Na szóstkę - Marek Surzyn

Dodano: 23.06.2021
Autor: Artur Baran, Maciej Nowak

Muzyk o olbrzymim dorobku artystycznym! Jeden z najodważniejszych i bezkompromisowych polskich bębniarzy, który wiedział czego chce i jak to osiągnąć. Jedna z pierwszych osobistości polskiego świata bębnów obejmująca wiele gatunków muzyki.

Ten artykuł czytasz ZA DARMO w ramach bezpłatnego dostępu. Jeśli lubisz nasze treści, rozważ zakup pełnego dostępu cyfrowego do całej zawartości naszego serwisu.

Kilka lat temu przeprowadziliśmy z Markiem wywiad do naszego działu Raport O Stanie Polskiego Bębnienia. Był to materiał, który rozszedł się szerokim echem w świecie bębniarzy, ponieważ Marek nie zwykł owijać w bawełnę, a poprawność polityczna nie jest jego domeną. Mówi, jak jest, co wielu osobom nie zawsze jest na rękę. Bezwzględnie obchodzi się z tematem realizacji studyjnej z okresu PRL i wczesnego polskiego kapitalizmu. W rozmowie o nagraniach często wspomina, jak kiepsko traktowano brzmienie bębnów: „To zresztą łączy wszystkie te płyty, o których mówimy tutaj, one mają wspólny mianownik w postaci fatalnej realizacji dźwięku. W kilku przypadkach artyści zrywali sesję, słysząc moje granie w porównaniu z brzmieniem, jakie wychodzi ze studia, ze stołu.” Faktycznie, Marek ma atomowe uderzenie i jest perkusistą niezwykle wszechstronnym. Czasy były, jakie były. Technologia z bólem przedostawała się do Polski, a nagrywać trzeba było. „Kilka tych płyt nagrałem, bo napie*dalałem w te bębny, a nie szurałem, grałem najrówniej, jak tylko można było, bo wtedy wchodziły metronomy, bo pojawiły się pierwsze sekwencery. Moje pokolenie nie miało w zwyczaju grać do metronomu i mieli z tym problem.” Pierwsza połowa lat 90 to płyta za płytą i utwory, które bronią się po latach i wciąż lecą często w radio. Marek szybko potrafił dostosować się do sytuacji. „Wojtek Pogorzelski śmiał się ze mnie 20 lat temu, jak mu robiłem OZ, że powinienem mieć ksywę Straż Pożarna (śmiech), bo jak coś trzeba było szybko zrobić, albo jak była awaria to dzwoniło się po Surzyna.”.

Muzyk wybrał 6 płyt, co sprawiło mu dość duży problem z racji ilości sesji. W kilku przypadkach przemycił kilka dodatkowych albumów w opisie.

Oto jak prezentuje się 6 wyjątkowych albumów Marka Surzyna:


Breakout ZOL (1979)

„To był mój debiut fonograficzny z Breakout. Jakaś 1/3 dorobku Nalepy jest z moim udziałem. To ważna postać w moim życiu. Żaden perkusista nie "nabębnił" się tylu solówek, głównie w Związku Radzieckim. Jak graliśmy w salach na 5 tysięcy osób (a to te z tych mniejszych) i grałem solo przez 5 minut to Tadek mówił „Co tak krótko?” (śmiech). Pierwszy koncert zagrałem z nim w 1974, a ostatni w 2003 roku, a więc kawał życia. Powiedział mi kilkanaście lat temu, że mówiło się, że nie mamy sprzętu i nie umiemy grać, więc dlatego tak to brzmi, a teraz mamy sprzęt, chłopaki potrafią grać, a brzmi to tak, jak w PRL-u.”

