Meinl Byzance – historia potęgi

Dodano: 26.05.2022
Autor: Staszek Piotrowski, Artur Baran

Oprócz wysokich walorów brzmieniowych i jakości wykonania, rozwój tej marki mocno namieszał w świecie producentów talerzy perkusyjnych i zapoczątkował nowe trendy.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Jak zawsze w takich przypadkach bywa, pojawiają się różnego rodzaju teorie i wyobrażenia. Czasami zgodne z prawdą, czasami kompletnie nietrafione. Czas to wszystko poukładać.

Zorientujmy się w sytuacji

Meinl należy do tzw. Wielkiej Czwórki producentów talerzy, czyli: Zildjian, Sabian, Meinl i Paiste. Firmy te, w zależności od kraju, są liderami rynku. Największa produkcja, najszerszy wachlarz możliwości, największa ilość uznanych użytkowników, największy udział w wydarzeniach perkusyjnych.

Przez wiele lat Meinl był „ten czwarty”, traktowany nieco z przymrużeniem oka, często też lekceważony przez swoich konkurentów (szczególnie jednego). Co ciekawe, firma oferowała wtedy naprawdę dużo pomysłowych rozwiązań, które jednak ginęły w konserwatywnym środowisku, nie miały wystarczającego wsparcia marketingowego i nie mogły się przecisnąć między swoimi konkurentami. Ciekawe, co by było, gdyby kilka z tych pomysłów wprowadzić teraz, w dobie internetowej komunikacji. 

Zildjian i Sabian są firmami z siedzibami w Ameryce Północnej, szwajcarskie Paiste zbudowało muzykę rockową rękami artystów brytyjskich, którzy mieli kolosalny wpływ na młodych muzyków zza wielkiej wody. Rynek amerykański, szczególnie w latach 80 i początku lat 90, to prawdziwe eldorado muzyczne. Obrót ze sprzedaży talerzy, tylko w 1990 roku, wynosił 29 milionów dolarów, w samym USA. W zasadzie trzeba to podzielić między 3 firmy, ponieważ w tamtym czasie nie było tak, jak to mówi jeden z polskich dystrybutorów, że „każdy powiat ma swojego Turka”. Meinl chciał się jakoś w to wszystko wpasować swoimi pomysłami, co nie było proste, nawet, gdy nastał nowy rozdział w firmie.

W 1981 roku Meinl przeżył kolosalny kryzys, który doprowadził do podjęcia bardzo drastycznej decyzji. Firma przekazała do ponownego przetopienia wszystkie swoje talerze, w ilości - bagatela - 31000 sztuk (!). Chociaż firma Meinl założona została w 1951 roku, to rok 1982 można uznać za nowe otwarcie, z czystą kartą, odświeżoną głową, ale też z bagażem obserwacji i doświadczeń. Pojawiły się nowe pomysły, które miały dostosować się do czasów, ale muzyczna tradycja dawała znać o sobie i pewne rozwiązania były nieco zbyt nowoczesne.

„Dziwacy” z Meinl - Nikt nas nie rozumie!

Kolejno pojawiają się serie Streamer, Meteor, Laser, Headliner i wiele, wiele innych. A z nimi cała otoczka, czyli po prostu marketing. Z jednej strony talerze się sprzedają, z drugiej jednak wciąż nie są traktowane jako w pełni profesjonalne instrumenty dla zawodowców goszczących na okładkach magazynu Modern Drummer.

Zanim dojdziemy do momentu przełomowego, warto wspomnieć o czterech seriach blach Meinl, których istnienie przyczyniło się do tego jak rozwinęły się i wyglądają Byzance.

Pierwszą z nich jest seria Dragon z 1984 roku. Były to pierwsze talerze Meinl wykonane z brązu B20, najbardziej uznanego w kwestii uzyskiwanego brzmienia (dla niezorientowanych informacja w tabelce). Sęk w tym, że blachy były produkowane w Chinach w fabryce Wuhan i dostarczane do Niemiec celem ostatecznego wykończenia. Ten sam model działania zostanie zastosowany w przyszłości w przypadku tureckich Byzance. Problem z Dragon polegał na tym, że chińskie produkty, mimo że jest to kraj uznawany za równy Turcji w kwestii tradycji odlewania i tworzenia blach, były wyjątkowo kiepskiej jakości, tzn. zbyt duży procent dostarczanych instrumentów miał wady, dyskwalifikujące blachy do finalnej obróbki i wypuszczenia na rynek. Projekt zawieszono, ale doświadczenie w takim systemie produkcji zostało zanotowane. Drugą nazwą, o której warto wspomnieć jest Profile. Seria wprowadzona również w 1984, była zalążkiem tego, co obecnie nazywamy rodziną talerzy, dokładnie tak jak jest w przypadku Byzance. Seria Profile składała się z trzech linii o zupełnie różnych nazwach, dopasowanych w zależności od specyfiki muzyki. Wprowadzenie jej było niezwykle kosztowane. Cały proces tworzenia przebiegał automatycznie i w latach 80 była to najnowocześniejsza linia produkcyjna blach na świecie, co wcale nie było tak entuzjastycznie postrzegane, jakby się mogło wydawać. Kolejna seria to TriTonal z 1990 roku, bardzo specyficzna i pomysłowa, była przykładem wyjścia Meinl zbyt mocno przed szereg, jeżeli chodzi o koncept i perkusiści w tamtym czasie nie poczuli jej wyjątkowości i charakterystyki, która opisana jest już w samej nazwie serii. Ważność TriTonal polega jednak na tym, że wreszcie pojawił się artysta światowy, który współuczestniczył w procesie tworzenia, by ostatecznie do niego przypisać serię jako pierwszą sygnaturę w historii firmy. Tym artystą był Billy Cobham, czyli muzyk fusion, muzyki łączącej wiele światów, ale też bardzo wymagającej.

