Maciej Gołyźniak Trio - Marianna

Dodano: 07.10.2022
Pojemność silnika (Ocena perkusisty)

75 /100
Pojemność baku (Ocena płyty)

75 /100

Ale przecież Maciej zrobił to samo w innych gatunkach, gdziekolwiek nie sięgniemy…

Napęd: Maciej Gołyźniak (New Beat Records 2022)

Typ silnika: jazz

Trasa: Drugi album solowego projektu Maćka Gołyźniaka, perkusisty o wielu muzycznych twarzach. Pierwszy krążek wydany był pod szyldem słynnej serii Polish Jazz (vol.85) i wywołał spore poruszenie, szczególnie u zatwardziałych, ortodoksyjnych jazzmanów, którzy zdaje się zapomnieli czemu ma służyć muzyka, zwłaszcza tak swobodna i wolna, jaką z założenia był/jest jazz. Najbardziej chyba jednak zabolało to, że „The Orchid” spotkał się z bardzo dobrym odbiorem zwykłych słuchaczy, konsumentów muzycznych opierających się na emocjach i własnych odczuciach słuchanej muzyki. To napędziło Macieja do kolejnego kroku i rozwoju swojej twórczości w postaci niniejszej płyty, gdzie znowu przygotował „cios formalny”, jakim jest obecność Zbigniewa Namysłowskiego, który wraz z całym swoim autorytetem, zgodził się na gościnne partie saksofonu w projekcie, w pełni organizowanym i koordynowanym przez Maćka Gołyźniaka. Dołączył do znanej już ekipy Damrych, Szydło, Korybalski, która towarzyszyła perkusiście wcześniej.

Nieco ponad 42 minuty mijają szybko, mimo że sama muzyka nie pędzi. Ważne jest jednak to, że całość opiera się o bardzo indywidualny szkielet rytmiczny, który różni się znacząco w każdy utworze. Nie ma więc tu też znużenia i problemu braku orientacji w którym miejscu jesteśmy. Każda kompozycja jest czytelną i odrębną opowieścią, z zachowaniem wspomnianej wcześniej jednolitości wyrażania. Nie ma tu więc przesadnego eksperymentowania z instrumentarium jak i z samą dynamiką. To wszystko składa się na to, że tej płyty po prostu dobrze się słucha. Warto tu jeszcze wspomnieć o koncepcie lirycznym płyty. Jest to hołd dla babci perkusisty, tytułowej Marianny.

Maciej nie jest perkusistą jazzowym w dosłownym tego słowa rozumieniu. Nie ma wykształcenia w tym kierunku i nie obraca się artystycznie wyłącznie w tych rejonach. Słychać, że nie jest to jego macierzysta stylistyka, przez co partie nie są utkane typowymi jazzowymi rozwiązaniami i nie mają tak oczywistego szkieletu. Maciej zawsze lubił korzystać z pełnych figur w formie ostinato i tak też robi tutaj (np. „Inflorescence” czy głównie „Solaris” – obejrzyjcie poniżej!) stylizując je charakterem gry i brzmieniem, które jak zawsze ma rewelacyjnie dopracowane. Muzyk kieruje się perkusyjnie w jazzową stronę, ale robi to po swojemu. W efekcie mamy szczerą grę bębniarza o charakterystycznym stylu, który buduje własną atmosferę albumu. Stylu, którego nie dość, że się oportunistycznie nie wyzbywa, lecz wręcz przeciwnie - rozwija. Ale przecież Maciej zrobił to samo w innych gatunkach, gdziekolwiek nie sięgniemy, zawsze grał własnym czuciem, bez próby bycia czyjąś kopią czy kameleonem. To niektórych drażni. Drażni to, że ośmielił się stworzyć własny styl i prezentuje go otwarcie w kolejnych odsłonach na kolejnych płytach. A jakby Maciej poszedł bardziej w kierunku fusion, to by mogło być bardzo ciekawe. 

Wrażenia z jazdy: Spójny merytorycznie album. Oparty na charakterystycznej dla lidera bazie rytmicznej. Szczególnie w warstwie brzmieniowej, doskonale dopasowany do atmosfery przelewającej się przez cały czas trwania płyty. Muzyka płynąca, dobra na najbliższe wieczory. Nie wymaga od słuchacza kartki i ołówka do analizy w ramach „sztuki dla sztuki”.

Odcinki specjalne: Przede wszystkim brzmienie perkusji na dystansie całej płyty. 

Powiązane artykuły
Left image
Right image
nowość
Platforma medialna Magazynu Perkusista
Dlaczego warto kupić dostęp do serwisu Magazynu Perkusista?
Platforma medialna magazynu Perkusista to największy w Polsce zbiór wywiadów, testów, lekcji, recenzji, relacji i innych materiałów związanych z szeroko pojętą tematyką perkusyjną.
Dowiedz się więcej
Promocja! Miesiąc za "piątaka"