Z czym do ludzi?! – You Could Be Mine

Dodano: 08.10.2019
Autor: Grzegorz Krawczyk

Dlaczego poświęcamy czas na jakieś nudne ćwiczenia? To pytanie zadaje sobie wielu perkusistów, nie tylko amatorów, ale też zawodowców.

Celem niniejszego cyklu artykułów jest uzmysłowienie, jak regularne ćwiczenie danego elementu przekłada się w praktyce. Co zrobić, żeby odnaleźć się w danej sytuacji muzycznej i później naturalnie inkorporować te elementy do innych, podobnych stylistycznie momentów.

W dzisiejszej lekcji troche się porozciągamy i przyjrzymy się bardziej wnikliwie kawałkowi Guns N’ Roses „You Could Be Mine”, gdzie na bębnach grał Matt Sorum. Matt był drugim perkusistą Guns’ów, który moim zdaniem idealnie się wpasował w band, nadając swoją rockową grą bardziej rockandrollowy charakter.

Numer zaczyna się od przejścia na bębnach, przed docelowym wstępem. Przejście w kombinacji tomy, stopa, werbel, stopa zagrane szesnastkami (notacja 1).

Przed zagraniem tego przejścia proponuję poćwiczyć sobie tzw. jedynki i dwójki ręka noga, czyli prawa ręka stopa, lewa ręka stopa oraz prawa ręka, lewa ręka, stopa, stopa... W skrócie PS, LS, PLSS i LPSS. Jeżeli zsynchronizujemy już ręce ze stopą to możemy przejść do kombinacji, czyli mieszając wyżej wymienione ćwiczenie. (video)

Po krótkim przejściu zaczyna się charakterystyczny wstęp numeru, grany na tomach i werblu wraz ze stopą (notacja 2), zakończony akcentami. (video)

Ćwiczenie, które opisałem wcześniej, idealnie pomoże nam nie tylko w zagraniu tego numeru, ale także wyrówna pracę rąk i nóg, co przełoży się na granie bardziej precyzyjne i punktowe. Czasami bywa tak, że skupiamy się głównie na rękach, zapominając o nogach i efekt jest taki, że grając nawet bardzo prosty rytm lub przejście połączone w kombinacji z nogą, coś się rozjeżdża i przeważnie jest to noga. Dlatego, żeby uniknąć takiej sytuacji, proponuję tego typu ćwiczenia, można je też zagrać, poćwiczyć w różnych wartościach np. ósemka, triola lub triola szesnastkowa. (video)

Po wstępie przechodzimy do rytmu (rys. 3), ten jest grany przed zwrotką, natomiast na zwrotce jest rytm (rys. 4).

Należy pamiętać o charakterze tego groovu. Na pierwszej części refrenu gramy po tomach, gdzie na pierwszą ćwierćnutę gramy crash ze stopą (rys. 5), druga część refrenu jest zagrana tak samo jak zwrotka, tylko zamiast hi-hatu gramy na ride. Zagrany bez życia, bez pazura, jest nijaki i wtedy grając ten numer nie będzie pasować.

Podobnie jak z innymi groovami, trzeba go się nauczyć w sposób najprostszy, czyli bardzo dużo posłuchać tej piosenki, a w następnej kolejności grać go z nagraniem, by go poczuć i wsłuchać się w szczegóły, które są bardzo ważne. Wyraźna stopa, werbel za każdym razem uderzony w punkt oraz hi-hat mocno akcentowany na każdą ćwiartkę. Nie możemy sobie pozwolić na odpuszczenie energii, bo wtedy posypie się całość.

Już o tym wcześniej pisałem, ale powiem raz jeszcze, należy pamiętać o swobodzie, luzie i rockowym charakterze. Dla lepszego wyczucia groovu polecam posłuchać innych numerów Gunsów, a dodatkowo takich perkusistów, jak Brian Tichy, Kenny Aronoff.

 

Przygotował: Grzegorz Krawczyk
Foto: Łukasz Kowalski