Wreszcie czwarta seria blach o nazwie Custom Cymbal Shop, wprowadzona w 1995 roku. Było to w zasadzie bezpośrednie przetarcie przed tym, co miało nastąpić za kilka lat. Ręcznie wykonywane blachy z różnych stopów brązu, o bardzo szerokim wachlarzu rozmiarów (nawet 26”!) i trzech rodzajach wykończenia. Dostępne w ofercie Meinl aż do 2005 roku. Były komunikatem dla świata, że firma potrafi zrobić wysokiej jakości, specjalne blachy na zamówienie. W procesie produkcji tych blach pojawiły się techniki, które zostały później implementowane w serii Byzance, jak chociażby piaskowanie talerzy.

Oprócz tych czterech serii pojawiały się też inne, które ze zmiennym szczęściem i powodzeniem radziły sobie na rynku. Pod koniec lat 90 Meinl wciąż zmagał się z dużą ilością różnych, mniej lub bardziej, zasadnych zarzutów. Mówiono o braku różnorodności, o dużej nijakiej jakości brzmieniowej. Zarzucano firmie oziębłość, postrzegano Meinl jako zdehumanizowaną fabrykę pełną robotów i maszyn, bez tego romantycznego elementu muzycznej rodziny, co jest niesamowicie ważne w budowaniu wizerunku amerykańskich firm. Potrzebny był mocny krok do przodu, podjęcie dużego wyzwania, które zmieni oblicze firmy. Taki moment nastąpił na samym początku XXI wieku.

Narodziny Byzance – spokojny początek

Musikmesse były kiedyś naprawdę wyjątkowymi targami muzycznymi. Hala ze sprzętem perkusyjnym wręcz kipiała od bębnów, talerzy, hardware. Regularne występy artystów, prezentacje nowości, wieczorne imprezy branżowe, rywalizacja w tym, kto zaskoczy odwiedzających ciekawszą ofertą. Tego już niema i niestety najpewniej nie wróci, ale w 2001 roku, Messe były bardzo ważnym punktem w kalendarzu producentów sprzętu. Właśnie w tym roku firma Meinl zaprezentowała nową serię talerzy o nazwie Byzance. Na pozór blachy jak blachy, niektórzy kojarzyli je z serią Amun, ze względu na spore podobieństwo stylistyki graficznej. Nikt nie spodziewał się, że będzie to początek nowego oblicza firmy.

SERIE BYZANCE WEDŁUG KOLEJNOŚCI WPROWADZANIA NA RYNEK:

  1. Byzance Traditional – 2001. Debiut marki na targach Musikmesse.
  2. Byzance Dark – 2002. Do roku 2004 ta seria nosiła nazwę Dry.
  3. Byzance Brilliant – 2004. Pierwszy sygnowany talerz Byzance: Thomas Lang Fast hi-hat w 2005 roku.
  4. Byzance Dry – 2004. Obecnie nie istnieje. Dostępna była krótko i były to piaskowane wersje Traditional.
  5. Byzance Extra Dry – 2007. Najbardziej surowa seria.
  6. Byzance Jazz – 2007.
  7. Byzance Vintage – 2010. Tu znalazły się piaskowane talerze Benny’ego Greba.
  8. Byzance Dual – 2015. Początkowo była to część serii Extra Dry.
  9. Byzance Foundry Reserve – 2019. Najbardziej ekskluzywna seria Byzance.
  10. Byzance Dual – 2020. Zwiększenie ilości modeli Dual spowodował wyodrębnienie niezależnej serii.