Shakin’ Dudi Złota Płyta (1985)

„Ten zespół słyszę w radio bardzo często. Debiutancka płyta Shakin’ Dudiego to był prawdziwy szał. Na tej płycie były te wszystkie największe hity, jak Zastanów Się Co Robisz; Och, Ziuta; Au Sza La La La. Żałuję tylko, że jeden z tych hitów, właśnie Au Sza La La La, rozgłośnie radiowe puszczały z singla, jaki im rozesłano, a nie z płyty, którą ja nagrałem, bo wersja ze mną jest po prostu śmieszniejsza, a przecież w Shakin’ Dudim głównie o to chodziło. Po prostu moja wersja rozpoczyna się bębnami, ale to temat na inną historię.”

Obywatel GC Tak! Tak! (1988)

„Wojtek Karolak wygłosił, wchodząc do studia, żartobliwą sentencję do kamery VHS Małgorzaty Potockiej: „Mam świadomość, że wszystko, co tu zagram, może być użyte przeciwko mnie” (śmiech). Nie chciałem za bardzo grać tej sesji, ale Grzegorzowi zależało, nawet pomógł mi przytargać bębny do studia, spoko koleś (śmiech). Miałem dość już tego studia S4, tych oprawców dźwięku i krętaczy. Miałem zestaw taki, jak Billy Cobham, Superstar z 16” i 18” bocznymi, grałem na nich z pół godziny i jak słuchasz w Podróż Do Ciepłych Krajów to jakbym na jakimś kartoniku grał. No, ale ostatecznie nagrałem kultową płytę.”

Wilki Wilki (1992)

„Nagrałem ją podczas jednej sesji, bez próby, zresztą mam kilka takich płyt w swoim życiorysie. Pewnemu Polakowi w Australii wybito szybę w samochodzie, żeby ukraść kasetę Wilków. Robert powalił mnie potem prywatnie tymi dwiema solowymi płytami, jakie zrobiłem. To był kosmos, bo stworzył zespół, jaki nigdy w historii polskiej muzyki nie istniał. Każdy z nas był z innej bajki. Smolik śmiał się, że jesteśmy jak Village People. Robert wytrzymał z tą wieżą Babel przez trzy lata, tworząc tyle różnorakich hitów. Z punktu widzenia bębnów, wyróżniłbym tu płytę solową Kwiaty Jak Relikwie, chociaż fatalna realizacja.”

Marek Surzyn SFusion Band (1995)

„Płyta miała europejską dystrybucję i miała być wprowadzona do USA, ale relacje z Amerykanami są jednokierunkowe. Tłumaczyli się, że to nieznany wykonawca. Że nie mają promocji i ledwo ogarniają swoich. Była to pierwsza płyta polskiego perkusisty w wybranych salonach muzycznych w Europie. W zasadzie powinienem wyróżnić płytę Confusion Ścierański Surzyn Trio (1988), chociażby ze względu na komercyjny sukces, bo 30 tys. egzemplarzy w dwa lata, w takiej stylistyce muzycznej, to wielki sukces, nawet wtedy, w okresie dużej sprzedawalności albumów. Wybrałem jednak ten album, bo to moja solowa płyta.”

Abracadabra Zaczaruj Mnie (2003)

„Długo nad tym myślałem, jaką płytę wybrać jako numer 6 i z premedytacją wybrałem ten album. To jest debiut fonograficzny Iwony Węgrowskiej, była wtedy bardzo młoda. W ostatnich latach słyszałem o niej więcej, niż o tych wszystkich wymienionych tu artystach. Mile wspominam z nią współpracę, w sumie jestem na jej trzech płytach, miała zawodowy management. Komfort pracy i płacy był zapewniony, jak mało gdzie. Jak na te czasy, to sekwencje akustyczne i te na Ddrumie, uważam ostatecznie za nie najgorszy produkt, a kilka rewolucji technicznych było już od tego czasu. Niestety, płyta nie miała najlepszej dystrybucji.”

A na koniec - Marek Surzyn w akcji, w roku 1994.

 

Materiał przygotowali: Artur Baran i Maciej Nowak

Quiz - MORE REMO
1 / 12
Jak nazywają się naciągi do cichego grania?
Dalej !
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"