co się stanie, ale nie było ani ryski na wzorze.”

 



Projekty Arica z ArtBEAT Artist Collection pojawiają się również na cajonach, tamburynach, djembe i naciągach Skyndeep.

 

Materiał przygotowali: Salemia, Chris Barnes, Kajko
Zdjęcia: Agnieszka Litarska