Nie ma tu jednak hollywoodzkiego scenariusza, wszystko przebiegło bardzo „po niemiecku” i miało swoje oparcie w doświadczeniu firmy i wymienionych powyżej przykładach. Skoro na początku lat 80 zeszłego stulecia Meinl był gotowy przetopić 30 tysięcy talerzy i tak naprawdę zacząć od nowa, to rozpoczęcie współpracy z tureckim rzemieślnikiem w kwestii jednej serii jest wręcz drobnostką. Nie od dziś wiadomo, że Turcja od wieków specjalizuje się w produkcji blach. Tylko w Polsce, mamy obecną całą plejadę tureckich marek, m.in.: Istanbul Agop, Istanbul Mehmet, Turkish, Anatolian, Impression, Bosphorus, Soultone, T-Cymbals, Diril (Ibrahim), Amedia, a już pukają kolejne!

20 lat temu aż tak gęsto nie było, tureccy rzemieślnicy nieśmiało tworzyli własne marki, a absolutnym liderem regionu była firma Istanbul, będąca de facto bezpośrednim spadkiem po tureckiej manufakturze Zildjian. W 2000 roku do Meinl zgłosił się 26 letni Murat Diril, który wcześniej pracował właśnie w Istanbul, tylko że w tym momencie na rynku były już dwie świeże, niezależne od siebie marki Istanbul: Agop i Mehmet, które, jak zapewne można się domyślić, powstały w rezultacie wewnętrznego konfliktu. Diril był tam majstrem i nie miał wpływu na rodzinne rozmowy, więc wziął sprawy w swoje ręce i zdecydował się zaoferować swoje usługi firmie zewnętrznej. Wszystko doskonale zgrało się w czasie, bo Meinl potrzebował właśnie takiego impulsu. Dalsze losy to już kwestia czysto formalna i chęci obu stron do stworzenia dobrego biznesu. Murat zaoferował umiejętności tradycyjnej obróbki brązu B20, Meinl dostarczył do Turcji maszyny i sprzęt, przez co od samego początku instrumenty tworzone były w nieco lepszych warunkach i przy pomocy solidniejszych urządzeń. Na efekty nie trzeba było długo czekać i na Musikmesse 2001, firma Meinl zaprezentowała pierwszą odsłonę Byzance w postaci serii Traditional. Norbert Saemann z Meinl skomentował: „Kiedy pierwszy raz prezentowaliśmy Byzance w 2001 roku, osobiście przykryłem czarnym płótnem nasze stoisko, gdzie było logo Byzance oraz talerze, żeby żaden z innych wystawiających się ich nie widział przed rozpoczęciem targów. Rozłożyłem je tam w tajemnicy przed wszystkimi. Następnego dnia, 5 minut przed otwarciem bram targów, ściągnąłem płótno. Jednym z pierwszych, który zaczął sprawdzać talerze był jeden z tureckich producentów. Jego pierwszą reakcją było: „To nie są tureckie talerze”. Przez ostatnie 20 lat, dzięki zaawansowanej inżynierii, efekt ten wzrósł, a jednocześnie zachował się tradycyjny turecki urok vintage, no i oczywiście – co najważniejsze - brzmienie.”

Wpływ Byzance na świat talerzy

Byzance wpłynęło na wykrystalizowanie pojęcia "rodziny talerzy". Zazwyczaj mamy kolejno: markę, serię, model, rozmiar. Np. odpowiednio: Meinl – HCS – crash – 16”. Byzance stworzyło rodzinę składającą się z kilku serii, czyli dodatkowe ogniwo w łańcuchu np.: Meinl – BYZANCE – Dual – crash – 18”. No i co z tego? Ktoś może zapytać. Firmy obserwują się wzajemnie mocniej niż nam się wydaje. Sprawdzone rozwiązania są szybko powielane, dostosowane do własnych potrzeb, lekko kamuflowane i wprowadzane w życie. Obecnie oferta największych producentów coraz mocniej skupia się właśnie na rodzinach blach, np. Paiste i świat Signature, Zildjian bezpośrednio mówi o blachach A i K, a sam Meinl rozwija kolejną rodzinę w postaci Classics Custom. W efekcie mamy dość przejrzyste katalogi, po których łatwiej się poruszać i sprawniej dobrać instrumenty. Ma to też wpływ na powstawanie kolejnych serii oraz modeli.

Pod kątem czysto muzycznym, Byzance wytyczyło nowe szlaki w kwestii eksplorowania brzmienia. Firma okiełznała gorący turecki temperament i ubrała w czytelne ramy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z klasycznymi, podobnymi do siebie talerzami. Weźmy jednak serię Dual, Brilliant i Jazz, a uzyskamy kompletnie różny efekt. Nie ma jednak wątpliwości, że głównym punktem jest tu aktywność samego producenta i sposób podejścia do tworzonych instrumentów. Czy artyści wiedzą o tym, że ich głos i opinia są brane pod uwagę? Niezależnie od tego czy mają kontrakt, czy nie.

Materiał przygotowali: Staszek Piotrowski, Artur Baran

Quiz – Pieśń o Rolandzie
1 / 12
Na rozgrzewkę – Roland to firma, która została założona w latach 70 w:
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"